niedziela, 10 stycznia 2016

Dar morza




 O twórczości Diane Chamberlain słyszałam wiele. Wśród przeczytanych na innych blogach opinii, w głównej mierze przeważały te, zachwalające zmysł obserwacji autorki, pisarską wrażliwość czy w końcu mistrzowską umiejętność konstruowania frapujących, wielowątkowych opowieści. Warto w tym miejscu również dodać, że sama miałam okazję poznać próbkę niesamowitego talentu autorki w jej genialnej książce „Dobry ojciec”, którą swego czasu recenzowałam na swojej stronie. Nic więc dziwnego, że wraz z kolejną premierą jej książki, nastawiłam się ponownie na niezapomnianą, wspaniałą historię, podbudowaną porcją niezapomnianych emocji. Czy „Dar morza” faktycznie zaskarbił sobie moje serce? Czy okazał się swoistym darem dla mojej czytelniczej duszy?


Cała opowieść zaczyna się w momencie, gdy jedenastoletnia Daria Cato, podczas porannego spaceru brzegiem morza, znajduje malutkie zawiniątko: nowo narodzone dziecko, pozostawione samotnie na plaży. Odważna i odpowiedzialna dziewczynka zabiera noworodka do domu, gdzie następnie relacjonuje dokładnie bieg wydarzeń miejscowej policji. Nikt nie zdaje sobie jednak sprawy, że Daria ukryła jeden mały szczegół, który mógł mieć kluczowe znaczenie w prowadzonym przez lokalne służby śledztwie. Dziewczynka, nazwana symbolicznie Shelly, zostaje adoptowana przez rodzinę Darii, a tajemnica jej pochodzenie pozostaje w dalszym ciągu niewyjaśniona. 


Dwadzieścia dwa lata później, dorosła już Daria Cato, w dalszym ciągu mieszka w rodzinnym domku nad morzem, w Kill Devil Hills, gdzie jej dni, oprócz pracy zawodowej, wypełnione są przede wszystkim troskliwą opieką nad dorosłą już Shelly. Kobieta w rzeczywistości nie posiada własnego życia osobistego, wszystkie swoje działania ograniczając pod dyktando potrzeb Shelly. Tym bardziej, że dziewczyna, na skutek niewielkiego uszkodzenie mózgu, będącego efektem porzucenia małej Shelly na zimnej plaży, ma problem z realną oceną sytuacji, jest zbyt naiwna i ufna, łatwo ją również zranić. 


Nic więc dziwnego, że w momencie, gdy do Kill Devil Hills przybywa znany producent filmowy, dawny przyjaciel Darii – Rory Taylor, który planuje rozwiązać zagadkę porzucenia przed laty małej Shelly, kobieta ma wątpliwości, co do słuszności jego działań. Daria nie tylko nie chce prowokować dawno uśpionych demonów przeszłości, do bolesnego obnażenia prawdy, co przede wszystkim obawia się, że wyjaśnienie pochodzenia Schelly, może zranić jej młodszą siostrę. Bezowocne działania Rory’ego Taylora napotykają jednak wiele przeszkód, a przede wszystkim nie cieszą się zainteresowaniem mieszkańców miasteczka, którzy sprawiają wrażenie, jakby ukrywali przed mężczyzną kluczowe informacje…


Diane Chamberlain ponownie w swojej powieści porusza tematy moralnie skomplikowane, trudne do prostego zakwalifikowania w kategorii jednoznacznego dobra i zła. Autorka podejmuje kluczowe dla społeczeństwa wątki, które stopniowo, z niesamowitym znawstwem ludzkich uczuć i emocji, rozwija w swojej książce. Bardzo przypadła mi do gustu szczegółowa, dobrze zaprezentowana sylwetka charakterologiczna głównej bohaterki – Darii, która oprócz nieustannej troski o młodszą siostrę, musiała również zmierzyć z demonami przeszłości, które ograniczały ją jako człowieka. 


Zagadkowa, komplikowana z każdą kolejną stroną fabuła, sprawia, że czytelnik nie jest stanie oderwać się od książki, do momentu rozwiązania wszystkich, zajmujących jego uwagę tajemnic.  Odnoszę jednak wrażenie, że „Dar morza” to nie ta sama, genialna Diane, którą miałam okazję poznać za sprawą wybitnej historii przedstawionej w „Dobrym ojcu”. W najnowszej powieści Chamberlain serwuje bowiem czytelnikom kilka naiwnych, po trosze mocno naciąganych faktów, jakby w trakcie pisania, sama autorka chciała ułatwić sobie drogę do szybszego zakończenia całej historii, utorować mniej wyboistą ścieżkę do rozwiązania tajemnicy porzuconej Shelly. Przykład? Podczas lektury wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, jak ciężarna nastolatka, pod masą obszernych ubrań, jest w stanie ukryć swoją ciążę przed całą rodziną? 


Małym, jednak mającym wpływ na końcową ocenę niedociągnięciem, w całej konstrukcji powieści, było również niewiarygodne, naiwne wręcz zakończenie całej historii, które jakby wyrwane było wprost z brazylijskich telenowel. Odnoszę wrażenie, że autorka na siłę chciała skomplikować całą opowieść tak, by żaden czytelnik nie był w stanie wymyślić podobnego rozwiązania. 


„Dar morza”, mimo kilku widocznych wad, pozostaje wciąż bardzo ciekawą, emocjonującą lekturą, którą czyta się w ekspresowym tempie. Autorka po raz kolejny podejmuje tematykę, która w społeczeństwie obwarowana jest do dziś murem milczenia. Dla mnie Diane Chamberlain wciąż pozostaje ulubioną autorką powieści obyczajowych, wiodąc w prym w tworzeniu i snuciu historii o prawdziwym życiu. Serdecznie polecam!

Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję:

19 komentarzy:

  1. "Dar morza" u mnie cierpliwie czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie od dawna, a Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto do niej zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nam się spodobać i chyba sięgniemy :)

    Pozdrawiamy gorąco i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, martwi mnie to zakończenie jak z brazylijskiej telenoweli :( Prozę Diane Chamberlain lubię właśnie za to, że nie jest to obyczajowa brazylijska telenowela, tylko (zazwyczaj) wielowymiarowa, barwna, czasem przejmująca, ale na ogól bardzo ciepła i dająca do myślenia powieść. W Twojej recenzji zainteresowała mnie natomiast wzmianka o genialnym "Dobrym ojcu" i chyba to właśnie tę książkę przeczytam jako kolejną od Diane (albo "Milczącą siostrę", zobaczymy co znajdę w bibliotece). Dużo jeszcze przede mną jej powieści, więc myślę, że "Dar Morza" mogę sobie na razie odpuścić. A już niedługo wychodzi "Chcę cię usłyszeć", nie nadążam za tymi wszystkimi ciekawymi premierami! Przy okazji, bardzo interesująca recenzja, Asiu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Zatoka o północy" Chamberlain podobała mi się, w związku z czym obiecałam sobie poznać całą twórczość autorki. Na pewno przeczytam również "Dar morza". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciąż nie znam nic autorki... mam jeden tytuł, by było na rozpoczęcie przygody. O tej marzę, ale zmartwiłaś mnie nieco zakończeniem... że takie naiwne... Ale i tak zamierzam poznać i sama ocenić czy Chamberlain to moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam niedawno ,,Dobry ojciec", czegoś mi w niej zabrakło, przeczytałam szybko, ale nie za bardzo zapadła mi w pamięci. Nie wiem, czy na ,,Dar morza" się skuszę, zależy, czy będzie dostępny w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba bym z nią spróbowała się zaprzyjaźnić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę mam na półce, tylko czasu brak, żeby zabrać się za jej czytanie. Ale co się odwlecze to nie uciecze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już poznałaś twórczość autorki, a mi się ciągle nie udaje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła intrygująca, szkoda, że z wadami. Mimo to może się skusze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że poznam twórczość autorki. Ona ma tyle tytułów! Skusiłam się na Dar Morza właśnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam w bibliotece kilka książek z serii "Kobiety to czytają", ale te powieści nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też wiele dobrego słyszałam o tej autorce, a ciągle nam nie po drodze…

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno przeczytam, uwielbiam D. Chamberlain :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja nadal nie poznałam twórczości tej autorki. Muszę w końcu poznać jakąś jej książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zamierzam sięgnąć po książki Chamberlain :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pewnie nie będę oryginalna, także mam przed sobą twórczość pani Chamberlain. Wiele dobrego słyszałam o jej książkach i z przyjemnością zapoznam się nie tylko z "Darem morza", ale także innymi tytułami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, jednak miałam drobny niedosyt konsekwencji w dialogach i zachowaniach bohaterów. Ale lektura skłania do zadumy, jak bardzo nasze wyobrażenie o drugiej osoby różni się od rzeczywistego.

    OdpowiedzUsuń