sobota, 22 sierpnia 2015

Kiedy na mnie patrzysz




Z pewnym wahaniem i dystansem sięgam ostatnio po powieści debiutujących pisarzy. Czy to przez wzgląd na niedoszlifowany warsztat, czy trochę naiwne, niedopracowane tło całej powieści, oczekując typowo rozrywkowej, choć niegłupiej historii, staranne dobieram swoje ostatnie lektury. Jak miłym zaskoczeniem była więc dla mnie debiutancka powieść Agaty Czykierda-Grabowskiej: „Kiedy na mnie patrzysz”. Autorka w swojej książce niejednokrotnie bowiem udowadnia, że pierwsza wydana powieść, może być początkiem prawdziwej literackiej kariery.

Karina i Aleksander. Dwoje młodych, samotnych ludzi, których życiowe ścieżki, dalekie orbity, po których z dystansem wędrują przez życie, niespodziewanie zostają przecięte. A wszystko przez jeden nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego zostaje potrącony mały kundelek. Wrażliwa i delikatna Karina, bez zastanowienia  udziela pomocy poszkodowanemu psu, zwracając tym samym uwagę przejeżdżającego niedaleko autem Aleksandra. 

Przystojny , pewny siebie chłopak, na pierwszy rzut oka wzbudzający respekt swoimi wytatułowanymi, umięśnionymi ramionami, poruszony widokiem ślicznej dziewczyny, postanawia jej pomóc, podwożąc ją do najbliższej przychodni weterynaryjnej. Sympatyczny mały kundelek staje się pretekstem do ich nietypowej, wypełnionej bólem trudnych doświadczeń, znajomości, która z dnia na dzień kiełkuje i pęcznieje, wybudzając ich serca z dotychczasowego marazmu i otępienia. 

Jednakże, czy znajomość, w której wciąż wybija się echo trudnych wspomnień, może przetrwać, bez niezbędnego rozliczenia się z przeszłością? Jak wiele razy uczucia zakochanego chłopaka mogą być wystawiane na próbę nieoczekiwanego odrzucenia? W końcu, czy prawdziwa miłość jest w stanie znieść bariery i uprzedzenia, przebić gruby mur rezerwy i udowodnić, że szczere uczucia to klucz, porządkujący życiowy rozgardiasz?

„Kiedy na mnie patrzysz” to powieść, w której bezsprzecznie dominuje wątek pierwszej miłości: nieokiełznanego i uzależniającego uczucia, które rozmywa wszystko to, co bezpośrednio nie jest związane z  wizerunkiem ukochanej osoby. Rodząca się z dnia na dzień miłość między bohaterami, elektryzująca powietrze namiętność, to wiarygodny, wzruszający obraz  uczucia, który jest w stanie dostrzec  i docenić tylko prawdziwie zakochany człowiek. Autorka rysuje przed czytelnikiem bowiem subtelny, choć wymagający, bo uwarunkowany trudną przeszłością, wizerunek miłości, która rodzi się, stopniowo ewoluuje, w wyniku przeznaczenia,pozornie przypadkowego spotkania dwóch samotnych, idealnie dopasowanych dusz. 

Pani Agata, posługując się lekkim, poprawnie warsztatowo językiem, przekonuje czytelnika, że prawdziwa miłość nie potrzebuje fanfarów czy dumnych, kolorowych fajerwerków, bowiem rozgrywa się ona w subtelnej ciszy wzajemnych westchnień zakochanych, wymaga czasu, cierpliwości, zrozumienia. Bardzo przypadł mi do gustu dobrze zarysowany wątek rozwijającej się stopniowo miłości. I choć momentami autorka nieco przesadziła z drobiazgowością, wprowadzając niepotrzebnie do swojej historii elementy nudy i niepotrzebnych dłużyzn, to w ogólnej ocenie jestem naprawdę poruszona całą opowieścią. 

Pani Agata bezsprzecznie udowadnia, że do pozornie schematycznej historii, opowiedzianej już w tysiącach innych powieści, zawsze można wprowadzić swój niepotwarzalny autorski pierwiastek, który na nowo zauroczy czytelnika, rozgrzeje jego serce, w końcu odblokuję tamę jego dawnych wspomnień z okresu pierwszego zakochania: szalejących w rytm serca motyli, szaleństwa i dzikiej, nieposkromionej radości. Jedynym niedociągnięciem, który niepotrzebnie wpłynął na ocenę całej powieści, to nieprzetłumaczone angielskie wtrącenia. Dla osób, które nie znają języka, to niepotrzebne utrudnienie podczas lektury, która winna gwarantować rozrywkę, a nie zmuszać do omijania fragmentów tekstu. 

„Kiedy na mnie patrzysz” to piękna, pełna emocji i wzruszeń opowieść, w której nie brakuje subtelnych obrazów wzajemnego porozumienia zakochanych w sobie dusz. To opowieść o pierwszej prawdziwej miłości, która choć nie trafia się często, to gdy już raz wejdzie w progi naszego życia, niepostrzeżenie wznosi do chmur, mocując zakochanym skrzydła, sprawiając, że niemożliwe znajduje się jednak w zasięgu ręki. 
Ocena: 7,5/10

20 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wielką chęcią przeczytałabym ą ksiązkę. Chyba właśnie ze względu na te emocje i wzruszenia. A i romanse bardzo lubię, więc ta książka na pewno przypadłaby mi do gustu :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą pozycją. Efekt wzmacnia wywiad z autorką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc jestem bardzo źle nastawiona na książki z NR :< Jakoś za każdym razem przeżywałam rozczarowanie, ale może dam szansę tej powieści, skoro w miarę dobrze w Twoich oczach wypadła.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam same pozytywne recenzje tego debiutu i muszę go też poznać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z ogromną chęcią przeczytałabym tę książkę. Myślę, że to debiut, który zasługuje na wielką uwage.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ogromną chęcią przeczytałabym tę książkę. Myślę, że to debiut, który zasługuje na wielką uwage.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i bardzo przypadła mi do gustu, z wyjątkiem kilku rzeczy, jak np. angielskie wstawki

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi wtrącenia angielskie nie powinny przeszkadzać, więc jak najbardziej mogę rozglądnąć się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki, w których autor wydobywa bogactwa ze schematu i tym samym nadaje im świeżość i nowe imię :) Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na taką tematykę muszę mieć nastrój. Podoba mi się jednak opis i to, że schemat został przedstawiony świeżo i widać w tym rękę autorki :) z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio sparzyłam się na debiucie od Novae Res i na jakiś czas przeszła mi chęć czytania ich książek... Pewnie w końcu się przemogę i znowu zacznę sięgać po ich książki, może i "Kiedy..." przeczytam? ;)

    http://nieuleczalna-bibliofilka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Taa, no i kolejna pozytywna opinia tej książki ;) Zupełnie mnie to już nie dziwi ;)
    Mam na nią ogromną ochotę, bo każda pochlebna recenzja jest mile przeze mnie widziana ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby wszystki debiuty były takie jak ten, świat byłby piękniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Każda kolejna pochlebna recenzja tej książki kusi mnie coraz bardziej. :)
    Muszę wreszcie rozejrzeć się za tą powieścią :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Cenię sobie takie emocjonujące książki. Chętnie więc ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie sięgnę po tę pozycję, zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wielką ochotę na tę powieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powieść wydaje się jeszcze bardziej ciekawa po wywiadzie z autorką.

    OdpowiedzUsuń
  20. O, wydaje się sympatyczna. :) I mimo że mam pewne obiekcje zarówno do debiutantów, jak i polskich pisarzy (a już zwłaszcza do polskich debiutantów) pewnie bym się nie oparła gdybym zobaczyła tę powieść w bibliotece.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń