wtorek, 13 lutego 2018

"Jesteś moja" Helen Klein Ross


Niemożność posiadania własnego potomstwa to problem dotykający coraz więcej współczesnych par i małżeństw. Jednak czy kara, jaką jest niewątpliwie bezpłodność jednego z partnerów, może usprawiedliwiać kradzież obcego dziecka? Helen Klein Ross w swojej książce „Jesteś moja” podejmuje się tematu uprowadzenia, który wbrew wszelkim pozorom nie jest w recenzowanej powieści tak jednoznaczny w ocenie, tylko niesie ze sobą falę równie kontrowersyjnych, co przejmujących refleksji na temat ludzkiej natury, istoty własnego pochodzenia, w końcu i nieprzewidywalnej elastyczności w sposobie odbierania świata w chwilach życiowego kryzysu, umiejętności wybaczania ponad wszelką cenę.

Lucy Wakefield odniosła sukces w niemal każdym wymiarze swojego życia. Wystawny dom, konto bankowe przechowujące niemałą sumę pieniędzy, szybko rozwijająca się kariera. Jednak przychodzi moment, w którym kobieta przestaje doceniać dobra doczesne i niebotycznie wysokie szpilki z czerwoną podeszwą pragnie zamienić na domowy fartuch, a gwar z hucznie urządzanych firmowych przyjęć na słodkie kwilenie niemowlaka.  Lucy pragnie własnego dziecka. Jednak życie, z typową dla siebie przekornością, obdarowując kobietę niemal na każdej płaszczyźnie życia, bezwzględnie odbiera jej możliwość posiadania dziecka. 

Długotrwałe próby zajścia w ciąże, uciążliwe i kosztowne zabiegi kończą się nieuniknionym wyrokiem – Lucy jest bezpłodna. Osamotniona kobieta w chwili całkowitej desperacji podejmuje się czynu, który zaważy na życiu wielu osób, mając okrutny wpływ na ich teraźniejszość i przyszłość. Kobieta, podczas zakupów w jednym z centrów handlowych, zauważa pozostawione bez opieki niemowlę w wózku. Pod wpływem chwili zdesperowana bohaterka porywa czteromiesięczną dziewczynkę. Początkowo zamierza nacieszyć się dzieckiem tylko przez chwilę. Pragnie wcielić się na moment w rolę matki, by po kilku godzinach dziewczynkę bezpiecznie oddać w ręce rodziców. 

Jednak planowany krótki pobyt z porwanym dzieckiem zamienia się w wypełnione szczęściem długie dwadzieścia jeden lat. Kobieta przez cały ten okres umiejętnie skrywa mroczną i przerażającą prawdę o swoim występku, zmieniając imiona i nazwiska, podrabiając dokumenty. Samotnie, lecz z całkowitym oddaniem i miłością wychowuje małą Natalie. Tylko czy budowane na iluzji i kłamstwie życie nie ma prawa w końcu całkowicie się rozpaść? Czy tworzenie własnego szczęścia na dramacie i bólu innych ludzi nie jest aktem całkowitej brutalności? 

Helen Klein Ross, choć podejmuje temat, który posiada odgórną ocenę społeczną w temacie porywania dzieci i szeroko pojętego kidnapingu, czytelnik może bowiem bez wahania  i większych skrupułów wskazać winę i bezwzględność Lucy, to autorka dokonuje z pozoru rzeczy niemożliwej – próbuje na swój sposób usprawiedliwić zachowanie głównej bohaterki, umniejszyć winę popełnionego przestępstwa, przytaczając pobudki kobiety, a także przywołując wszystkie te obrazy, w których przewija się na pierwszym planie uśmiech i radość porwanej Natalie, widoczne ciepło, troska i miłość, którymi dziewczynka od pierwszego dnia była otaczana przez Lucy. 

Z drugiej jednak strony czytelnik podczas czytania jest również obciążony ogromem bólu straty, na jakie została skazana prawdziwa rodzina porwanego dziecka. Tęsknota, a przede wszystkim strach o życie ukochanej córki, to emocje, które na co dzień wkradają się bezwzględnie w codzienność biologicznej matki Natalie. Podczas lektury dostrzegłam jednak pewne niedociągnięcia, w tym kilka uproszczeń, które sprawiły, iż cała historia momentami stawała się naiwna i nieco zbyt przewidywalna.

Przykład? Banalna, mocno naciągana scena, w której biologiczna matka porwanej dziewczynki „szczęśliwym trafem” poznaje prawdziwe oblicze Lucy. Odnoszę również wrażenie, iż niektóre zachowania bohaterów były zbyt oczywiste, niemal schematyczne, jakby stworzone przez autorkę postaci nie były wyposażone we własne charaktery, tylko stanowiły wypadkową kilku typowych cech charakteru, jakimi obdarza się zwykle bohaterów książek. 

„Jesteś moja” to dość kontrowersyjna i szokująca powieść. Historia przedstawiona z różnych perspektyw, umożliwia wgląd w myśli i uczucia wszystkich bohaterów, ograniczając przy tym stronniczość i często bezwzględny osąd wydawany przez odbiorcę.
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję:

https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,74507

5 komentarzy:

  1. Zawsze bardzo chętnie sięgam po książki wydawane pod patronatem klubu Kobiety to czytają. Zawsze są one bardzo życiowe i skłaniające do refleksji i przemyślę. Tę również mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam, gdy ciężki temat jest podany tak niejednoznacznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy temat, chyba znajdzie się na mojej tegorocznej liście, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej polecę siostrze tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie zainteresowałaś tą pozycją. Chcę ją przeczytać, ponieważ dawno nie czytałam książki z tak trudnym tematem :/

    OdpowiedzUsuń