niedziela, 21 czerwca 2015

Kieszenie przeszłości




Poznajcie Olę i Kornelię, dwie przyjaciółki, które choć na pierwszy rzut oka, zdają się być fizycznie podobne, po głębszej analizie, można dostrzec znaczące różnice, zauważalne  nie tylko w wyglądzie zewnętrznym, sposobie poruszania się, ale przede wszystkim w ich charakterze.  Ola to studentka ekonomii, pewna siebie, atrakcyjna dziewczyna, która w ferworze codziennych obowiązków zawodowych, po zmroku szuka jednorazowych uciech z przypadkowo spotkanymi mężczyznami. Kobieta tworzy wokół siebie fasadę doskonałości, którą potrafi zniszczyć jedno surowe spojrzenie jej wymagającego ojca. Kornelia zaś to delikatna, nieśmiała, wycofana w kontaktach z ludźmi dziewczyna, maturzystka, która codzienne szczęście i spokój odnajduje w tworzeniu emocjonalnych obrazów. 

Dwie dziewczyny, dwie różne osobowości. Młode kobiety, pozostawione same sobie, które w codziennej walce z życiem, kryją się za zasłoną doskonałości bądź wycofania. Ola i Kornelia, choć bardzo młode, zmuszona są w pojedynkę dzielnie zmierzyć się z problemami, które stawia przed nimi dorosłość. Pierwsze miłości,  kłótnie, problemy rodzinne, a nawet przemoc  domowa to brzemię, które dziewczyny noszą w sercach, mając do dyspozycji jedynie siebie same: bezinteresowną pomoc, wsparcie i cichą obecność. Przyjaźń, która łączy obie dziewczyny, to swoista machina, która napędza je do działania, w chwilach marazmu i zniechęcenia. 

Niepozorny tytuł, a obok nieznane mi wcześniej nazwisko autorki, to wszystko wspólnie złożyło się na pewne obawy, dotyczące książki „Kieszenie przeszłości” Anety Rzepki,  które wraz z rozpoczęciem lektury,  mimowolnie  się spotęgowały. Jak duże więc było moje zaskoczenie,  gdy z każdą kolejną stroną, z każdym przeczytanym rozdziałem, wszystkie zrodzone w głowie wątpliwości, zostały niepostrzeżenie wyparte, ustępując miejsca ciekawości i zainteresowaniu. Autorka bowiem, z pozornie schematycznego i banalnego tematu, stworzyła historię, która od pierwszej strony angażuje czytelnika, mimowolnie wznieca w nim zainteresowanie losem głównych bohaterek. Obie dziewczyny to pełnowymiarowe, wiarygodnie stworzone postacie, których życie, napiętnowane trudną przeszłością, stworzyło zbędną barierę, utrudniającą swobodę w codziennym zachowaniu. Dziewczyny, pod wpływem  doświadczeń, nie potrafią docenić własnych zalet, w końcu zaakceptować swoich wad i słabości.

Autorka losy bohaterek, oparła na solidnym fundamencie warsztatowym, operując wprawnie językiem, tworząc plastyczne i przekonujące obrazy. Nie zawiodłam się nawet na sposobie prowadzenie akcji, budowaniu napięcia, a nawet kreowaniu rzeczywistości, która w tej historii nie została bezwzględnie odarta ze znamion realności. Nie spodziewałam się tak ciekawej i pochłaniającej opowieści, w której dostrzegalny jest również swoisty morał. W życiu bowiem, często z niezwykłą łatwością, przychodzi nam oceniać ludzi. Bez głębszej analizy ich zachowań, budujemy opinię na stworzonych przez nich pozorach, zapominając przy tym, że każdy nosi w sercu brzemię doświadczeń, często niełatwych i bolesnych, które budują nas, jako ludzi.

„Kieszenie przeszłości” to lekka, ciekawa i niezobowiązująca powieść obyczajowa, docelowo przeznaczona dla kobiet, która stanowi idealną rozrywkę na letni wieczór. Pozytywnie zaskoczył mnie warsztat autorki, dlatego z prawdziwą przyjemnością sięgnę po kolejne powieści stanowiące jej literacki dorobek.
Ocena: 7/10




11 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba okładka tej książki, jest wręcz magnetyzująca. Sama fabuła również brzmi ciekawie, dlatego jak ogarnę swoje zaległości to chętnie skuszę się „Kieszenie przeszłości”.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię dawać szansę polskimi pisarzom! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie czuję się zainteresowana, ale widzę, że nie ma jej w bibliotece, a na razie nie mam w planach zakupu dodatkowych książek poza tymi, które mam zaplanowane.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię powieści obyczajowe, a na lato takie książki są wprost idealne. Z chęcią więc przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, ja teraz nie będę miała wątpliwość, że warto sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś po nią sięgnę, zwłaszcza że lubię takie lekkie powieści obyczajowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. to na pewno pozycja nie dla mnie. :) nie odnajduję się w takich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro książka jest taka ciekawa, to nabrałam chęci aby ją przeczytać. Już sama okładka mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że trudniejsze tematy tu są poruszane, co z jednej strony mnie martwi, bo w tej chwili nie mam ochoty na nic tak przygnębiającego, a z drugiej napawa ciekawością. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń