poniedziałek, 4 lipca 2016

Sanatorium pod zegarem



Pierwsze skojarzenie, które mimowolnie narzuca się każdemu, słysząc słowo sanatorium, to obraz strudzonych, chorowitych staruszków, spacerujących wypielęgnowaną, choć dobrze wydeptaną ścieżką, w otoczeniu traw i miłej dla oka zieleni. Według źródeł internetowych, sanatorium to zakład medyczny, wykorzystujący walory rekreacyjne, przyrodnicze i naturalne. Liliana Fabisińska, w swojej najnowszej powieści, zadaje kłam, wszystkim tym sielankowym opisom, serwując czytelnikowi obraz zgoła inny, łamiący wszelkie stereotypy: energiczną staruszkę – detektyw Natalię, gotową do odkrywania mrożących krew w żyłach zagadek, pełną rezerwy i dystansu, młodą bizneswoman Ninę, zarządzającą gigantyczną rodzinną firmą, a w końcu i nieboszczyka, pływającego bezceremonialnie w kojących wodach uzdrowiskowego basenu, który sprawi nie lada problem miejscowej policji. 

Nina i Natalia - przedstawicielki dwóch różnych pokoleń, reprezentują  zupełnie odmienny, od ogólne przyjętych w społeczeństwie, wachlarz cech i przymiotów. Nina – młoda pani prezes, która, choć na co dzień, zarządza tysiącem ludzi we własnej firmie, prywatnie cechuje się biernością i wycofaniem. Kobieta, niefortunnie, bo tuż przed własnym ślubem, trafia niechętnie do uzdrowiskowego Ciechocinka, w wyniku nieszczęśliwego upadku. I choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że już gorzej być nie może, to jednak los okazuje się być wyjątkowo mało łaskawy dla Niny. Przyszły małżonek wyjeżdża bowiem samotnie w podróż, która miała być ich poślubną, zrywając całkowicie kontakt z dziewczyną.

Natalia, choć z pozoru może i przypomina kruchą staruszkę, to w rzeczywistości posiada niezmierzone pokłady energii, pozwalające jej na nocne i mało bezpieczne wojaże opustoszałym uzdrowiskowym parkiem, szybkie przebieżki ukochanym autem, czy w końcu odkrywanie tajemnicy miejscowego nieboszczyka. Mimo, że obie kobiety nie znoszą się od pierwszego spotkania, to wspólny pokój oraz niesprzyjające okoliczności, zmuszają panie do połączenia sił i wyjaśnienia sanatoryjnych tajemnic. Tylko czy ta nietypowa fuzja charakterów, nie wywoła, wcześniej czy później, iście burzowej awantury? 

Liliana Fabisińska zdecydowanie zaskoczyła mnie swoją najnowszą powieścią. Autorka bez wątpienia potrafi snuć ciekawe i wciągające historie, doprawiając je obficie dowcipem, który nie jest wymuszoną, mało zabawną ironią, tylko dobrze przemyślanym komentarzem naszej codzienności. Ciąg zdarzeń, który bezwzględnie mota losy głównych bohaterek, choć z pewnością jest mocno przerysowany, momentami nawet i mało wiarygodny, stanowi, w mojej opinii, celowy zabieg autorki, zwiększający walory rozrywkowe całej opowieści. Niepotrzebnie zresztą doszukiwać się w tej książce fabularnej hiperbolizacji i przejaskrawienia niektórych wątków. „Sanatorium pod zegarem” to nic innego, jak świetna komedia, wywołująca salwy śmiechu, niepostrzeżenie odrywająca czytelnika od problemów dnia codziennego. I o to zresztą chodzi w literaturze typowo rozrywkowej. 

Jestem zachwycona kreacją głównych bohaterek, które złośliwy los zmusił do przełamania wzajemnej niechęci, do połączenia sił i charakterów. Jak się okaże zresztą, każda z postaci niejednokrotnie skorzysta z walorów powstałego duetu, otrzymując nie tylko pasmo świetnych przygód, bogatych, niestety, w mrożące krew w żyłach niuanse, co również i wsparcie w chwilach słabości, a nawet pouczającą lekcję życia i próbę własnego charakteru.

„Sanatorium pod zegarem” Liliany Fabisińskiej to pełna przygód i zwrotów akcji, zabawna opowieść, osadzona w samym centrum, z pozoru spokojnego, uzdrowiskowego Ciechocinka. Historia niesztampowa, która pozostawia po sobie swoisty niedosyt na kolejne szaleństwa bohaterek. Już teraz zresztą z niecierpliwością czekam na kontynuację przygód Niny i Natalii. A Was szczerze zachęcam do lektury książki.
Ocena: 8/10

 Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

http://www.wydawnictwofilia.pl/


12 komentarzy:

  1. Gdzieś już czytałam o tej książce i przyznam, że mam na nią chrapkę - tej autorki jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemna lektura na wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba się skuszę :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie jestem w trakcie lektury i jestem zachwycona :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam książki Pani Fabisińskiej, a "Sanatorium" mam już na półce i z pewnością niebawem przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się na książce bardzo zawiodłam i nie wiem czy sięgnę po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją w planach. Czuję, że ta książka mnie wciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przygody i zwroty akcji, to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi sanatorium kojarzy się od razu z "Sanatorium pod klepsydrą" ^^
    Zwykle nie czytuję tego typu książek, ale ta wydaje się wyjątkowo ciekawa i wciągająca ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładnie mnie skusiłaś :) Na pewno zamówię dla siebie egzemplarz, bo przepadam za takimi historiami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po świetnej "Córeczce" i jeszcze lepszych "Śnieżynkach" uwielbiam twórczość autorki. "Sanatorium" miało być czytane wcześniej, ale nie wyszło... W lipcu będzie na bank - nie mogę się doczekać i liczę na równie znakomitą ucztę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzadko sięgam po książki polskich autorów i do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej z powieści Liliany Fabisińskiej. Chyba powinnam to nadrobić ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń