sobota, 12 maja 2018

Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza - Ksawery de Montépin



Tytuł: Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: luty 2018
Autor: Ksawery de Montépin
Liczba stron: 1040

„Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza” autorstwa Ksawerego de Montépin została po raz pierwszy wydana w Polsce nakładem Wydawnictwa Dreams. Ta obszerna, szeroko zakrojona historia liczy sobie cztery okazałe tomy, które w opisywanym wydaniu poszerzone są o liczne ilustracje, stanowiące doskonałe uzupełnienie opowieści. Książka, poprzez swoje niemałe gabaryty, twardą i mocną oprawę, a przede wszystkim wymagającą tematykę, wzbogaconą o archaiczny, typowy dla XIX wieku styl wypowiedzi, nie nadaje się z pewnością na letnią lekturę, którą serwujemy sobie dla rozluźnienia. Recenzowana powieść, choć wymaga zaangażowania i skupienia, to jej lektura ma w sobie jakiś wzniosły i niezapomniany urok.

Fabuła powieści rozpoczyna się w chwili, gdy wojska pruskie docierają do granic Paryża. Hrabia Emmanuel d’Areynes, szanowany i bogaty patriota, w chwili widocznej na pierwszy rzut oka klęski armii francuskiej, dostaje ataku apopleksji. Na łożu śmierci mężczyzna rozmyśla już tylko o niesformalizowanym testamencie i ogromnym majątku, który w żadnym wypadku nie może trafić w niepowołane ręce. Na rozkaz hrabiego do zamku dociera jego bratanek, młody i praworządny ksiądz, który sprawę innych ludzi zawsze przedkłada nad własne dobro. Ksiądz Raul d’Areynes ma wesprzeć hrabiego w sporządzaniu testamentu tak, by majątek nie dostał się w ręce hulaki i rozpustnika, męża bratanicy hrabiego - Gilberta Rollina. 

Ostatecznie fortuna zostaje w całości przekazana nienarodzonemu dziecku bratanicy. Niemal w tym samym czasie czytelnik poznaje ubogie małżeństwo Rivatów, którzy również spodziewają się pierwszego potomka. Losy obu rodzin zostają z sobą nieoczekiwanie splątane. Bowiem gdy plany bezwzględnego Gilberta, dotyczące zdobycia majątku hrabiego stają pod znakiem zapytanie, ten nie cofnie się przed niczym, by finalnie nie doszło do zmiany testamentu i utraty ogromnej fortuny. W momencie, gdy wojna zbiera coraz większe żniwo, prawość i dobro ustępuje miejsce bezwzględności, a ludzka podłość coraz bardziej upomina się o zabezpieczenie własnych interesów i bytu. W tej trudnej wojennej rzeczywistości skrzyżują się drogi wielu postaci, które sportretowane są w taki sposób, że nietrudno narzucić im odgórną ocenę. 

Autor w sposób jawny epatuje pojęciem dobra i zła, nie bawi się w charakterologiczne kolaże, nie tworzy półcieni i szarości, tylko z góry narzuca cechy charakterystyczne dla danego charakteru. I tak przywary i wady przydziela postaciom, których osobowość nie jest bynajmniej krystaliczna, zaś posłuszeństwem i oddaniem obdarza bohaterów, którym nieobca jest wrażliwość na drugiego człowieka. Jako że książka została napisana w czasach wojny francusko-pruskiej i dalej w okresie Komuny Paryskiej i III Republiki, język cechuje się wieloma archaizmami i stylem wymowy charakterystycznym dla tego okresu, to czytelnik z tym większą pasją chłonie słowa autora. Nie ma bowiem nic bardziej irytującego w literaturze historycznej z prawdziwego zdarzenia, gdy całość pisana jest językiem mocno współczesnym. 

Pomimo wszystkich swoich zalet, „Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza” nie do końca trafiła w moje gusta. Książkę czytało mi się na tyle opornie, iż nie byłam w stanie pochłonąć jej jednym tchem od początku do końca. Zawiłość i mnogość poruszanych wątków, charakterystyczna dla tego okresu językowa wypowiedź, liczne historyczne wtrącenia, w tym opisy bitw i prowadzonych walk, a przede wszystkim niemała objętość książki, wspólnie sprawiły, iż lektura powieści zajęła mi sporo  czasu i niejednokrotnie byłam dość mocna znużona jej fabułą. Nie mniej jednak jestem przekonana, iż książka dla niejednego czytelnika okaże się wyśmienitą literacką podróżą w historyczne przestrzenie, zakamarki i kąty.
Ocena: 6/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

http://dreamswydawnictwo.pl/nowosci/zebraczka-spod-kosciola-swietego-sulpicjusza,produkt230/




6 komentarzy:

  1. Ilość stron mnie zabiła. Tysiąc? Wooow!

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimaty historyczne, nie są raczej dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Na chwilę obecną nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  4. W wolnej chwili dlaczego nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Choć to zapewne wartościowa książka, trochę przeraża mnie ta mnogość historycznych wtrąceń i opisów. Chyba więc jednak zrezygnuję, skoro czyta się opornie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś czytałam książkę "Żebrak" - ta była cudowna. Być może i na tą się skuszę!

    OdpowiedzUsuń