poniedziałek, 1 lutego 2016

Posłaniec strachu





"Poczucie winy jest pasożytem, robalem, który rośnie i rośnie, karmiąc się każdą sekundą ulotnej radości”.

Szesnastoletnia Mara, główna bohaterka powieści, zamiast obudzić się we własnym przytulnym pokoju, wykonać typową przebieżkę po portalach społecznościowych, w końcu udać się na zajęcia do szkoły, rozpoczyna dzień otoczona gęstą, przeszywającą mgłą i wszechogarniającym mrokiem, w miejscu zupełnie jej obcym i nieznanym. Dziewczyna nie pamięta kim jest, skąd pochodzi, dlaczego znajduje się w tak przerażającym miejscu. Lista pytań i wątpliwości nawarstwia się w głowie dziewczyny wraz z pojawieniem się Posłańca Strachu – młodego mężczyzny w długim, ciemnym płaszczu, który za mrocznym i przerażającym obliczem, skrywa trudną przeszłość i okaleczające go z każdym dniem wspomnienia. 

 Tytułowy Posłaniec Strachu nie jest typowym młodzieńcem, którego można spotkać podczas spaceru ulicami miasta. Chłopak bowiem wypełnia trudną, wymagającą misję, która stanowić ma remedium na grzech, którego dopuścił się w przeszłości. Posłaniec Strachu, w zamian za wymierzenie kary grzesznikom, w zamian za utrzymanie równowagi w otaczającym go świecie, odkupuje własną winę, która nieubłaganie wypala go od środka.

Mara zostaje uczennicą Posłańca: dziewczyna nie tylko musi odnaleźć się w zupełnie nieznanej, przerażającej rzeczywistości, w której zło przybiera najbardziej potworną, najbardziej demoniczną postać, co przede wszystkim zmierzyć się z najmroczniejszymi zakamarkami duszy człowieka, z obliczem, które zdolne jest do oszustw, matactw, masowych gwałtów i mordów. Zadaniem Posłańca, a wkrótce i samej Mary, jest odkrycie przyczyn dokonanych zbrodni, z jej głęboko usadzonymi korzeniami, które stanowić mogły bezpośredni motyw bezwzględnego występku, oraz w końcu wymierzenie kary wszystkim winnym.

 Tylko dlaczego szesnastoletnia, na pierwszy rzut oka całkiem zwyczajna dziewczyna, zostaje zmuszona do wypełnienia tak mrocznej misji? Jak dużej zbrodni musiała dopuścić się sama Mara, by stanąć u boku przerażającego Posłańca Strachu i być świadkiem wydawania tak bezwzględnych, sadystycznych wyroków?

„Posłaniec strachu” to z pewnością historia, której nie mieliście jeszcze okazji poznać. Niekonwencjonalna, oryginalna, przerażająca i mroczna – tak w skrócie można byłoby określić najnowszą powieść Michaela Granta, autora bestsellerowej serii „Gone”. Cała historia sprowadza się przede wszystkim do głębokiej analizy definicji zła i szeroko pojętej sprawiedliwości. Czy człowiek, który dopuścił najgorszej zbrodni, jest w stanie uświadomić sobie potęgę dokonanego zła, przesiadując w ciepłym więziennym pomieszczeniu? Zaś z drugiej strony, czy wyrządzona krzywda, winna być karana tak surową naganą, która sięga trzewi naszych najgłębiej skrywanych strachów? 

Michael Grant wprawnie stworzył przerażającą rzeczywistość, która mrozi krew w żyłach, wybija serce z jego spokojnego rytmu. Obrazy dokonywanych morderstw, nieustannie mieszają się w tej powieści z wszechogarniającym mrokiem i gęstą mgłą, a surowe oblicza zbrodniarzy krzyżują się z przerażającą powierzchniowością postaci, których rola sprowadza się do wymierzania kary. Podczas lektury książki, czytelnik naprzemiennie krąży po obcej, gęstej przestrzeni ludzkich myśli, cofa się w czasie, by poznać motywy działań zbrodniarzy, by z powrotem wrócić do sceny finałowej, w której dokonuje się sprawiedliwość.

 Nieco słabiej w recenzowanej powieści wypadł jednak wątek rodzącego się uczucia między bohaterami: nieszczęśliwa, zakazana miłość przedstawiona w ogólnej szarzyźnie i bólu, była zdecydowanie za mało zaakcentowana. Podczas lektury książki nie zauważyłam znaczących spojrzeń, cichych westchnień, dwuznacznych półsłówek, czyli wszystkich tych niezbędnych składowych, prowadzących do stanu euforii i zakochania. Dla mnie autor, równie dobrze mógł zrezygnować z wprowadzenia na siłę wątku miłosnego, który w ostatecznym rozrachunku, wypadł blado i nieprzekonująco.

Mimo wymienionego wyżej niedociągnięcia, „Posłaniec strachu” to bez wątpienia powieść oryginalna, szalenie wciągająca, która zaskoczy Was nieszablonową konwencją fabuły oraz ciekawym pomysłem. Najnowsza powieść Michaela Granta stanowi świetny przerywnik między tradycyjnymi historiami, po które sięgamy na co dzień. 

Ocena: 8/10
Oficjalna recenzja dla portalu dlaLejdis: 


http://dlalejdis.pl/artykuly/poslaniec_strachu_recenzja

11 komentarzy:

  1. Fabuła przypomina mi scenariusz na dobry film! Brzmi naprawdę intrygująco. Zwykle nie jestem fanką książek tego typu, ale tutaj rzeczywiście można wyczuć oryginalny pomysł. Pozdrawiam!

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie straszne książki niestety nie są dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba pierwszy raz słyszę o tej książce. Szkoda, że wątek miłosny wypadł dość słabo, ale jak widać w tego typu książkach nie trzeba go na siłę wpychać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw zaintrygowała mnie niesamowita okładka, potem fabuła, na słabości przymknę oko, ale na książkę mam chęć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka śliczna, zastanawia mnie sama treść, więc pewnie się skuszę ;)

    Pozdrawiam!
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś, jak nadrobię zaległości ze stosiku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sam pomysł na fabułę mnie zaciekawił. Zastanowię się nad tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, ale nie jest też to mój klimat. Dla fanów jest to jednak świetna propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka już niedługo do mnie trafi i mam nadzieję, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tym razem widzę, że nie jest to książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie brzmi dosyć oryginalnie, w sumie mogłabym się skusić :)

    OdpowiedzUsuń