poniedziałek, 8 stycznia 2018

Kobieta w oknie - A.J. Finn




Anna Fox od miesięcy nie przekroczyła progu swojego mieszkania. Zamknięta  w czterech szczelnych ścianach spędza czas surfując w Internecie czy oglądając stare czarno-białe produkcje filmowe. Czasem zdarzy jej się także podejrzeć sąsiadów mieszkających naprzeciw jej domu, których życie prywatne, w jej ocenie, jest o wiele bardziej ciekawie, niż jej własne. Rytuał zaglądania w okna sąsiadów z dnia na dzień staje się obsesją kobiety. Zwyczaje podglądanych, ich pory wyjść czy wspólnych posiłków, wyznaczają rytm dnia samej Anny. Pozbawiona normalnego życia, zaczyna przeżywać cudze. Najwięcej czasu poświęca Russelom, którzy niedawno wprowadzili się na tutejsze osiedle. Trzyosobowa rodzina z naprzeciwka przypomina Annie jej bliskich: męża i córeczkę, oraz wspaniałe życie, które do niedawna jeszcze z powodzeniem prowadziła.

Dość szybko okaże się jednak, że z pozoru całkiem zwyczajni sąsiedzi, kryją przerażający sekret. Anna, jako czynna obserwatorka ich życia, pewnej nocy widzi coś, czego z pewnością oglądać nie powinna. Od tego momentu centrum świata Anny staje się dom Russelów i ich mroczny rodzinny sekret, który bohaterka będzie chciała za wszelką cenę wydobyć na światło dzienne. Tylko kto z miejscowych uwierzy chorej kobiecie, która oprócz tego, że leczy się na depresję mocnymi lekami, mogącymi wywoływać majaki i zwidy, to nierzadko gardzi także kieliszkiem wina do kolacji? Co jest prawdą, a co zwykłym złudzeniem, powstałym na skutek mieszania alkoholu z lekarstwami? Czy Anna ma rację? Czy kobieta nie zaczyna się sama już gubić we własnych podejrzeniach i nowych teoriach?

Ciekawy i wciągający debiut – tak w zaledwie kilku słowach można podsumować by całą powieść. Jeśli zwrócimy przy tym uwagę na dość mocno zarysowaną osobowość głównej bohaterki, z całym tłem jej wewnętrznych zmagań i rozterek, to otrzymamy naprawdę warty uwagi thriller psychologiczny. W przedstawionej historii mamy bowiem szereg elementów, świadczących o niedyspozycji głównej bohaterki, poddających w wątpliwość także snute przez nią teorie. Poalkoholowe majaki przeplatane powtarzalnością dni spędzonych w zamkniętym domu, koszmary senne i migawki z przeszłości Anny, to wszystko składa się, na dość specyficzny obraz kobiety chorej, bynajmniej nie sprawiającej wrażenie osoby wiarygodnej. Jeśli z drugiej strony dodamy jednak do tego dowody, świadczące o jej szczerości, jak wykonane zdjęcia czy otrzymane e-maile, to dostaniemy dość mocno pokręconą tajemnicę, którą za wszelką cenę będziemy chcieli rozwiązać razem z główną bohaterką.

 Nieustanne budowanie napięcia oraz gęsta od niepewności i kłamstw atmosfera sprawia, iż fabuła powieści jest przerażająco wciągająca i nie sposób się od niej oderwać, przynajmniej aż do finałowej sceny, która na tle całej książki, wypada już znacznie, znacznie słabiej. Nie wiem, czy świadczy to o pewnej przewidywalności powieści, dość mocno trzymającej się pewnych schematów, czy o moim detektywistycznym zacięciu, ale zakończenie książki zostało skonstruowane prawie dokładnie tak, jak sobie wcześniej ustaliłam i wyobraziłam. Przez to właśnie ostatnie strony „Kobiety w oknie” czytałam dość opornie i ze znacznie mniejszym zainteresowaniem, co finalnie przełożyło się również na całościowy odbiór powieści, którą w ogólnym rozrachunku oceniam na mocne 7/10

Premiera książki: 2 lutego 2018!
Za przedpremierowy egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję:

http://www.proszynski.pl/

4 komentarze:

  1. Czytając twoją opinie poczułam dreszczyk, ciekaw jak będzie przy książce. Ta, tak skusiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może skuszę się na tę powieść po premierze, ale na razie za bardzo mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. (kiedy widzisz na czyimś blogu post o Borejkach i bez zastanowienia klikasz "obserwuj")
    Czytałam już kilka recenzji tej książki i wszystkie mówią o tym samym: wciągające, mroczne tajemnice, zagadka, specyficzna bohaterka. A ja ostatnio chyba nieszczególnie czegoś takiego szukam, ale gdy nastroje mi się zmienią, to kto wie - dreszczyk emocji zawsze się przyda. Poza tym okładka jest przewspaniała, minimalistyczna i w jakimś takim starym stylu...
    Ballady Bezludne

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie ta powieść - niebawem zabiorę się za nią, bo czeka już na półce.

    OdpowiedzUsuń