wtorek, 9 lutego 2016

Jutro zaświeci słońce


 
Jak żyć, gdy strach, nieustannie depcze nam po piętach, a każdy przejaw walki o własne szczęście, duszony jest w zarodku, goryczą słów płynących z ust despotycznej matki? Czy wiara w to, że jutro wzejdzie słońce, jest możliwa w momencie, gdy zostaliśmy wychowani w cieniu nieustannych narzekań i utyskiwań? W końcu, czy narastający strach przed życiem, można schować w małym pudełeczku, głęboko ukryć w szafie codzienności i zacząć żyć, mimo nieustannych nawoływań, dobywających się niepokojącego wnętrza garderoby?

Anita, główna bohaterka powieści „Jutro zaświeci słońce”, chcąc powrócić do wspomnień z dzieciństwa, musiałaby przewinąć wszystkie te obrazy, wciąż żywe i bolesne, dotyczące bezpośrednio wizerunku jej wiecznie niezadowolonej matki. Despotyczna, wyrachowana, zimna i wymagająca – taki portret matki zachował się w pamięci Anity. Nic dziwnego, że jedyną bliską osobą, która nakreśliła szkic normalnego dzieciństwa, hojnie obdarowała ciepłem i dobrym słowem kilkuletnią wówczas dziewczynkę, była ukochana babcia Anity.

Główna bohaterka powieści, w formie specyficznego dziennika, opowiada o trudnych relacjach ze swoją matką. Bez zbędnych kłamstw i przekoloryzowań, rysuje obraz trudnego dzieciństwa, który po dziś dzień, nosi, niczym brzemię, w swoim sercu i stanowi  bezwzględną barierę w relacjach z innymi ludźmi. Jako mała dziewczynka, Anita nie zaznała ciepła matczynej ręki, wyrozumiałości i cierpliwości. W jej pamięci nie zachował się również ulubiony zapach wspólnie pieczonego ciasta czy hałas towarzyszący radosnym zabawom. Zamiast tego, w jej dorosłym już sercu, niczym uwierająca drzazga, drzemie tylko szaro-czarny, skłębiony kolaż nieustannej samotności i niepewności, ciągłej chęci dążenia do wygórowanych oczekiwań matki. 

Anita, jako dorosła już kobieta, wciąż nie potrafi ułożyć sobie własnego życia: za każdym razem, gdy wykonuje niepewny krok w stronę delikatnie tlącego się na horyzoncie szczęścia, automatycznie odczuwa napinający się na jej szyi sznur, niewidocznie łączący ją z apodyktyczną matką. Próba ułożenia sobie życia z ukochanym Pawłem, wymaga od obojga zakochanych, ogromnej cierpliwości i wyrozumiałości.  Czy uda się młodej parze uporać się z trudną przeszłością kobiety? Czy Anita, wychowana w poczuciu własnej niedoskonałości, odnajdzie receptę, by w końcu wyzbyć się urojonych lęków i żyć według własnej definicji szczęścia, a nie pod dyktando własnej matki?

„Jutro zaświeci słońce” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Sykat. Autorka porusza trudny, uwierający społecznie problem, który zmusza czytelnika do refleksji, skłania do cichej zadumy nad bezpośrednim wpływem dzieciństwa na dorosłe już zachowania człowieka. Joanna Sykat, nie tylko bardzo celnie definiuje obraz niezdrowego juz uzależnienia od własnej matki, składający się na nieustanną potrzebę dorównania jej chorym ambicjom czy niemożność ułożenia życia według własnych potrzeb. Autorka, posługując się bardzo plastycznym, sugestywnym językiem, wielokrotnie wykorzystując mocne ciekawe porównania, z największą mocą oddziałuje na wrażliwość czytelnika. 

Genialnie skonstruowane sylwetki charakterologiczne postaci, szczególnie zaś okaleczonej i skrzywdzonej Anity, pozwalają czytelnikowi odczuć jeszcze pełniej całą historię, z całym jej mocno przygnębiającym przesłaniem, pod którym widoczne są jednak delikatne przebłyski wschodzącego słońca, nadziei na lepsze jutro. Joanna Sykat całkowicie ujęła mnie tą historią: opowieścią, w które główny prym wiedzie strach, cichy zabójca, przybierający różne maski, zwyrodnialec, gotowy udaremnić okaleczonym, wszelkie próby życia pełnią piersią. Książka wymagająca, trudna, ale i społecznie bardzo potrzebna. Polecam. 
Ocena: 8/10

 

20 komentarzy:

  1. Dosyć popularny temat z despotycznymi matkami, ale mimo wszystko mam chęć sięgnąć po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że książka wymaga większego skupienia, porusza ważne tematy. Z chęcią po nią sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim celem jest przede wszystkim poznanie polskich autorów. Sięgnę z tego powodu w pierwszej kolejności ;) No i oczywiście, książka wydaje mi się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat ważny i ostatnio dość popularny. Ja na razie wstrzymam się z szukaniem tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze - piękna okładka. A po drugie, ta książka ma w sobie coś takiego magicznego, przede wszystkim porusza temat, wymaga skupienia i przetrawienia go w spokoju, nie po łepkach. Lubię takie książki.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na "50 faktów o mnie" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna okładka, fajna fabuła - nic tylko brać! :D
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka czeka na mnie na półce. Dobrze, że powstają takie ważne książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeraża mnie wizja trudnej książki, więc z chęcią po nią sięgnę. Fabuła wydaje się być głęboka oraz interesująca, a okładka....ahhh... Od razu przyciąga oko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Poważny temat, trochę jakby psychoanalizy - intrygująca książka :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię narrację dziennikarską, więc mogłabym się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Siostra czytała i niestety nie była wniebowzięta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że dobrze ją oceniasz, bo mam ją u siebie i niedługo się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako, że napisałaś, że mnie kochasz to i ja Ci to napiszę, bo trzeba uczuciami się odwdzięczać :D Kocham cię po prostu za polecenie mi tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli wpadnie w moje ręce chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa pozycja. I ma jeszcze bardzo wysoką ocenę. Chetnie bym przeczytała pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ukrywam, jestem zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń