środa, 19 października 2016

Weranda na Czarcim Cyplu



Przyznać muszę, iż jestem dość wymagającą czytelniczką, jeśli akurat pod lupę biorę powieści komediowe.  Nie każdy żart zawarty w takich książkach mnie śmieszy, często odnoszę wręcz wrażenie, że wpleciony humor  jest irytujący i mocno wymuszony. O wiele bardziej preferuję historie obyczajowe, lekko tylko zabarwione humorem, w których dominującymi wątkami są przede wszystkim zabawne, choć w dalszym ciągu realne i niegłupie, perypetie bohaterów. 

Pióro Liliany Fabisińskiej, które miałam okazję poznać i zasmakować dzięki najnowszej serii książek autorki, na szczęście idealnie współgra z moim osobistym barometrem emocji. W końcu pierwszy tom nie tyle przypadł mi do gustu, co, mówiąc wprost, po prostu mnie zachwycił! „Weranda na Czarcim Cyplu” , czyli drugi tom cyklu, okazał się jednak jeszcze bardziej ciekawy, śmieszny i optymistyczny. Tylko właściwie dlaczego? 

Czytelnik po raz kolejny wraca do dobrze mu znanych, charyzmatycznych, choć podzielonych pokoleniami i charakterem postaci: energicznej starszej pani Natalii, której wizerunek znacznie odbiega od przyjętego przez społeczeństwo profilu umęczonej emerytki, oraz zapracowanej i młodej, choć wciąż dość znacznie ograniczonej moralnie Niny, która po otarciu pierwszych łez po ucieczce niedoszłego męża, próbuje wrócić jako tako do życia.  

Tym razem ekscentryczna Natalia, pasjonatka i hodowczyni najdziwniejszych ziół i kwiatów, do której ekscesów najbliżsi sąsiedzi zdążyli się już przyzwyczaić, nie tylko postanawia napisać pracę doktorancką, ale zaprosić pod swój dach ukochanego Wiktora, czyli emerytowanego żeglarza, którego kobieta poznała podczas wakacji uzdrowiskowych w słonecznym Ciechocinku. Wieść o przeprowadzce Wiktora dość szybko wywołuję wrzawę wśród mało tolerancyjnych mieszkańców Helu. 

Natalia, właścicielka dużego, choć wciąż rozwijającego się przedsiębiorstwa, wcale nie ma łatwiej. Kobieta codziennie i bez większego skutku próbuje zapomnień o niedoszłym mężu, który tuż przed ślubem uciekł bez śladu, równie niemrawo dokonując próby pozbycia się własnej sukni ślubnej, która co i rusz, uparcie wraca do szafy bohaterki. 

Jakby tego było mało firma, dotychczas prowadzona twardą ręką Niny, zaczyna się jej wymykać spod kontroli. Gdy dodamy do tego jeszcze podejrzenie popełnienia morderstwa przez jedną z bohaterek, z wplecionym w fabułę fascynującym wywodem pozornie niewinnych, choć w rzeczywistości śmiertelnych ziółek,  to otrzymamy wciągającą i wyśmienitą lekturę. 

Liliana Fabisińska bezsprzecznie wykonała kawał świetnej roboty! Tym razem jednak trochę odchodząc od absurdalnych scen i dialogów, które zdominowały tom pierwszy, w stronę bardziej stonowanej, choć wcale nie nudnej historii obyczajowej, jeszcze bardziej zgrała się z moim czytelniczym gustem. Historia opowiedziana w drugim tomie może i była nieco mniej ironiczna i kryminalna, ale zdecydowanie bardziej przygodowa i optymistyczna! Perypetie dwóch nietypowych, szalonych przyjaciółek na kilka godzin naprawdę oderwały mnie od ponurej szaroburej jesieni, rozciągającej się za oknem, wywołując mimowolny uśmiech, czy w końcu poprawiając wisielczy humor. 

Dużym smaczkiem okazały się botaniczne ciągotki Natalii, które co jakiś czas przemycane były w powieści oraz wszystkie te fragmenty, dotyczące bezpośrednio zwierzęcych bohaterów, które bynajmniej nie zanudzały czytelnika, a wręcz przeciwnie, bawiły i rozczulały.  Bardzo spodobał mi się również wpleciony w fabułę opowieści wątek kryminalny, który wiarygodnie i starannie poprowadzony, ponownie położył się cieniem na codzienności bohaterek. 

Autorka zwraca również uwagę na majestatyczne piękno przyrody, które towarzyszy na co dzień szczęśliwym mieszkańcom Helu. Sugestywne, oddziałujące na wyobraźnię czytelnika opisy sprawiają, że w jednej chwili możemy przenieść się z domowego kątka, prosto w słoneczne ramiona nadmorskiego kurortu, gdzie na własnej skórze czujemy podmuch wiatru, a w uszach słyszymy nieustanny, choć cichutki szum morskich fal.

Liliana Fabisińska ujęła mnie po raz kolejny genialną kreacją charyzmatycznych postaci oraz  zabawnymi dialogami i potyczkami słownymi, niebanalną zagadką kryminalną, w której tle roztacza się sielski krajobraz słonecznego Helu. Polecam.
Ocena: 8,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 




6 komentarzy:

  1. O, to ja tytuł zapisuję i jutro idę prosić panią z biblioteki, żeby mi tą książkę łaskawie odłożyła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu poznać pióro tej autorki. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy tom akurat średnio mnie zachwycił, choć pozostałe książki autorki bardzo lubię. Niemniej, widziałam, że drugi tom będzie niebawem dostępny w bibliotece, więc wtedy się pewnie skuszę na jego lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  4. oo, cielawi mnie ten wątek kryminalny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwisko autorki jest mi znane, widziałam recenzje jej książek wielokrotnie, nie miałam jednak okazji przeczytać żadnej z książek. Dawno temu nie czytałam komedii, więc skuszę się szybciej niż myślałam. Podoba mi się wątek botaniczny i ten z pracą doktorską, może być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie przepadam za humorystycznymi książkami więc to nie tytuł dla mnie ;<

    OdpowiedzUsuń