środa, 22 lipca 2015

Włoska symfonia




Czy erotyczne doznania stanowić mogą swoisty klucz do duchowego spełnienia muzyka-artysty?

Mariannę Wisłocką, utalentowaną, choć raczej nieśmiałą flecistkę, poznajemy w dość niefortunnych dla dziewczyny okolicznościach, bowiem podczas trudnego egzaminu z historii muzyki, odbywającego się na jednej z sal wykładowych Akademii Muzycznej w Warszawie. Dwudziestotrzylatka, po całonocnej intensywnej nauce, w chwili wkroczenia przed oblicze surowej pani profesor, może pochwalić się jedynie potęgującą pustką w głowie, bezwstydnie obnażającą niewiedzę dziewczyny. Nieśmiała i spokojna Marianna nie spodziewa się jednak, że trudny egzamin zakończy się tak dużym powodzeniem. Dziewczyna bowiem, jako jedyna ze studentów Akademii, otrzymuje od surowej i wymagającej pani profesor, kuszącą propozycję wyjazdu do słonecznej Italii, by tam już, na miejscu, zagrać w słynnym Balamonte’s Orchestra pod batutą znanego mistrza - Antonia Balamontego, wybitnego dyrygenta i kompozytora.

Dla cichej i wycofanej dziewczyny, nieustannie zamkniętej pod kloszem apodyktycznego ojca, byłego żołnierza, propozycja wyjazdu stanowi szansę na realizację własnych uśpionych marzeń, które dotychczas tłumione były pod warstwą niewiary i skromności. I choć wyprawa do Włoch brzmi jak absurdalny, nierealny miraż, dzięki profesorskiemu uporowi, w końcu dochodzi do skutku. Utalentowany, przystojny, choć trochę i ekscentryczny maestro, już od pierwszej chwili wzbudza w dziewczynie szereg nieznanych jej dotychczas emocji: podziw, fascynację, pociąg, w końcu i wyciszoną namiętność. Nic więc dziwnego, gdy w chwili złożenia przez mężczyznę dziwnej, niejednoznacznej propozycji, Marianna zapomina o swojej wrodzonej nieśmiałości i zgadza się podjąć grę, dzięki której rozbudzi swoje zmysły i uwolni się spod dyktatury twórczych ograniczeń. Jak dla dziewczyny zakończy się ta nietypowa lekcja przesuwania artystycznych granic? Czy Marianna obudzi w sobie duszę prawdziwej kobiety-artystki?

„Włoska symfonia”, najnowsza powieść Agnieszki Walczak-Chojeckiej, to książka należąca do coraz popularniejszej literatury erotycznej, której dotychczas, muszę szczerze przyznać, nie miałam okazji zbyt często czytać. Opowieść, zgodnie z założeniami tego nurtu, poruszać ma zmysły, mimowolnie oddziałując na wyobraźnię czytelnika, serwować ma obraz pikantnych i namiętnych scen, pobudzających libido odbiorcy. Czytelnik spragniony wrażeń, z pewnością nie zawiedzie się więc, gdy sięgnie po najnowszą książkę Agnieszki Walczak-Chojeckiej. Autorka bowiem z wprawą tworzy energetyczny, rozpalający zmysły kolaż, w którym z powodzeniem łączy słoneczny krajobraz gorącej Italii, piękną i emocjonalną muzykę, przystojnych mężczyzn oraz przede wszystkim namiętne lekcje, w których zahukana Marianna bierze dzielnie udział.

To właśnie widoczna metamorfoza dziewczyny, która pod wpływem pobieranych nauk u ekscentrycznego maestro, z niewinnej, cichej dziewczyny zamienia się w dojrzałą, świadomą swojej urody kobietę, stanowi istotę całej powieści. Swoisty morał, pod którym kryje się głośny apel o odważną konfrontację z własnymi ograniczeniami: nieśmiałością, niepewnością, wstydem, w końcu o walkę o własne marzenia, które tłumimy już na samym starcie, w zarodku. Lekcje, na drodze których Marianna uczy dostrzegać się własne potrzeby, rozwija do granic możliwości swoje zmysły, w końcu szlifuje swoją pasję gry na flecie, to obrazy, które skutecznie, z wdziękiem i lekkością, oddziałują również na wyobraźnię czytelnika, pobudzając jego emocje, rozpalając jego zmysły. Autorka, choć wykorzystała w swojej powieści niewiarygodny pomysł, momentami ocierający się nawet o typowo hollywoodzkie, naiwne produkcje, w ostatecznym rozrachunku, stworzyła historię wciągającą, oryginalną i bardzo, bardzo namiętna. Na uwagę zasługuje także, wspomniany już wyżej krajobraz gorącej Italii, w której mieszają się pikantne smaki i zapachy włoskich potraw i rozpalająca zmysły piękna muzyka, która unosi się jakby w tle, oplatając nie tylko serca bohaterów-artystów, ale i samego czytelnika. Czytelnik niemal na własnej skórze odczuwa żar tego miejsca, wymieszany z erotyczną zmysłowością jego mieszkańców.
 
„Włoska symfonia” może i jest historią trochę przewidywalną, miejscami nierealną i bajkową, ale doskonale spełnia swoje rozrywkowe zadanie: odpręża, relaksuje, pobudza szereg emocji, o których istnieniu, w prozie życia, często zapominamy. A przecież zmysły człowieka, często zastygłe i nieużywane, to elementy składowe naszego ciała, które odpowiadają za naturę poznania, odczuwania, w końcu i postrzegania świata. Należy więc od czasu do czasu pobudzać i odpowiednio dostrajać emocje, choćby i za pośrednictwem takich książek jak właśnie czarująca „Włoska symfonia”. Polecam!
Ocena: 7,5/10


21 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie oceniasz tę książkę, gdyż mam do niej wielki sentyment.Jest w niej jakiś nieuchwytny czar i niepowtarzalny klimat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanowię się nad nią, bo obecnie nie mam ochoty na literaturę erotyczną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takie przewidywalne historie też nam nam czasami potrzebne ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się nad tym tytułem, chciałam go przeczytać a potem odłożyłam go w czasie. Może jeszcze się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy ją ulubioną, siostra lubi twórczość tej pisarki. Takie przewidywalne książki też od czasu do czasu można poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na taką tematykę chyba się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię literatury erotycznej, ale dla włoskich klimatów zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka już czeka u mnie na półce. Jestem ciekawa, jak autorka pokaże swoją prozę w konwencji erotycznej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pragnę po nią sięgnąć już od dłuższego czasu, ale nie cierpię tej okładki. Ma w sobie coś odpychającego. No nic, najwyżej owinę ją w gazetę ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dla mnie :) Coś mi się wydaję, że jestem za młoda na niektóre sceny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję za ciekawą i ładnie napisaną recenzję. Szczególnie spodobał mi się fragment mówiący o "morale, pod którym kryje się głośny apel o odważną konfrontację z własnymi ograniczeniami." To bardzo trafne spostrzeżenie. Cieszę się, że odkryła Pani, że moja książka mimo jej lekkiej formuły, jest o czymś. :) Pozdrawiam serdecznie. Autorka

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem fajna ta książka ;). Ma w sobie "to coś".

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna książka :)
    Mam.pytanie czy było już rozwiązanie konkursu z Akademią dobra i zła, nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż żałuję, że nie sięgnęłam po książkę gdy miałam okazję :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Do książek Pani Agnieszki nie trzeba mnie namawiać :). Co prawda czytałam dotąd tylko "Gdy zakwitną poziomki", ale ... pozostałe biorę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze przyznam, że sama z siebie nie sięgnęłabym po książkę :) tytuł lekko mnie przeraził : )

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś kompletnie mnie do tej książki nie ciągnie ;)
    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie ta książka mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, ten żar Włoch! Chcę go poczuć! Zwłaszcza jeśli miesza się ze smakami, z zapachami, z muzyką, z przystojnymi facetami. Byłam przekonana do tej książki już wcześniej, ale wtedy raczej nastawiałam się na ten romansowy aspekt, teraz nastawiam się też na piękne tło. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  20. Seria z tulipanem należy do moich ulubionych ;) Tę książkę też mam ochotę poznać, za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń