czwartek, 13 sierpnia 2015

Rosół z kury domowej




Idealny przepis na jedyny w swoim rodzaju wyśmienity rosół z kury domowej? Posłuszeństwo, ślepe oddanie,  niskie poczucie własnej wartości i …perfekcyjność w każdej „przydomowej” sferze życia! Jednakże warto przy tym pamiętać, że zbyt długo gotowany na ogniu rosół, traci wymagany smak, stając się jedynie aromatycznym wywarem, nie nadającym się do dalszego spożycia. Wówczas należy bezzwłocznie wylać z domowego garnka lurowatą zupę i ponownie zdobyć świeżą, aromatyczną kurą domową, którą przygotujemy według dobrze znanego nam przepisu.

Trzydziestosiedmioletnia Wiktoria z zawodu jest architektem, jednakże kobieta, tuż po ślubie, zabarykadowała się w domowych pieleszach, żyjąc pod dyktando apodyktycznego męża. Tymon bowiem, według patriarchalnej tradycji, kultywowanej od lat w jego rodzinie, zrobił ze swojej żony posłuszną, perfekcyjną kurę domową, która nie tylko z niezwykłą uwagą i pasją gotuje, sprząta i pierze jego brudne skarpetki, ale także oddaje się typowo męskim zajęciom, kosząc przydomowy trawnik czy nadzorując prace remontowe w ich mieszkaniu. Kobieta, choć zrezygnowała z własnych pasji i zainteresowań, zdaje się być zadowolona ze stylu życia, który od lat dynamicznie prowadzi.

Wszystko zmienia się w dniu, gdy Tymon bezceremonialnie oświadcza Wiktorii, że ni stąd ni zowąd ma się wyprowadzić z jego domu, bowiem swoją inteligencją i urokiem osobistym oczarowała go inna kobieta. I choć bynajmniej jego nowa kochanka nie potrafi świetni e gotować, to w zamian wciąż na nowo zaskakuje mężczyznę swoją błyskotliwością. Zdruzgotana i zraniona Wiktoria, choć otrzymuje od „dobrotliwego” męża dwadzieścia procent małżeńskiego majątku, to w dalszym ciągu nie potrafi się odnaleźć w tej nowej, niełatwej rzeczywistości. Kobieta pakuje do kartonów swój niewielki życiowy dobytek, w tym kilka oryginalnych urządzeń kuchennych, i wyjeżdża do Niemiec do swojej charakternej ciotki Klary – utalentowanej miejscowej artystki. 

Na niemieckiej prowincji kobieta otrzymuje nie tylko potężny ładunek wsparcia i uwagi, ale także zupełnie świeży pogląd na własne życie. Spotkanie trzech, podobnych do niej  kur domowych: Judith, Lei i Mary, kobiet żyjących pod dyktando własnych mężów, uruchamia spiralę zmian, wprowadzając w ich życie zupełnie nowe doznania. W wycofanych i nieśmiałych kobietach budzi się bowiem kobiecość, radość oraz dzika chęć zaspokajania własnych potrzeb. Cztery przyjaciółki wpadają na śmiały i niecodzienny pomysł: odważnie ściągają bluzki i zaczynają gotować topless, kręcąc filmy z kuchennych przygód! Jak na te nietypowe zmiany zareagują ich mężowie? Czy kobiety udowodnią w końcu sobie, że kilka dodatkowych kilogramów w biodrach i brak należytej uwagi ze strony partnera, nie zwalnie je od razu z kręgu atrakcyjnych, wartościowych kobiet?

„Rosół z kury domowej” autorstwa Nataszy Sochy, swoim irnocznym, dwuznacznym przesłaniem, niejednokrotnie podczas lektury wbił mnie w fotel! Autorka wprawnie żongluje słowem, tworząc zestaw zabawnych dialogów czy dowcipnych anegdot. Cała powieść zresztą to nieprzerwane źródło feministycznych poglądów, ubranych w przejaskrawiony, idealnie wyważony dowcip. Każda niedoceniona i zapracowana kura domowa, odnajdzie w tej powieści cząstkę własnych doświadczeń: ograniczony czas na własne przyjemności, całkowite oddanie rodzinie i obowiązkowym domowym, w końcu brak uznania w oczach męża, wszak codzienne gotowanie kilogramów jedzenia czy pranie brudnej bielizny to dla kobiety czysta przyjemność! Autorka sworzyła barwne osobistości, które choć początkowo mało oryginalne, całkowicie oddane pracy typowej kury domowej, z każdą kolejną stroną nabierają charakteru. 

Przyznać muszę, że nie spodziewałam się tak zabawnej, lekkiej, podszytej żartem, choć skłaniającej również do refleksji historii, w której prym wiedzie mądry dialog i dowcip, a nie sama akcji powieści. Autorka trafnie komentuje rzeczywistość, udowadniając przy tym, jak uważnym obserwatorem życia pozostaje. I choć cała historia jest przewidywalna, czytelnik bowiem już na starcie może stworzyć w głowie gotowy plan zakończenia całej opowieści, to w żadnym stopniu nie umniejsza to przyjemności z czytania. Warto też zwrócić uwagę, że „Rosół z kury domowej” znacznie wyróżnia się spośród podobnych tytułów dostępnych na rynku, nie tylko świetnym, ironicznym językiem, ale przede wszystkim  wiarygodnym, choć momentami i przejaskrawionym, obrazem rzeczywistości.
Ocena: 8/10



19 komentarzy:

  1. Na razie nie mam ochoty na tę książkę, ale jak kiedyś zmienię zdanie to będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie kusi ona coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i uwielbiam. Jak dla mnie Natasza Socha jest mistrzynią w swoim fachu, a jej książka pokazuje to idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mi w tym momencie potrzeba takiej książki! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeny, jestem ogromnie ciekawa tej powieści, a z drugiej strony pełna obaw, bo ostatnio nie mam miłych przygód z polskimi autorami, ale może trzeba znowu im dać szansę...
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesujący tytuł - coś czuję, że ja bym nie odmówiła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam okazji czytać tej książki aczkolwiek wiele o niej słyszałam. Chyba muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, udana publikacja. Najbardziej podobało mi się zakończenie. Siostra też bardzo lubi twórczość tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewałam się tak dobrej książki ;) Ale skoro powieść niejednokrotnie wbijała Cię w fotel, to rozglądnę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tej książce już dużo dobrego i powiem szczerze, że pomysł na fabułę jest świetny. Ja bym na coś takiego na pewno nie wpadła :P Przeczytam z ogromną chęcią :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszędzie napotykam się na tę książkę. A ona coraz bardziej mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Może i mnie przydałaby się taka wbijająca w fotel lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tytuł intrygujący i zabawny zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapowiada się bardzo ciekawa książka, a i okładka jest dosyć symoatyczna, więc z pewnością po nią sięgnę wcześniej czy później ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam już wiele dobrego o tej ksiazce, ale jakoś na razie nie ciągnie mnie za bardzo do tej książki.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. hmmm już coś takiego gdzieś było, kalendarz robiły czy coś... :) nie zdecydowanie nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka niebawem będzie u mnie. Nie mogę się już doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Natasza Socha jest mistrzynią słowa i ciętej riposty :) Bardzo się cieszę, że tak Ci się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O tym tytule słyszę same pozytywne słowa, także cieszę się, że i na tobie powieść zrobiła dobre wrażenie. :) Jeśli nadarzy się okazja - na pewno skorzystam i książkę przeczytam, bo wydaje mi się, że przy odrobinie szczęścia, mogłaby mi poprawić nastrój. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń