piątek, 18 listopada 2016

Miasto glin

Kwestia służby w policji i związanego z nią ryzyka zawodowego od długiego już czasu wyjątkowo mnie nurtuje. Szczególnie z perspektywy osoby, która posiada w swojej rodzinie funkcjonariusza służb mundurowych. Nic więc dziwnego, iż historia spisana w „Mieście glin” Karin Slaugter, poruszająca się w sferze niebezpiecznego i niejednoznacznego półświatka policji, okazała się dokładnie tym, czego w danej chwili potrzebowałam. Autorka zaserwowała w swojej książce pewien wycinek z życia amerykańskiej policji, ilustrujący w pełnym kolorycie przekleństw i zbrodni, patologię ich służby. 

Akcja powieści rozgrywa się latach 70. w  Atlancie, w samym centrum rewolucyjnych  zmian społeczno-obyczajowych, potęgujących ideę rasizmu, homofobizmu oraz seksizmu. Mimo zauważalnego na pierwszy rzut oka rozluźnienia w kwestii różnic rasowych czy ograniczenia praw  kobiet, wciąż żywy jest kult silnego macho, stojącego na straży prawa i porządku,  który lekką ręką nie chce oddać przynależnego mu obszaru władzy.  

W tej napiętej atmosferze konfliktu poznajemy dwie zupełnie różne kobiety: Maggie Lawson, młodą policjantkę, która wzorem brata i wujka, zdecydowała się na służbę w szeregach policji i mimo ich widocznego sceptycyzmu, próbuje w codziennej pracy udowodnić swoją wartość i siłę, oraz zupełną nowicjuszkę – piękną i delikatną Kate Murphy, która mimo wykształcenia i wysokiej pozycji społecznej, decyduje się wstąpić w szeregi policji i ubierając służbowy mundur, zmienić swoje życie, by bezpowrotnie zapomnieć o demonach przeszłości.

Tymczasem w mieście grasuje seryjny morderca, przez mundurowych nazwany Strzelcem z Atlanty, który bezwzględnie zabija patrolujących ulice funkcjonariuszy jednym strzałem w głowę, zawsze też dopełniając rytuał morderstwa schematyczną, powtarzalną czynnością – zmuszając ofiary do uniżonego klęku. Niezależnego śledztwa w sprawie zamordowanych funkcjonariuszy podejmują się dwie policjantki: Maggie i Kate, które wspólnie będą musiały nie tylko stawić czoła swoim najmroczniejszym lękom, odwiedzając ponure zakątki podzielonej ideologicznie Atlanty, ale przede wszystkim pokonać własne słabości, udowadniając siłę, upór i niezłomność charakteru

Miasto glin” to autorski popis umiejętności pisarskich Karin Slaughter i to nie tylko w kwestii  swobodnego operowania językiem, ale przede wszystkim w doskonałej kreacji tła społeczno-obyczajowego w latach 70 oraz specyfiki służby w policji w ówczesnych rewolucyjnych czasach.  Opis codzienności pracy w policji przedstawiony z perspektywy płci słabszej, szokuje brutalnością i barbarzyństwem i to nie tylko przez wzgląd na jej charakter, ale przede wszystkim przez istniejące w tej placówce ideowe podziały, które bynajmniej nie ułatwiały kobietom pracy. Policjantki, zarówno kiedyś, jak i dzisiaj, muszą zresztą nie tylko nadrabiać fizyczne braki, ale wciąż udowadniać swoim kolegom po fachu, o sile własnego charakteru. 

Wątek sensacyjny, dotyczący popełniania seryjnych morderstw przez Strzelca z Atlanty, stanowi już nieco słabszy element powieści. Dość przewidywalne, monotonnie prowadzone śledztwo bynajmniej nie zaskakuje czytelnika nagłymi zwrotami akcji. Na pierwszy plan bezsprzecznie wysuwa się dosadnie sportretowany obraz specyfiki pracy w policji i to on odgrywa fundamentalną rolę w „Mieście glin”. W połączeniu zaś z niesamowitym piórem i umiejętnością kreślenia wiarygodnych, choć trudnych i niejednoznacznych postaci, powstaje kawał bardzo dobrej literatury, na którą należy zwrócić uwagę podczas wyboru codziennej lektury. Ja swoje pierwsze spotkanie z twórczością Karin Slaughter kwalifikuje do udanych i w najbliższej przyszłości na pewno sięgnę po pozostałe tytuły autorki.
Ocena: 7,5/10                                

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

http://www.taniaksiazka.pl/miasto-glin-karin-slaughter-p-791714.html 

Zobacz też inne nowości książkowe






11 komentarzy:

  1. No, no, bardzo ciekawie zapowiada się ta książka ;)

    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam dużo o tej książce. Mam ją na liście swoich zachciewajek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jednak się nie skuszę, nie lubię książek sensacyjnych, które są przewidywalne, monotonne i bez zwrotów akcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo mi się podobała, świetna publikacja autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie jestem za, tym bardziej, że czytałam inną pozycję "Zbrodniarz" i byłam zachwycona :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam dwie powieści autorki i na pewno też przeczytam kolejne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje klimaty :D muszę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię kryminały, ale nie przekonuje mnie czas i miejsce akcji ;< Ale może jestem niepotrzebnie uprzedzona ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Własnie czytam tę ksiązkę i się wciągnęłam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam już książki tej autorki i to zdecydowanie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prozę Karin Slaughter znam już z dwóch pozycji, ale wiem, że chcę poznawać ją dalej. Szkoda, że śledztwo nieco kuleje, ale cieszy mnie dobrze skonstruowane tło społeczno-obyczajowe. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń