poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Droga do domu




Czy podróż starym, zdezelowanym busem może zmienić życie pięciu, zupełnie obcych sobie kobiet?

Życie człowieka ma tę jedną, dziwną właściwość, że nie da się go w żaden sposób zaplanować. Analizujemy, kalkulujemy, planujemy nasze jutro, a życie i tak, wcześniej czy później, bezwstydnie z nas zadrwi, oddając w ręce zupełnie inny obraz codzienności, często  naznaczonej cierpieniem i bólem. Trudności, które docelowo hartować mają nasz charakter, odbieramy jako życiową niesprawiedliwość. Na próżno bowiem w cierpieniu doszukać się przysłowiowego drugiego dna, w końcu głębszego uzasadnionego sensu. Główne bohaterki najnowszej powieści Gabrieli Gargaś "Droga do domu", zaprzeczają jednak ogólnie istniejącej tezie o niesprawiedliwości świata, prezentując czytelnikowi szczęście w małych, często niedostrzegalnych szczegółach: porannej rosie na trawie, zapachu aromatycznej kawy, w końcu uścisku ukochanej osoby. Zapraszam Was więc w fascynującą, oczyszczającą podróż starym i zniszczonym samochodem z pięcioma doświadczonymi przez życie, wspaniałymi kobietami! 

Związek Ewy z Pawłem powoli się rozpada. Para zakochanych, niegdyś nierozłączna, dziś prowadzi niemal osobne życie. Zobowiązania zawodowe Pawła, zmuszają go bowiem, do nieustannej mobilizacji w sferze pracy, przez co Ewa, z dnia na dzień, czuje się coraz bardziej samotna i odrzucona. Alicja, po niespodziewanej śmierci męża, nie potrafi pogodzić się z niesprawiedliwą śmiercią ukochanego. Samotnie wychowując sześcioletniego Krzysia, ledwo wiąże koniec z końcem, zatrudniając się w coraz to nowych miejscach pracy. W tej nieustannej walce o godne życia synka, kobieta zatraciła gdzieś prawdziwy sens istnienia, odsuwając na dalszy plan własne marzenia i potrzeby. Matylda, niegdyś szczęśliwa, dziś straszy otoczenie obojętnością i rosnącym z dnia na dzień w sercu smutkiem. Kobieta w jednej krótkiej sekundzie bowiem, przez chwilę nieuwagi i roztargnienia, straciła w życiu to, co najcenniejsze. Nastoletnia Majka, przez ostatnie lata wychowywane przez ukochaną i krzepką babcię, ma żal do własnej matki, która zostawiła ją w Rodzinnej, sama decydując się na pracę  za granicą, w celu zapewnienia Majce "lepszego jutra" . W końcu Antonina, starsza, niezwykle ciepła kobieta, która w bagażu życiowych doświadczeń i planów, ma jeszcze jedno niespełnione marzenie - kobieta pragnie bowiem odwiedzić nad polskim morzem swoją wieloletnią, ukochaną przyjaciółkę. Los pięciu, doświadczonych przez życie, kobiet, zmieni się wraz z szaloną wycieczką, na którą decydują się razem wybrać starym, zdezelowanym busem...

"Droga do domu", choć z pozoru może wydawać się typową, nieco schematyczną historią obyczajową, po głębszym poznaniu, okazuje się być opowieścią z potężnym ładunkiem emocjonalnym, która nie tylko wzrusza, wywołując łzy i uśmiech na twarzy czytelnika, ale przede wszystkim niesie z sobą szereg życiowych mądrości. Proza autorki, prosta w odbiorze, bez wyszukanych i nachalnych metafor i porównań, trafia prosto w serce odbiorcy, mimowolnie ogrzewając je, rozpalając również w nim chęć do obcowania z drugim człowiekiem. Cała historia uczy nie tylko doceniać własne życie, wraz z całą paletą jego odcieni szarości, ale także zmusza do wsłuchania się w osobiste potrzeby, podyktowanych głosem własnego serca, a nie oczekiwaniami otoczenia. Autorka dostrzega również niezwykle ważną ideę równowagi ciała i duszy, bowiem niezależnie gdzie wybierzemy się w podróż, uciekając od trudnej codzienności, nie znajdziemy szczęście, dopóki nie pogodzimy się z samym sobą. 

Książka oddaje do rąk czytelnika pięć pełnokrwistych, wiarygodnych bohaterek, których los jest faktycznym odbiciem naszej codzienności: niełatwej, naznaczonej nieustanną walką, ale z chwilą obcowania z drugim człowiek, na pewno cenną, piękną i wartościową. "Droga do domu" to pełna ciepła, optymistyczna, niosąca nadzieję historia, która jak żadna inna wzrusza, wywołując mimowolne łzy. Ja się wzruszyłam. I z całego serca dziękuję za te nieśmiałe łzy autorce!

Oficjalna recenzja dla portalu dlaLejdis:


18 komentarzy:

  1. Lubię książki, które mają "drugie dno" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy wszystkie książki Pani Gargaś. Na tę też w końcu przyjdzie kolej. Czuję, że będzie to udana lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieśmiałe łzy? Hmm... To może i ja bym się tak ładnie wzruszyła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie, chętnie :D
    Coś dla mnie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki tej autorki już od jakiegoś czasu mnie ciekawią, w tym również "Droga do domu", po którą koniecznie muszę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią sięgnę po książkę, które czegoś uczy :) Rozglądnę się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może być warta uwagi :) Przeczytałabym ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadal nie jestem pewna, to chyba nie dla mnie ta książka ;)
    Pozdrawiam!
    Zrecenzowani

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła bardzo mi się podoba. Chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no, książka jak najbardziej dla mnie. Myślę, żebym się na niej nie zawiodła, a i sprawdziłabym przy okazji czy także uroniłabym łzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za historiami które wydają się być schematyczne, znane mi już wcześniej i oklepane, jednak czasami bywają wyjątki od tej reguły i mimo wszystko zaskakują. Nie czytałam tej książki, nie wiem czy kiedyś sięgnę po nią, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej nie w moim stylu, ale w wolnej chwili może się skuszę. Oczywiście jeśli tylko będzie w pobliżu ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wzruszająca powieść skoro płakałaś-poszukam jej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Za duży pewnie ten ładunek emocjonalny by był, jak dla mnie. Ja nie lubię wstrząsających emocjonalnie książek - z nielicznymi wyjątkami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tą recenzją mnie przekonałaś i już niebawem ją przeczytam. Ładny wygląd bloga. Miłego Dnia. Pozdrawiam Wiktoria.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale masz fajny, krzywy kubek ;)
    Co do samej książki, muszę w końcu wziąć się za prozę tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat mam nastrój, w którym ta książka mogłaby mi się przydać na poprawę nastroju. Myślę, że trafiłaby prosto w moje beznadziejnie melancholijne serce, także na pewno zwrócę na nią uwagę, jeśli ją gdzieś zauważę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń