poniedziałek, 11 lipca 2016

Recenzja przedpremierowa: Idealna

„Dawno już nie czytałam żadnej powieści z gatunku kryminał/thriller” - tymi słowami, cisnącymi się mimowolnie na usta, rozpoczęłam lekturę debiutanckiej powieści Magdaleny Stachuli „Idealna”. Jakież było moje zdziwienie, gdy kartka po kartce, z rosnącym z godziny na godzinę zainteresowaniem, zbliżałam się do finału historii. Historii, którą pochłonęłam w niecałą dobę, o której też z pewnością długo jeszcze nie zapomnę…

Bezpłodność to wątek przewijający się ostatnio w szeregu powieściach. Magdalena Stachula, w swojej debiutanckiej książce, również podjęła się tematu dotykającego coraz to młodsze małżeństwa, w swojej historii łącząc go nieodmiennie z losami szczęśliwej, zakochanej pary: Anity i Adama. Młodego małżeństwo, które z wiarą patrzyło w nadchodzącą przyszłość, żyjąc marzeniami dyktowanymi przez nieokiełznane uczucia i namiętność. Do czasu. Wszystko zmienia się w momencie, gdy kolejne próby starania się o dziecko zawodzą, gorące uczucia topnieją, a smutna rzeczywistość bezwzględnie wdziera się w życie bohaterów. 

Anita stopniowo izoluje się od męża, przyjaciół i rodziny, w cichym mieszkaniu pielęgnując swoją samotność, ból i nieszczęście. Swoistym oknem na świat, dającym namiastkę poczucia kontrolowania własnego życia, jest jej własny laptop i miejski monitoring, który kobieta uruchamia codziennie, celem podglądania innych, zupełnie obcych sobie ludzi. Z pozoru niewinna czynność, staje się dla Anity jedyną przyjemnością, motywującą do codziennej pobudki i wykonywania obowiązków zawodowych.

 Z czasem, w domu głównej bohaterki, zaczynają dziać się dziwne i niepokojące rzeczy: w szafie wisi sukienka, której wcale nie kupiła, w torebce znajduje się szminka, która kompletnie do niej nie pasuje. Nawet mąż Anity zaczyna przejawiać nietypowe dla siebie zachowania: mężczyzna wybiega o świecie do pracy, by dopiero po zmroku wrócić do domu, traktując swoje ukochane i wymarzone mieszkanie, jak drugorzędną noclegownię. Co istotne, to nie koniec dziwnych wydarzeń, które przyprawią niejednokrotnie Anitę o gęsią skórkę. Ktoś najwyraźniej wie o niej wszystko, skrupulatnie, krok po kroku, realizując swój zuchwały plan…

Powieści debiutujących autorów zwykle budzą w głowie czytelników wątpliwości, dotyczące, czy to sposobu kreowania fabuły, czy metody przedstawienia postaci, czy w końcu i samych dialogów wplecionych w całą historię. „Idealna” zaprzecza jednak tym stereotypom, oddając do rąk odbiorcy opowieść dopracowaną i dokładnie przemyślaną. Na uwagę zasługuje przede wszystkim lekki, niewymuszony język autorki, który w połączeniu z krótkimi rozdziałami sprawia, iż całą powieść się chłonie na jednym wdechu. 

Warto dodać, iż cała historia, choć poruszająca dość wymagający wątek bezpłodności, w żadnym wypadku nie jest lekturą trudną, którą z uwagi na wagę problemu, należy sobie dawkować. Wręcz przeciwnie. Wciągający, mroczny i niejednoznaczny klimat powieści sprawia, iż od całej historii nie sposób się oderwać. Ponadto, dość powolna akcja i stopniowo budowane napięcie, z podwójną mocą oddziałują na wyobraźnię czytelnika.

Bardzo przypadł mi również do gustu sposób przedstawienia całej historii. Opowieść rysowana z różnych perspektyw, raz z emocjonalnego spojrzenia kobiety, raz dyktowanego przez buzujący w krwi testosteron sprawia, iż cała historia nabiera niesamowitego realizmu. I to właśnie ten element, to zdecydowanie najmocniejsza strona całej historii. Nie sugerując się tytułem rozdziału, z łatwością można określić, kto jest narratorem danej części. Autorka w genialny sposób, z równą łatwością, wciela się zarówno w postaci kobiece, jak i męskie. 

„Idealna” – debiut powieściowy Magdaleny Stachuli, w mistrzowski sposób łączy w sobie elementy typowe dla wciągającej powieści obyczajowej z wywołującymi dreszcze na plecach cechami mocnego thrillera. Ja dałam się wciągnąć i jestem totalnie zachwycona powieścią!
Ocena: 8,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję: 





14 komentarzy:

  1. Oj to niestety nie gatunek dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też przeczytałam w ciągu jednego dnia i też bardzo przypadła mi do gustu. I też jest u mnie na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nono, zapowiada się bardzo ciekawie, muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromnie mnie zaintrygowałaś swoją recenzją. Jak tylko znajdę chwilę to na pewno skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że męczyłabym się z tą książką niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie przekonałaś do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chętnie sama przeczytam tą powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś się skuszę, zapowiada się naprawdę interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie do mnie ta pozycja dotarła i nie mogę się doczekać aż się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O i taki dobry debiut z tego wyszedł? :) muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ponieważ rzadko sięgam po twórczość polskich autorów. Z tego, co widzę, ta jest co najmniej warta uwagi ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że napięcie budowane jest w odpowiednim tempie, a tematyka dobrze została opisana. Chętnie zajrzę do tej publikacji. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Problemy zwykłych ludzi połączone z thrillerem - super! Mam ochotę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń