czwartek, 29 października 2015

Magiczne miejsce


  
Każdy z nas ma swoje miejsce na Ziemi. Niewielki punkt na mapie, który choć dla innych jest nic nieznaczącym obszarem, dla nas samych stanowi zaś prawdziwy azyl i ostoję. Miejsce, gdzie w końcu można pozwolić sobie na pełną swobodę w zachowaniu, gdzie wszelkie maski pozorów są zdzierane, ustępując miejsca prawdzie i harmonii. Takim tytułowym magicznym miejscem jest dla Witolda Mossakowiskiego, pracownika w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, niewielka wieś na prowincji, gdzie wedle zachowanych tradycji, mieszkańcy w dalszym ciągu samodzielnie, siłą własnych rąk, wyrabiają chleb, zamiast kupować gotowy w piekarni, czy z niemal nabożną troską walczą o budynek szkolny dla swoich pociech. 

Główny bohater powieści Agnieszki Krawczyk przypadkowo, można powiedzieć, że całkiem bezmyślnie, bowiem za namową swojego długoletniego przyjaciela Marka, zakupuje za okazyjną cenę stary, trochę zniszczony i wymagający konserwacji pałacyk, znajdujący się w malutkiej wsi. Z pozoru zaniedbana, zakuta dechami prowincja, o całkiem wdzięcznej nazwie Ida, w momencie bliższego poznania, okazuje się być cichą, malowniczą wioską, w której nie tylko kultywuje się sąsiedzkie kontakty, ale przede wszystkim wspólnie buduje się jej przyjazny wizerunek.  Mężczyzna opuszcza zakurzoną i głośną Warszawę i udaje się na urlop do Idy, gdzie w kojącej ciszy miejsca, wreszcie ma okazję odeprzeć korporacyjne obowiązki i wsłuchać się we własne potrzeby. 


W trakcie swojego pobytu, Witold poznaje barwnych mieszkańców wioski, doświadczając na własnej skórze cały jego charakterologiczny przekrój: od serdecznych i otwartych osobowości, po wścibskie i złośliwe jednostki, gotowe rzucać kłody pod nogi tylko dla własnej przyjemności. Główny bohater, z dnia na dzień, coraz bardziej zapuszcza swoje korzenie w Idzie, nie tylko angażując się w renowację zabytkowego pałacyku, ale także stopniowo nastrajając swoje serce w rytm głosu cichego miasteczka. Tym bardziej, że uśpione duchy Idy, dają o sobie znać, w postaci niewielkich, acz bardzo symbolicznych znaków…


„Magiczne miejsce” to historia otwierając a kolejny cykl obyczajowy autorstwa Agnieszki Krawczyk. Muszę przyznać, że dotychczas przeczytałam bardzo wiele podobnych opowieści, z wątkiem obyczajowym jako głównym, wysuwającym się ponad inne motywy, nic więc dziwnego, że bardzo trudno mnie już zadowolić w tym gatunku. Pani Agnieszka swoją książką odniosła jednak zdecydowany sukces! Stworzyła bowiem historię czarującą, ciepłą, dopieszczoną niemal w każdym calu. W „Magicznym miejscu” mamy nie tylko szeroki przekrój osobowościowy postaci, czy doskonale zarysowany wizerunek małego miasteczka, ale doskonale wplecione w całą historię niegrzeczne pirackie opowieści, a nawet możemy kilkakrotnie wyczuć paranormalny pierwiastek, nadający całej książce nadnaturalny, niepowtarzalny wydźwięk. 


Dawno nie miałam okazji tak smakować się całą opowieścią, delektując się bogatym słowem i malowniczo przedstawionym krajobrazem: obfitością unoszących się wokół słodkich zapachów, które wyczuwalnie ulatniały się z kart opowieści czy głęboką zielenią otaczających Idę łąk i lasów, które z równą siłą zapierały dech w piersiach. Pani Agnieszka, choć może i stworzyła w swojej książce historię miejscami niewiarygodną i przesłodzoną, to całość przedstawiona jest w tak wysublimowany, delikatny sposób, że czytelnik stopniowo sam staje się częścią tej bajkowej opowieści. Zresztą, czy nadrzędną rolą książki nie jest właśnie przesuwanie granic, budowanie niemożliwego, w końcu przelewanie w nas, czytelników, porcji niezbędnej radości i przyjemności? Polecam!
Ocena: 8/10


                                                                     

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam prozę autorki. Mam. W planach tę książkę i na pewno się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam serię Magiczne miejsce! Aktualnie u mnie na "tapecie" już Jezioro marzeń, czyli 4 tom ale w całości jestem zakochana! Polecam Ci Asiu gorąco, skoro już pierwszy Cię tak pozytywnie zaskoczył
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra książka :). Miło wspominam czas z nią spędzony. Taka ciepła i bardzo pozytywna lektura :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Serię mamy już w całości kupioną. Trochę przypomina mi ,,Czarownicę" Anny Klejzerowicz, czytając opis fabuły, a w tamtym przypadku się nie zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie. Mogłoby się dobrze czytać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że ta książka ma taki ciepły klimat, jaki pewnie panuje w tej wiosce, prawda? Sama w takiej mieszkam i uwielbiam tę ciszę, więc na pewno ją przeczytam! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze autorki, ale po tej recenzji chętnie poznam jej twórczość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale w życiu zdarzają się niewiarygodne i przesłodzone rzeczy... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że powieść jest dobra, bo mam zamiar ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę poznać książki autorki. Widzę, że naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też coraz trudniej zadowolić, a skoro ta książka to potrafi to koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam twórczości autorki, ale będę miała ją na uwadze w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna okładka i choć podejście do twórczości polskich autorów mam dosyć sceptyczne (niestety cały czas!) to czuję, że tej powieści chciałabym dać jej szansę... tym bardziej, że piszesz o bogactwie językowym, które sobie bardzo cenię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ mi się podoba Twoja recenzja :) ma w sobie coś takiego... spokojnego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej polskiej autorki, widzę, że czas nadrobić brak!

    OdpowiedzUsuń