środa, 26 sierpnia 2015

Collide




Historii opowiadających o miłosnych uniesieniach zakochanych i gorących uczuciach, które na wieki wieków splatają losy dwóch pokrewnych dusz, powstaje masowo spod pióra coraz to nowych autorów. Nic dziwnego, bo chyba każdy czytelnik od czasu do czasu lubi czasem zanurzyć się w żarze namiętności dwojga zakochanych, których losy może smakować, delektując się dowodami miłości bądź niepokoić zdradami i nieporozumieniami z perspektywy wygodnej kanapy :) 
 
I choć historie miłosne mają pewien określony schemat, wokół którego toczy się akcja powieści, to zawsze mile widziany jest zaskakujący element, który wybije daną historię ponad inne, sprawi, że wyciągniemy z dna szuflady zapas chusteczek, czy mimowolnie zaczniemy, ot tak, śmiać się w głos jak szaleni. 

Decydując się na lekturę „Collide”- podszytą erotyczną nutą powieścią dla kobiet, oczekiwałam zaskakujących zwrotów akcji, które raz przyspieszą tętno, innym zaś razem wykrzywią twarz w dzikim uśmiechu. Jak duże więc było moje zaskoczenie, gdy po przeczytaniu tylu pochlebnych recenzji „Collide”, otrzymałam historię typową i oczywistą: motyw toksycznego trójkąta miłosnego, poprzeplatanego wahaniami głównej bohaterki oraz zniewalającym, idealnym wręcz uśmiechem jednego z kochanków dziewczyny. Ale zacznijmy może od początku…

Emily to młoda, nieświadoma swojego uroku, atrakcyjna dziewczyna, której bolesna przeszłość, niejako wymusiła na bohaterce podjęcie pewnych niełatwych decyzji. Tuż po ukończeniu college’u, Emily traci ukochaną matkę, z którą łączyła ją specyficzna, silna więź, jaka może istnieć tylko między matką i jej rodzoną córką. Dziewczyna decyduje się na przeprowadzkę do Nowego Jorku, gdzie wraz ze swoim chłopakiem – Dillonem, ma nadzieję rozpocząć zupełnie nowy rozdział w życiu, uwalniając się tym samym spod mroku trudnych wspomnień.

Emily nie zdaje sobie jednak sprawy, że w nowym mieście, będzie zmuszona stawić czoła najgorszym swoim lękom, szczerze zmierzyć się z własnymi uczuciami i zobowiązaniami wobec najbliższych. Gdy ukochany Dillon, niespodziewanie ściąga maskę grzecznego i układnego chłopca, stając się agresywnym, skłonnym do dominacji mężczyzną, w życiu dziewczyny niespodziewanie pojawia się tajemniczy  Gavin – przystojny, bogaty nowojorczyk, właściciel znanej firmy reklamowej , którego urok osobisty niemal na kolana powala nieśmiałą dziewczynę. 

Pomiędzy bohaterami rodzi się specyficzne, wypełnione dziką namiętnością i pożądaniem uczucie, które w obliczu zmian, zachodzących w życiu głównej bohaterki, nabierze zupełnie nowego znaczenia. Emily, przez pryzmat doskonałego zachowania Gavina, zaczyna dostrzegać ramy klatki, w której niepostrzeżenie się zamknęła, będąc w związku z wybuchowym Dillonem. Jednak czy dziewczyna, rozdarta między namiętnością, a wspomnieniem noszonego w sercu uczucia, zdecyduje się postawić krok, który niezależnie od dokonanego wyboru, spowije mrokiem życie jednego z bohaterów? Jak zakończy się historia tego skomplikowanego trójkąta miłosnego? 

Gail McGugh posługując się lekkim i prostym językiem, rysuje przed czytelnikiem obraz zdominowany różnymi odcieniami miłości: namiętności, pożądania, poświęcenia czy z drugiej strony: uległości, niespostrzeżenie wkradającej się w życie zakochanych rutyny i przyzwyczajania, w końcu nagłej zdrady, która jest nie tylko konsekwencją płynącego w krwi alkoholu, ale przede wszystkim rosnącej w sercu pustki. Cała historia jednak, mimo, że przedstawiona w sposób wiarygodny, w ogólnej ocenie wypada jednak dość oczywiście i… nijako. Autorka przy tworzeniu kreacji bohaterów, zabrnęła w pewnym momencie w ciemny zaułek, stawiając na czarno-białą sylwetkę charakterologiczną bohaterów. 

Z jednej bowiem strony mamy doskonałego Gavina, który dosyć, że jest przystojny  i bardzo, bardzo bogaty, to dodatkowo cechuje go również niespotykana u mężczyzn wrażliwość i wierność, która w jego przeszłości pozostawiała jednak wiele do życzenia. Mężczyzna, nie można nie wspomnieć, oczywiście także w łóżku wykazuje zachowania godne prawdziwego  ogiera, zaspokajając szereg najcichszych pragnień swojej kochanki. W kontraście do jego idealnej sylwetki, autorka stworzyła postać trudnego i aroganckiego Dillona, w którym niespodziewanie budzą się złe emocje, wyzwalane pod wpływem rosnącego poziomu testosteronu. 

Dla mnie cała ta charakterologiczna czarno-biała kreacja jest trochę zbyt naciągana. Autorka mogła zaserwować swojemu idealnemu Gavinowi jakiś łajdacki pierwiastek, który wysubtelniłby jego doskonałość, sprawił, że mężczyzna nabrałby cech bardziej ludzkich. O wiele wiarygodniej przedstawiona jest sylwetka głównej bohaterki, zawieszonej w toksycznym związku  młodej dziewczyny, która stopniowo staje się ofiarą własnych przyzwyczajeń i złożonych obietnic. 

Mimo nadmienionych wyżej niedociągnięć, mimo widocznych schematów i przewidywalnych rozwiązań, cała historia to całkiem przyjemna lektura na jeden wieczór, która nie tylko spełnia swoją rozrywkową rolę, ale każe również zastanowić się nad istotą miłości: granicy wierności w związku, niespostrzeżenie budowanej klatce, kreowanej jedynie na fundamentach naszego wyobrażenia, a nie na jej faktycznym, nieidealnym obrazie.
Ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję:



23 komentarze:

  1. Czytałam tom pierwszy i przepadłam, książka wywołała we mnie ogrom emocji, szczególnie nienawiść do Dillona, dodatkowo złość na Em, że była tak głupia... Właśnie zaczęłam lekturę drugiego tomu. Nie mogę się jednak nie zgodzić, że bohaterowie byli niekiedy dość mocno podkreśleni i właśnie od razu nakreśleni jako dobrzy-źli.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem do końca przekonana, bo trójkąty miłosne to raczej nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, że Gavin został nadmiernie wyidealizowany, ale książkę czytało mi się dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie osobiście książka bardzo się podobała, dlatego teraz czekam niecierpliwie na kolejny tom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka ma swoich zwolenników. Mnie nie bardzo ciekawi i widzę, że Ty także nie jesteś specjalnie zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam jestem bardzo zachwycona tą książką i nie mogę się doczekać II części ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam wiele pozytywnych recenzji o tej książce i nabrałam na nią wielkiej ochoty. Muszę ją przeczytać, gdyż to moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dałam oczko wyżej ale zgadzam się z recenzją- choć trąca tu schematem, to całkiem przyjemna opowieść ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka u mnie wywołała pozytywne uczucia. Właśnie dziś dostałam informację, że wysłano do mnie prebooka drugiego tomu ;) Jestem ogromnie ciekawa kontynuacji losów bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię łajdackie pierwiastki :) A że Ci go brakowało, to mnie też będzie brakować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się ,że jest tu tyle emocji :) Skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj nie, nie mam ochoty teraz czytać o czymś takim.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w książce się po prostu zakochałam <3 Może i fabuła niezbyt oryginalna, może i główna bohaterka czasami (jak nie cały czas) irytuje, ale w książce jest tyle emocji, tyle wydarzeń, że grzechem jest jej nie przeczytać. Ja teraz muszę upolować "Pulse" :)
    Pozdrawiam, Dakota // 97books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo opinii jest o tej książce; )
    Aż jestem jej ciekawa <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam książkę w planach, ale skoro historia wydawała Ci się nijaka, postać Gavina zbyt doskonała, to jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytając twój tekst zorientowałam się, jak dawno już nie sięgałam po taką lekką literaturę. Ostatnio chyba był Grey :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładne zdjęcie :) Mi książka przypadła do gustu, miała coś w sobie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm, ambitnie nie brzmi, ale może faktycznie to nie najgorsza lektura na wieczór. ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Twoja opinia nieco różni się od pozostałych, które czytałam. Mimo tych niedociągnięć, o których wspomniałaś, "Collide" to powieść, która będzie przyciągać wielu czytelników. I jak chętnie bym jej spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam mieszane uczucia co do tej książki, jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja wciąż nie zabrałam się za tą książkę, choć kusi mnie od miesięcy. Parę tygodni temu postanowiłam wstrzymać się z lekturą do premiery drugiego tomu, bo wydaje mi się, że po tych wszystkich emocjonalnych opinii, to dobre wyjście. Trochę ostudziłaś mój entuzjazm, ale mam nadzieję, że mimo wszystko, książka zrobi na mnie dobre wrażenie. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  22. E tam , Gavin po prostu musi być słodki, tyle łajdaków dookoła, on musiał być inny ;) Uwielbiam Collide, a jeszcze bardziej lubię Pulse ;)

    OdpowiedzUsuń