środa, 11 lipca 2018

Tam dokąd zmierzamy - B.N. Toler



Tytuł: Tam dokąd zmierzamy
Wydawnictwo: Niezwykłe
Data wydania: 9 maja 2018  
Autor: B.N. Toler
Liczba stron: 420

Dar widzenia zmarłych z pozoru wydaje się być umiejętnością, którą każdy człowiek chciałby posiadać. W końcu mielibyśmy niepowtarzalną okazję porozmawiać z naszymi przodkami, zamienić parę słów z dawno nieżyjącym znajomym. Jednak odrzucając na bok sentymenty, spoglądając na cały ten dar trzeźwym okiem, pojawiłaby się cała masa wątpliwości.

Wspomnianą wyżej umiejętność posiada Charlotte, główna bohaterka powieści „Tam dokąd zmierzamy”. Dziewczyna traktuje swoją przypadłość jako chorobę, która napiętnowała całe jej życie. W wyniku nieszczęśliwego wypadku bohaterka zaczęła dostrzegać sylwetki zmarłych. Jakby tego było mało, potrafi z nimi rozmawiać, słyszy wokół ich głosy. Zbłąkane dusze, zagnieżdżone w świecie realnym, pozostały na ziemi, z powodu niezamkniętych, niedokończonych spraw. I w tych sytuacjach wykorzystywany jest dar Charlotte, która wysłuchując próśb zmarłych, ma pomóc im rozwiązać niedomknięte problemy.

Jednak smutna  codzienność, w której nieustannie odsuwasz na bok własne sprawy, wsłuchując się w szepty duchów, nie może trwać wiecznie. Odtrącona przez najbliższych Charlotte, postanawia opuścić rodzinne strony, by podróżując samotnie po świecie, móc wciąż kontynuować swoją niewdzięczną pracę. Jednak doskwierająca coraz mocniej dziewczynie samotność zmusza ją w końcu do czynu ostatecznego – Charlotte postanawia popełnić samobójstwo. Jej wybawicielem okazuje się były żołnierz, niesamowicie silny i przystojny mężczyzna, który jest… duchem! 

Ike McDermott odwodzi dziewczynę od tej tragicznej w skutkach decyzji, obiecując pomoc w znalezieniu dachu nad głową, pracy i wiernych przyjaciół. W zamian Charlotte ma jednak dokończyć niedomknięte sprawy mężczyzny, które nie pozwalają przejść mu w spokoju na drugą stronę. Mówiąc krótko: dziewczyna ma zaopiekować się jego bratem bliźniakiem, który nie potrafi pogodzić się ze stratą. 

Charlotte podejmuje się zadania, nie zdając sobie jednak sprawy, że z biegiem czasu obdarzy gorącym uczuciem mężczyznę, który zginął wiernie służąc państwu, i z którym niebawem przyjdzie jej się pożegnać. Co z tego wyniknie? Czy bohaterka pomoże w ostateczności zmarłemu żołnierzowi, mając na uwadze fakt, iż wypełniając swoje zadanie do końca, będzie musiała pozwolić mu odejść?

Książka „Tam dokąd zmierzamy” już w chwili zapowiedzi wyraźnie zwróciła moją uwagę. W końcu paranormalny wątek związany z widzeniem zmarłych połączony z romantyczną i wzruszającą historią, to musiał być strzał w dziesiątkę. I tak w ostatecznym rozrachunku było! Autorka stworzyła z pozoru zupełnie niemożliwą opowieść, którą finalnie poprowadziła w tak realistyczny sposób, iż czytelnik, niczym w literackiej hipnozie, pochłaniał kolejne słowa, stopniowo zdając sobie ze smutkiem sprawę, iż niebawem dotrze do końca opowieści i przyjdzie mu pożegnać się z bohaterami. 

Charlotte, jako główna postać, uznawana za piękną, dobrą i inteligentną dziewczynę, może i była nieco zbyt idealizowana przez innych bohaterów powieści , ale z drugiej strony, czy jej uciążliwy dar, który napiętnował całe jej życie, nie świadczył o prawdziwej wrażliwości? Czy uznanie i podziw mieszkańców, których Charlotte poznała dzięki Ike, to nie nagroda za wieczne potępienie widoczne w oczach jej rodziców?

Gdybym miała na siłę przyczepić się, do któregoś elementu zawartego w książce, to może z uwagi na mój dość hardy charakter, mogłabym wspomnieć, iż liczyłam na mniej rozwinięty wątek romansu, a poszerzony ten, dotyczący bezpośrednio sfery paranormalnej, który nadałby całości metafizycznej nuty. Jednak jestem przekonana, iż bardziej romantyczne dusze będą całkowicie ukontentowane i docenią z pełną świadomością wspaniały i niesamowicie subtelnie zarysowany wątek nietypowego trójkąta miłosnego. Bo w powieści tworzy się dość niejednoznaczna relacja pomiędzy bliźniakami a główną bohaterką. Jednak nawet i mnie, czytelniczkę, która z dystansem podchodzi do romansów, totalnie on zauroczył i przekonał. 

Całość napisana jest lekkim, przystępnym językiem, który sprawia, iż czytelnik nieświadomie przewraca strona za stroną, nie zdając sobie sprawy, iż nieubłaganie zbliża się do finału opowieści. A zakończenie jest jak ciepły miód na okaleczone serce – optymistyczne i radosne. Nie musimy się więc obawiać, iż pomimo wzruszającej i mocno emocjonalnej tematyki o przemijaniu i śmierci, o nieuchronnym rozstaniu, otrzymamy mało satysfakcjonujące zakończenie. B.N. Toler z niemal matczyną troską zadbała o finalne losy swoich bohaterów, tym samym zdobywając również pełne zadowolenie czytelnika. A ja jestem usatysfakcjonowana w stu procentach. I tego Wam też życzę podczas lektury.
Ocena: 9/10 

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

http://www.wydawnictwoniezwykle.pl/


5 komentarzy:

  1. Mam tę książkę w planach na przyszłość. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze że tam dokąd zmierzamy grzeczne stoi na półeczce i czeka na swoją kolej 🤗🤗 nie miałam pojęcia że w książce jest trójkąt miłosny, ale dawno o żadnym nie czytałam więc nie przeszkadza mi on 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś skuszę się na tę publikację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się ciekawie, chętnie przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w tej powieści jestem zakochana. Autorka napisała piękną, pełną cierpienia i samotności powieść, która daje nadzieję. Do tego ja naprawdę czytając ją, uwierzyłam w Ike i w zbłąkane dusze. Pomyślałam, co jeśli faktycznie tak jest i istnieje osoba, która tym duszom pomaga? Oczywiście takiej osoby nie ma, ale przez chwilę byłam w tym świecie, więc to dowodzi temu jak ta książka jest dobra. Jestem ogromnie wdzięczna wydawnictwu, że ją wydali. Mam nadzieję, że inne książki autorki też się u nas pojawią, bo czuję, że są równie dobre co ta, więc chcę wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń