czwartek, 31 marca 2016

Bez słów




Ona – dziewczyna z trudną przeszłością. I on – Archer - młody mężczyzna, żyjący na uboczu, w nieustannym cieniu bolesnych wspomnień. Czy dwoje skrzywdzonych przez życie ludzi, jest w stanie zbudować na tyle trwały fundament pod związek, który zasklepi rany i przywróci wiarę w miłość?

Archer niemal od zawsze żył na uboczu małej społeczności, w której się wychował, w której przeżył tragedię, piętnującą dalsze jego losy. Wiodąc niemal pustelnicze życie w zadbanym domu zmarłego wujka, zamknął się na innych: rodzinę, sąsiadów, znajomych, nie dbając o naturalną potrzebę bliskości czy kontaktu z drugim człowiekiem. Społeczność zresztą, zdaje się ignorować obecność samotnego mężczyzny, który zawsze tylko w ciszy, niespostrzeżenie przemykał gdzieś obok.
Wszystko zmienia się w dniu, gdy do miasteczka trafia młoda kobieta – Bree Prescott. Dziewczyna, nosząc w sercu żałobę po niespodziewanej śmierci ojca, pragnie przede wszystkim zaszyć się w cichym miejscu i zapomnieć. Wyprzeć wspomnienia o bezwzględnym morderstwie, z którego sama ledwo uszła z życiem. Bree, zafascynowana wycofanym i zamkniętym w sobie mężczyzną, postanawia stopniowo, metodą małych kroków, nawiązywać z nim kontakt.

Dziewczyna dostrzega w Archerze nie tylko strach, wycofanie czy burzę skołtunionych włosów, ale przede wszystkim niespotykaną wrażliwość oraz szczere i mądre spojrzenie. Bree stopniowo przebija się przez mur, który mężczyzna przez lata zdążył starannie obwarować wokół siebie, tylko czy kiełkująca miłość będzie na tyle silna, by wymazać trudną przeszłość? Czy uczucie, które połączyło okaleczonych bohaterów, utoruje w końcu ścieżkę do harmonii i szczęścia?

Mia Sheridan bez wątpienia posiada ogromną wrażliwość pisarską. Autorka stworzyła bowiem historię całkowicie nieszablonową i oryginalną, wybijającą się ponad inne powieści z nurtu New Adult, która chwyta za serca, wzrusza, w końcu i nie daje o sobie zapomnieć. Na uwagę zasługuje przede wszystkim doskonała kreacja bohaterów. Okaleczony, tajemniczy i wrażliwy Archer, to zupełnie nowy, oryginalny profil, w całym szeregu portretów postaci męskich.

Zaniedbany, niechlujny młody mężczyzna, bynajmniej początkowo nie przypomina typowego niegrzecznego przystojniaka, z którymi dotychczas mieliśmy do czynienia w podobnych historiach. Archer to samotnik, miasteczkowy odludek, który nie budzi sympatii. Dopiero Bree i jej niemal obsesyjne zainteresowanie mężczyzną, sprawia, że czytelnik ma szansę poznać bliżej szczegóły portretu Archera. Niespotykana wrażliwość czy brak towarzyskiego obycia znajduje oczywiście swoje uzasadnienie w trudnej przeszłości chłopaka, która bezwzględnie napiętnowała jego życie.

Nieco gorzej wypada sylwetka charakterologiczna samej Bree. Autorka niewiele zdradza tajemnic z przeszłości dziewczyny, ujawniając tylko kilka nieskładnych migawek, które w mojej opinii, nie łączą się w zgrabną, satysfakcjonującą całość. Zabrakło mi poszerzenia motywu samego morderstwa czy wzbogacenia wspomnień dziewczyny o te typowo rodzinne, które dodałyby niezbędnej dawki uczuć i emocji w sferze trudnej przeszłości Bree.

Cała historia wypełniona jest natomiast przepięknym portretem rodzącego się uczucia, który w tej opowieści nabiera zupełnie nowego znaczenia. Romantyczna, sentymentalna, bogata w opisy miłosnych wyznań i uniesień – tak w skrócie można określić „Bez słów”. Na szczęście autorka zrezygnowała z otwartych i natrętnych opisów fizycznych zbliżeń.

Tutaj wszystko zdominowane jest przez emocje, które stanowią swoisty szkielet całej historii. Jednak nie mogę w tym miejscu nie wspomnień, że jak początkowo z przyspieszonym biciem serca zagłębiałam się w ten huragan miłosnych emocji, tak z każdą kolejną stroną, coraz bardziej męczyła mnie nienaturalna słodycz w słowach czy gestach bohaterów. Miejscami, niestety, ich nieustanna potrzeba wyznawania uczuć była przesadzona i nudna.

„Bez słów” to powieść wzruszająca, niezapomniana, wielokrotnie zapierająca dech w piersiach - nie przez nachalny portret szaleńczej i namiętnej miłości, ale przez ukazanie jej w najczystszej, najpiękniejszej, niemal pierwotnej postaci. Polecam.
Ocena: 8/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję:

 
***
Uff, ponad tydzień mnie nie było w blogowym świecie. Dziś w końcu nadrobię zaległości, także oczekujcie mnie na swoich blogach :) A wyniki rozdania z książkę "Dar morza" już jutro :)



13 komentarzy:

  1. Jest w niej cos pociągającego (ach, wyd. Otwarte :D) ale wiem, że to nie do końca mój gatunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo dobrego o niej słyszałam, ale na chwilę obecną nie jestem na 100 procent pewna, czy to jest to.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatni akapit najbardziej mnie zachęcił do poznania... niemal pierwotnej postaci miłosnej.
    PS Jutro koniecznie do mnie :) To nie żart primaaprilisowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja się cieszę, że książka jest tak przepełniona emocjami. To nie pierwsza tak pozytywna opinia o tej pozycji i wiem, że chciałabym ją szybko przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. okładka mnie kusi hi hi ale Twój opis tez fajny

    OdpowiedzUsuń
  6. echhhhh..... same pozytywne opinie.................chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o niej sporo dobrego, dodatkowo Twoja opinia również jest zachęcająca... Kto wie, może zabiorę się za nią w ten weekend ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie nie spojrzę to widzę tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oryginalna powieść z gatunku New Adult - podoba mi się. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam na tę pozycję coraz większą ochotę! :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka zapowiada się bardzo bardzo ciekawie. Mam nadzieję że pojawi się wkrótce na mojej półce! ;P
    zapraszam
    http://secondlife-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka nie dla mnie, ale jestem przekonana, że spodoba się mojej siostrze - na pewno podam jej tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka, którą bardzo miło wspominam. Miała trochę mankamentów, ale sama historia jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń