środa, 17 stycznia 2018

"Grace i Grace" Margaret Atwood




XIX wiek to okres, w którym wciąż z powodzeniem królują na salonach długie kobiece suknie. Gdzie na ulicach rozwijających się miast można spotkać prawdziwych dżentelmenów w eleganckich frakach i garniturach. W końcu to lata, których niesamowity klimat najchętniej odkrywam w czytanych książkach. „Grace i Grace”, dzieło Margaret Atwood, to historia oparta na faktach, osadzona właśnie w moim ulubionym XIX wieku. Autorka opisuje w nim losy nastoletniej Grace Marks podejrzanej o współudział w morderstwie. 

Dziewczyna pochodziła z Irlandii Północnej, z ubogiej wielodzietnej rodziny, z którą z czasem wyrusza za ocean, w celu rozpoczęcia życia w miejscu, gdzie łatwiej o pracę i godny byt. Długa i wymagająca podróż statkiem przyczynia się jednak do niespodziewanej śmierci matki Grace, która nie udźwignęła trudów wyprawy. Do Kanady rodzina Grace dociera więc bez wsparcia opiekuńczej matki, za to u boku impulsywnego ojca alkoholika. To on zmusza młodziutką Grace do podjęcia pracy zarobkowej, jako służąca w pańskim domu. 

Czytelnik poznaje Grace w 1851 roku, czyli w chwili, gdy dziewczyna odsiaduje w więzieniu wyrok za współudział w zamordowaniu swojego chlebodawcy i jego gospodyni. Sytuacja Grace nie jest jednak przesądzona, bowiem reprezentując wzorową postawę i zachowanie, ma szansę na wcześniejsze wyjście na wolność. Tym bardziej, że całkowicie spokojna i opanowana dziewczyna nie wykazuje jakichkolwiek zachowań i cech charakteryzujących bezwzględną morderczynie. Grace cały czas również twierdzi, iż nie pamięta dnia, w którym doszło do zabójstwa. Czy dziewczyna kłamie, czy mówi prawdę? Zdania są podzielone, dlatego do wyjaśnienia zagadki i odkrycia sekretów Grace zostaje zatrudniony doktor Jordan, lekarz specjalizujący się w chorobach umysłowych, który sprawę dziewczyny traktuje, jako szansę na rozwój swojej medycznej kariery. 

Mężczyzna nie podejrzewa jednak, że codzienne sesje z oskarżoną, przyniosą więcej wątpliwości niż faktów prowadzących do rozwiązania zagadki. Grace przybliża mu z niesamowitą szczegółowością obrazy z własnej przeszłości, nieuchronnie zbliżając się do dnia, w którym zostało popełnione słynne morderstwo. Czy doktor Jordan rozwikła zagadkę i ustali rolę Grace w całym przedsięwzięciu? Czy oskarżona opuści mury więzienia? 

Losami Grace Marks, swego czasu, żyło całe społeczeństwo. Historia młodziutkiej służącej oskarżonej o zamordowanie swego pana budziła sporo kontrowersji, choćby przez sam wzgląd na fakt, iż więcej w tej sprawie było niejasności i podejrzeń, niż prawdziwych i rzetelnych informacji. Margaret Atwood oddała bardzo wiarygodny obraz tej historii. Autorka stworzyła niejednoznaczną, miejscami wręcz dziwaczną postać kobiety, która w sposób dwojaki oddziałuje na czytelnika i jego stanowisko w całej sprawie. Grace bowiem, swoją skromnością i nienagannymi manierami, raz wzbudza w czytelniku współczucie za niesprawiedliwy osąd, który zmusił młodziutką dziewczynę do pobytu w więzieniu, kolejnym zaś, poprzez częsty chłód i wyrachowanie sugeruje, iż Grace musiała mieć związek ze śmiercią swojego pana. 

Autorka, wykorzystując liczne retrospekcje, wplatając również w utwór akta rozprawy i korespondencję bohaterów sprawiła, iż całość wypada niesamowicie wiarygodnie. Czytelnikowi nieustannie towarzyszą wątpliwości, co do szczerości Grace i jej zeznań. Nietrudno też o snucie własnych domysłów i teorii, bowiem cała historia opowiedziana jest w ten sposób, by pozostawiać pewne luki i niedomówienia. 
Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,75990
 

4 komentarze:

  1. Na razie się nie skuszę, ale ogólnie czuję się całkiem zainteresowana tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygująca lektura :) może kiedyś. Tytuł zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi znajomi zaczęli oglądać serial i byli pod sporym wrażeniem, ja oczywiście odpuściłam, bo jak wiadomo - zawsze najpierw książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kręcę nosem na książki, które osadzone są w średniowieczu, gdzieś na dworach, historyczne i w ogóle, a to co dziś czytam na blogspocie i yt to tylko własnie takowe pozycje. Może jest w nich coś takiego, że wypadałoby sięgnąć w końcu po jakąś taką pozycję...

    OdpowiedzUsuń