sobota, 23 stycznia 2016

Recenzja przedpremierowa: Amber



Dziś będzie o erotykach - o dziwo! - bez słów obnażających niedociągnięcia w fabule czy w sylwetce stworzonych postaci. Bez górnolotnych i niewiarygodnych opisów scen zbliżeń i miłosnych uniesień. Dziś słowa tchną podwójną nadzieją, bowiem po pierwsze "Amber" przekonało mnie, że powieści o podłożu stricte erotycznym, mogą zainteresować czytelnika, bezwolnie mamiąc jego uwagę. Po drugie Gail McHugh udowodniła, że pierwsze, nie do końca udane spotkanie z twórczością danego autora, nie zawsze musi kończyć się niepowodzeniem. Kolejne powieści pochodzące spod pióra tego samego pisarza, mogą uwieść nas zupełnie innym spojrzeniem na daną historię...

"Amber" rozpoczyna się całkiem typowo. Poturbowana, okaleczona przez nieustannie żywe w pamięci  demony przeszłości, dziewczyna, postanawia rozpocząć zupełnie nowy rozdział w życiu, który umożliwi jej w końcu odcięcie się od trudnej przeszłości. Studia to czas nawiązania nowych znajomości, wypełnienia czasu kolejnymi obowiązkami, w końcu szansą, by ciężkie brzemię doświadczeń, stało się znośnym ciężarem, z którym możliwa staje się dalsza wędrówka przez życie. Wraz z przekroczeniem progu college'u, dziewczyna poznaje dwóch atrakcyjnych mężczyzn, przyjaciół: Brocka i Rydera. Niezależna Amber, szybko zwraca uwagę dwóch przystojniaków, swoim specyficznym, trochę wulgarnym, ale na pewno silny charakterkiem. Atmosfera robi się stopniowo coraz gęstsza od wzajemnie przepływających iskier pożądania.

Gdy w jednym momencie dziewczynę pociąga romantyczny i ujmujący Brock, to w drugiej zaś, z cienia wyłania się mroczna sylwetka Rydera, która kusi główną bohaterkę męską siłą i tajemnicą. Dziewczyna wdaje się z nimi w coraz bardziej skomplikowane relacje, zacierając granice przyzwoitości, plamiąc klasyczne znaczenie pojęcia miłości, definiowanej jako uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, a nie jako namiętna rozgrywka w nieoczywistym trójkącie. W tej historii nic nie jest takie, jak być powinno: dzikość i pożądanie niejednokrotnie dochodzą do głosu, mamiąc umysły bohaterów, dyktując chore zachowania, w końcu gubiąc ich, jako ludzi...

Gail McHugh totalnie mnie zaskoczyła! Z klasycznego, nieco pikantnego romansiku przedstawionego w "Collide", stworzyła mroczną, nieprzewidywalną, pieprzną historię, która pod wieloma względami wpisuje się w gęstą atmosferę Dark Erotyk. Mocne, śmiałe dialogi, bezpruderyjne, odważne opisy scen łóżkowych, w końcu erotyczne gry w „trójkącie”, które z niezwykłym powodzeniem balansują na granicy dobrego smaku. O dziwo, przedstawiona w zdecydowanej przewadze ilość scen łóżkowych, wcale nie działa na niekorzyść książki. Autorka wplotła w całą opowieść wątki sensacyjne, które nadają całej historii odpowiedni kierunek, raz dodając niezbędnego smaku, raz studząc rozpalone od opisu namiętnych scen policzki.

 Gail McHugh wykreowała również silne, specyficzne charaktery: z pozoru mocne i nieugięte, lecz w chwili zderzenia się z demonami przeszłości, niezwykłe kruche, podatne na opinie innych. Tytułowa Amber bynajmniej nie daje się od razu lubić. Wulgarna, nieprzebierająca w słowach dziewczyna, która już na pierwszy rzut oka stwarza wrażenie zbyt pewnej siebie, zbyt ordynarnej, zbyt… Dopiero w następnych rozdziałach dochodzi do głosu prawda o przeszłości dziewczyny, która bezwzględnie obnaża jej slaby charakter, brak wiary we własne siły, nieśmiałość, w końcu nieustanną potrzebę akceptacji i desperacką próbę wołania o pomoc.

Nieco mniej wiarygodnie, przynajmniej dla mnie, prezentują się sylwetki obu mężczyzn: Brocka i Rydera. Demony przeszłości w ich przypadku, choć wciąż żywe w umysłach bohaterów, bynajmniej nie tłumaczą ich pokrętnych charakterków, dziwnych zboczeń i przyzwyczajeń. Dla mnie obaj przystojniacy to typowi nowobogaccy mężczyźni, którzy z chwilą dorobienia się niezłej sumki na koncie, zatracili gdzieś typowo ludzką wrażliwość. I choć portret Rydera, w zamyśle autorki, miał być tym bardziej mrocznym, bardziej skomplikowanym, to jednak zdecydowanie bardziej zyskał moją sympatię.

Sukces „Amber” ma swoje źródło w gatunkach, z których z powodzeniem czerpie autorka. Opowieść łączy w sobie bowiem elementy gorącego, namiętnego romansu oraz pożądania i seksu, przedstawionego w mrocznej scenerii Dark Erotyk, zaś fundamentem całej historii są okaleczone sylwetki postaci, które widocznie nawiązują do popularnego New Adult. Tutaj jednak miłość dyktowana jest dziką, nieokiełznaną rządzą, a wszelkie miłosne dylematy temperowane są przez trudną przeszłość. Gail McHugh w swojej najnowszej powieści przesunęła wszelkie możliwe granice, by w końcu oddać do rąk czytelnika historię specyficzną, oryginalną, mroczną, która na długo pozostaje w pamięci. Polecam.
Ocena: 8/10

Wygraj książkę link 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję:






14 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie swoją recenzją do tej książki. Mam nadzieję, że uda mi się ją w niedalekiej przyszłości przeczytać. Liczę na to, że mnie nie rozczaruje, jak to było w przypadku "Collide"
    Pozdrawiam :)

    http://wszystkocowiemoksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie takie publikacje nie interesują, ale siostra bierze udział w Book Tour u Cyrysi. Jestem ciekawa, jak jej się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony, bardzo chcę przeczytać książkę. Z drugiej, obawiam sie tego trójkąta, który wydaje sie być mocno erotyczny. Nie wiem, czy jestem gotowa na takie spotkania, choć jeżeli nie zaryzykuję to sie nie dowiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna pozytywna opinia tej książki, którą ostatnio czytałam ;)
    Aż warto by przeczytać :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem przekonana, że ta historia bardzo mi się spodoba. Zapisałam się już na book tour z jej udziałem więc jeszcze kilka tygodni i sama się przekonam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już za mną i jestem nią zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zbiera świetne recenzje. A mnie kuszą te mroczne i erotyczne opisy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam o tej książce po raz pierwszy... ale jestem nią niesamowicie zainteresowana... choć nie czytam raczej tego typu literatury. Ale w końcu... raz można zrobić wyjątek, prawda?
    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tę serię odpuściłam. Ale nie mówię ostatecznego nie :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamy bardzo podobne odczucia - pierwsze spotkanie z McHugh było średnio udane, a to drugie dało mi nadzieję, że mogę jeszcze polubić autorkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka za mną i chyba też Rydera bardziej polubiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na tę powieść i coraz bardziej nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dark Erotyk to z całą pewnością nie dla mnie gatunek :)

    OdpowiedzUsuń