poniedziałek, 21 września 2015

Nałkowska i jej mężczyźni


Charyzmatyczna i ambitna kobieta. Łamiąca serca przystojnych mężczyzn uwodzicielka, sama wielokrotnie zraniona przez nieszczęśliwie ulokowane uczucia. Świadoma swego talentu pisarka trzech epok: okresu modernizmu, dwudziestolecia międzywojennego oraz czasów PRL-u. Publicystka, poetka i dramatopisarka, której niebanalne dzieła stanowiły zupełnie nowy głos w sferze równouprawnienia kobiet, zarówno w kwestii prawa do pracy i głosowania, ale przede wszystkim w obszarze wyzwolenia świadomego kobiecego erotyzmu. Zofia Nałkowska –  nasza polska Messalina! 

W najnowszej biografii polskiej pisarki zatytułowanej „Nałkowska i jej mężczyźni” czytelnik ma okazję nie tylko bliżej poznać sylwetkę znanej postaci, ale przede wszystkim skupić się na jej najdelikatniejszej sferze życia, obejmującej szeroki wachlarz podbojów miłosnych pisarki, wraz z nielicznymi wpadkami, w których sama wcieliła się w rolę tej trzeciej – cierpiącej kochanki. W swojej najnowszej publikacji Iwona Kienzler pochyla się nad wybitną postacią pisarki, zaczynając od jej niełatwego, naznaczonego biedą dzieciństwa, w którym pomimo widocznych braków materialnych profitów, wyczuwalny był wszechpotężny duch erudycji. 

W rodzinnym domu Nałkowiskich bowiem, od zawsze panował artystyczny rozgardiasz, spowodowany przewijaniem się przez progi mieszkania znanych osobistości. Wychowana w atmosferze naukowych dywagacji Zosia, nie miała więc szans nie wyrosnąć na postać wybitną, której wspaniałe dzieła czytane będą przez kolejne pokolenia młodzieży i dorosłych. Autorka „Granicy” już we wczesnych latach młodości prezentowała dość skrajne poglądy w sferze kobiecej seksualności. Jako urodzona feministka, wielokrotnie przekonywała, że kobieta, tak samo jak mężczyzna, ma równe prawo do odczuwania miłosnych uniesień i seksualnych uciech. 

Autorka biografii prezentuje więc bogate życie uczuciowe pisarki, które doprowadziły ją do tak śmiałych poglądów. Dwa nieszczęśliwie, naznaczone widmem rozstania małżeństwa. Flirty i ciche fantazje do wielu przystojnych mężczyzn, w tym nieszczęśliwe zauroczenie znanym twórcą, homoseksualistą, Karolem Szymanowskim. Iwona Kienzler, w oparciu o bogatą bibliografię autorki, wielokrotnie cytując osobiste fragmenty dziennika Nałkowskiej, prezentuje pisarkę jako świadomą swego uroku kobietę, która nie tylko lubiła być adorowana przez mężczyzn, ale sama kokietowała, nierzadko wykorzystując przy tym własną inteligencję i błyskotliwość. 

„Nałkowska i jej mężczyźni” oprócz przedstawienia skomplikowanych związków z mężczyznami, prezentuje również sylwetkę znanej pisarki przez pryzmat życiowych, trudnych doświadczeń. Autorka książki rysuje Nałkowską jako cierpiącą, doświadczoną przez życie kobietę, która wielokrotnie zmuszona była nie tylko zmagać się z długami byłych mężów, czy zaglądającą w progi jej mieszkania biedą, ale także borykać się z własnym, podupadającym zdrowiem. Iwona Kienzler, z niesamowitym wyczuciem, prezentuje dokładną wiwisekcję uczuć pisarki, zaprzątające jej głowę uczuciowe dylematy, czy z roku na rok rosnące poczucie samotności.  

Zofia Nałkowska, postać niewątpliwie genialna, dla wielu prawdziwy wzorzec w świecie literatury, poprzez plastyczne  opisy biografki, staje się czytelnikowi bliższa, niemal namacalna. Zstępuje bowiem z piedestału literackiej bogini, rysując się jako spragniona uczuć i bliskości zwykła kobieta. Nałkowska, żyjąc w trudnych, naznaczonych wojną i szeregiem zmian polityczno-gospodarczych czasach, przede wszystkim musiała walczyć z trudami, które niosą z sobą konflikty zbrojne: biedą, własnym zdrowiem, a przede wszystkim strachem o życie najbliższych. 

Niezwykle trudno jednoznacznie wskazać nieścisłości czy niedociągnięcia recenzowanej książki, jako że na co dzień raczej nie sięgam otwarcie po literaturę biograficzną. Dla mnie publikacja Iwony Kienzler to przede wszystkim fascynująca lekcja historii, w której oprócz dominującej postaci genialnej pisarki, z całym jej uczuciowo-emocjonalnym inwentarzem, przewijają się obrazy dawnej Polski: Polski walczącej, uwalniającej się spod jarzma zaborców.
Ocena: 7,5/10 

17 komentarzy:

  1. Z wielką rozkoszą przeczytałbym tę książkę, i to z dwóch powodów: chętnie sięgam po pozycje traktujące o środowiskach artystycznych, a do tego jestem w trakcie lektury "Granicy".

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu pozycje, jednak nie jestem przekonana czy koniecznie chciałabym czym prędzej poznać więcej szczegółów z życia Nałkowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie książka nie w moich klimatach i serdecznie za nią podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nałkowiska jest niesamowitą postacią kobiecą a na tą książkę czaję się już jakiś czas :D Dzięki, że mi o nie przypomniałaś <3

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona [Blog]

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno skończyłam czytać fenomenalną książkę Agaty Tuszyńskiej "Narzeczona Schulza". Postać Nałkowskiej siłą rzeczy się w niej przewija, jako że była pisarka rekomendowała Schulza, była jego przyjaciółką, a i wątek romansowy się znajdzie... Z przyjemnością sięgnę po pozycję, która w większym stopniu przybliży mi postać Nałkowskiej .

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie sięgnę po biografię Nałkowskiej, interesują mnie zawsze ciekawostki z zakresu historii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio bardzo polubiłam biografie, mam nadzieję, że i tę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie lekcje historii są najlepsze. Chętnie przeczytam w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za recenzję. Nie słyszałam o tej książce wcześniej, a jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  10. ,,Granicę " tej pisarki bardzo lubię. Z chęcią dowiem się o niej czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się raczej nie skuszę. Od lat mam awersję do biografii i autobiografii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię takie książki, chętnie się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za biografiami, więc chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli o biografie chodzi to lubię je czytać, ale tylko jeśli jestem zainteresowana osobą, której jest to biografia. Stąd, mogłabym czytać biografie piłkarzy, czy muzyków. Natomiast biografia pisarki, której nawet nie znam (ku hańbie, jak widzę)? Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  15. Też niezbyt często sięgam po biografie, ale jeśli są ciekawe, to niekiedy się skuszę. Myślę, że tak może być w tym wypadku. :)

    OdpowiedzUsuń