środa, 8 czerwca 2016

Większy kawałek nieba

 
Czy szczęście to towar deficytowy, przeznaczony tylko i wyłącznie dla bogatych, wpływowych i wykształconych ludzi?

Czy warto poddać się przeznaczeniu i biernie czekać z założonymi rękami na spełnienie się własnych marzeń? A może, wbrew rozsądkowi, lepiej podążać z odwagą za głosem serca i z uśmiechem powalczyć o własne szczęście?

On i ona. Wiktor i Iga. Pochodzący z zupełnie różnych światów ludzie, których zdaje się łączyć jedynie ledwo widoczny cień, czający się gdzieś od lat w ich spojrzeniu. Oboje, bowiem, kryją przed światem bolesne wspomnienia, które zweryfikowały ich obecne, pełne dystansu i rezerwy zachowanie.

Wiktor to bogaty i przystojny właściciel dobrze prosperującej, eleganckiej restauracji, zlokalizowanej w samym sercu Starego Miasta w Krakowie. Mężczyzna, mimo stabilnej sytuacji finansowej, daleki jest do stworzenia wizerunku szczęśliwego i spełnionego faceta. Wiktor, mimo upływu lat, w dalszym ciągu, bowiem, nosi w sercu żałobę po zmarłej żonie, w efekcie zaś, dość nieporadnie wychowując nastoletniego syna.

Mężczyzna, zobowiązany przed zmarłą żoną, do pilnej i nieustannej opieki nad synem, w ferworze upływających lat, nie dostrzegł, że kilkuletni berbeć wydoroślał, a jako nastolatek, nie potrzebuje już wcale kolejnej niańki w domu, tylko przede wszystkim towarzystwa ojca. Skomplikowanej i trudnej relacji wcale nie ułatwia obecność Natalii – eleganckiej, choć nieco wyniosłej partnerki Wiktora, nie do końca tolerowanej przez jego syna, która ślepo zakochana w mężczyźnie, pragnie tylko jawnej deklaracji, w postaci szybkiego ślubu.

Świat Igi, głównej bohaterki powieści, to przede wszystkim nieustanne pasmo cierpienia, uwarunkowane nałogiem ojca i zbyt wczesną śmiercią matki. Dziewczyna, wychowana w biedzie i niedostatku, w ciągłym strachu i niepewności jutra, zawsze zdana była tylko i wyłącznie na siebie, już jako nastolatka podejmując się różnorodnych dorywczych prac. Iga pracuje ciężko, by zapewnić sobie minimum niezależności i stabilizacji, po godzinach zaś, kreśląc przed oczami wyobraźni marzenia o lepszym życiu. Punktem zwrotnym na mapie jej życia, okazuje się być elegancka restauracja, do której Iga całkiem przypadkowo trafi.

To tam, w sercu Krakowa, poznaje przystojnego Wiktora, z którym zaczyna łączyć ją dziwna, trudna do zdefiniowana więź. Jednak czy uczucie, które zrodziło się w samym centrum dwóch różnych światów, nie zostanie odpowiednio wcześniej zgaszone? Przez zakochaną Natalię. Przez troskliwych rodziców Wiktora. W końcu i przez widoczne gołym okiem różnice klasowe, spotęgowane niemiłymi komentarzami zazdrosnych sąsiadów…

Większy kawałek nieba” to wielowątkowa opowieść, która nie skupia się tylko i wyłącznie na wspomnianych wyżej bohaterach. Autorka, z równą drobiazgowością, odmalowuje w swojej książce profile pobocznych postaci, które stają się nieodłączoną częścią całej historii. Czytelnik poznaje postacie zamożne, tworzące tzw. śmietankę towarzyską, celebrujące wystawne i beztroskie życie, oraz - w opozycji do nich - zwykłych, szarych śmiertelników, pracujących ciężko, a mimo to żyjących do kolejnej wypłaty. Autorka, z niesamowitą empatią, przedstawiła codzienne problemy swoich bohaterów, w sposób przekonujący odmalowując ich historie. Troski przedstawionych w książce postaci to przykra codzienność tysięcy Polaków, z obawą spoglądających w stronę jutra.

Cała opowieść, mimo widocznej na pierwszy rzut oka przewidywalności, okazała się niezwykłą, ujmującą, optymistyczną i ciepłą lekturą, cechującą się dynamiczną i płynną akcją.  Krystyna Mirek zaskoczyła mnie swoją najnowszą powieścią. „Większy kawałek nieba” dowodzi bowiem, iż pióro autorki znajduje się na wyżynach literackiego kunsztu. Krystyna Mirek pisze lekko, zawsze jednak pięknie i z uwagą kreśląc świat przedstawiony.

W całej historii, najbardziej jednak przypadł mi do gustu, cały wachlarz wspaniałych, żywych, krwistych wręcz postaci, którym nie można zarzucić niedopracowania, bądź z drugiej strony, przerysowania. Naturalne dla ich położenia zachowania, podyktowane troskami bądź kłębiącymi się w sercach wątpliwościami, dowodzą tylko, iż mimo strachu i nieuzasadnionych obaw, czasem lepiej zaufać własnej intuicji i podążać w stronę większego kawałka nieba, za którym znaleźć można w końcu własne szczęście.
Ocena: 8/10

Oficjalna recenzja dla portalu: 



12 komentarzy:

  1. Nie przepadam za tego typu książkami, ale Twoja recenzja bardzo mnie ujęła i z chęcią sprawdziłabym czy książka jest tak sympatyczna jak się wydaje ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę wszystkie znaki na ziemi i niebie zmuszają mnie, abym sięgnęła po prozę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko jedną książkę tej autorki, być może sięgnę po drugą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wszystkie książki pisarki i moim zdaniem ta plasuje się gdzieś po środku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie, autorka tym razem mocno postawiła na charakterystyczne postacie. Nie jest to najlepsza powieść autorki (zgadzam się z Martyną), ale podoba mi się i czekam na ciąg dalszy!
    Asiu, bardzo tu u Ciebie fajnie teraz! Znacznie mi się lepiej czyta z uwagi na czcionkę, ale i reszta super! :) Tylko mega brakuje mi archiwum...

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzenia sa po to aby je spelniac, nie po to by ladnie wygladaly i by myslec co by bylo gdyby :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skutecznie mnie skusiłaś. Na pewno dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie trzeba brać w swoje ręce, aby pomóc szczęściu znaleźć drogę :)
    Książkę bym chętnie przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, ze niezbyt przepadam za takimi książkami. Mimo, że jest to bardzo ciepła i optymistyczna lektura, to ta przewidywalność trochę mnie zniechęciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że z lektury płynie duża dawka optymizmu, to bardzo mnie zachęca do jej przeczytania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, jaką ja mam teraz sięgnąć po tą książkę :) za oknem deszcz, kakao zrobione i tylko siąść i czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki Mirek od dawna mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń