niedziela, 17 maja 2015

Kwitnący krzew tamaryszku


Krzew tamaryszku – roślina ozdobna, dekoracyjna, odporna na skrajne warunki środowiskowe: wytrzymała na silne porywy wiatru, mroźne zawieruchy czy ciężkie śniegi, a na czas wiosenno-letniej aury, gotowa znów ozdabiać ogród fioletową barwą drobnych kwiatów, przyciągając przy tym okoliczne owady. To właśnie ten krzew stał się inspiracją do stworzenia historii o czterech różnych kobietach i łączącej ich niezwykłej przyjaźni, która niczym mocne gałęzie tamaryszku, przyjmuje dzielnie na siebie życiowe nawałnice i burze.

Maria, zwana Myszką, niespełniona malarka, od lat żyjąca w cieniu wybitnego męża – profesora, która w trosce o własne małżeństwo, zmuszona jest porzucić artystyczną pasję. Barbara – pielęgniarka z powołania, dzielna i uśmiechnięta, stojąca na straży rodzinnego ogniska, zawsze gotowa zająć się nieokiełznanym wnukiem. Jaśka – zdystansowana pani inżynier, realizująca się zawodowo w dalekiej Szwecji. I w końcu Iwona – charyzmatyczna aktorka, dawna teatralna gwiazda, której blask zdążył już dawno przygasnąć. Cztery różne kobiety, cztery odmienne historie. Przyjaciółki od serca, z własnymi problemami i niespełnionymi marzeniami. Kobiety dojrzałe, często boleśnie doświadczane przez okrutny los, ale zawsze dzielne i uśmiechnięte, gotowe podnosić drugą przy bolesnym upadku. W końcu radosne, swojskie babki, które w obliczu życiowych niepowodzeń, z godną pozazdroszczenia pasją, potrafią cieszyć się życiem, ot tak, po prostu.

„Kwitnący krzew tamaryszku” to klimatyczna powieść obyczajowa, w której autorka, na przykładzie czterech kobiet, podkreśla niezwykłą rolę przyjaźni w życiu każdego człowieka. To właśnie przyjaźń w tej historii stawiana jest na piedestale, to ona ma decydujący głos w całej opowieści, momentami przodując nawet nad niezwykłym przecież gorącym uczuciem miłości. Autorka przybliża nam sylwetki czterech kobiet, czterech odmiennych osobowości, które tak różne, idealnie się przecież uzupełniają. Na kartach powieści poznamy historię każdej z nich, choć główny głos autorka oddała Myszce i to jej losy czytelnik przede wszystkim będzie poznawał. 

Maria znajduje się na życiowym zakręcie. Zawsze w pełni oddana władzy męża, posłuszna jego apodyktycznym wyborom, w końcu zostaje porzucona. Bezdusznie zdradzona. Wymieniona na nowy, młodszy model. Kobieta decyduje się osiąść w majątku odziedziczonym po zmarłej ciotce, znajdującym się w małej urokliwej wiosce. To właśnie tu, w spokojnej Garbatce, w domu Myszki, stykają się losy wielu ludzi, którzy niczym pszczoły przyciągane przez tytułowy krzew tamaryszku, składają przelotne wizyty. Przy aromacie kawy i smacznym placku z wiśnią rozwiązywane są problemy, zawierane są nowe przyjaźnie, w końcu poruszane są zastygłe serca, oddające się ponownie miłosnym trelom.

"Kwitnący krzew tamaryszku" to ciepła, podejmująca wiele ważnych społecznie tematów książka, w której przybliżona jest nie tylko sylwetka kobiety zdradzonej, gotowej do walki o własne szczęście, ale przedstawiony jest również rys psychologiczny osoby uzależnionej od alkoholu czy hazardu, a nawet podjęty jest temat sieroctwa i biedy. Książka utrzymana w rodzinnej, niemal sielankowej aurze, rozgrzewa serca, momentami zadziwiając czytelnika swoją bajkowością. Za dużo tu bowiem szczęśliwych zbiegów okoliczności czy przystojnych mężczyzn - kawalerów i wdowców, mężnie oczekujących na własne szczęście. Powieść, choć momentami nieco naiwna, czasem i trochę przesłodzona, dla mnie okazała się być dobrze napisaną, rozgrzewającą serca powieścią obyczajową, uprzyjemniającą leniwy weekend. I o to w literaturze tego typu przecież chodzi. Polecam!
7/10

Za egzemplarz książki bardzo serdecznie dziękuję: 


***

Potargowe emocje jeszcze trwają. Chcę więcej!:) Mam nadzieję, że Ci z Was, którzy mieli okazję być w Warszawie w ten weekend, są równie mocno zadowoleni, jak ja. Krótka fotograficzna relacja w nadchodzącym tygodniu :) A tymczasem, spokojnego wieczoru! :))))

17 komentarzy:

  1. Och, no nie wiem. Tak czytam sobie tą twoją recenzję i jakoś do mnie fabuła tej książki nie przemawia. Cieszę się, że tobie uprzyjemniła weekend, ale między mną, a nią, zupełnie nie iskrzy. :)
    Odnośnie Targów, niestety nie miałam przyjemności być w Warszawie, która jest oddalona od mojego miasteczka o caaałe setki kilometrów, ale chętnie poczytam twoją fotorelację! :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba książka nie dla mnie. Nie za bardzo przepadam za takimi lekko naiwnym momentami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie słyszałam jeszcze o tej książce. Na razie nie będę się za nią rozglądać, bo mam ochotę na inne powieści.
    Odnośnie Tragów - miłe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna okładka, a o babskiej przyjaźni mogę czytać bez końca. Jej siłę odnajduję też w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak żałuję że nie mogłam znaleźć się na targach :( rozpaczam.... Mam nadzieje ze uda mi się następnym razem .... Książka wydaje sie świetna, z chęcią przeczytalabym...

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przeczytać! Zachęciłaś mnie bardzo i recenzją i tym pięknym, słonecznym zdjęciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tamaryszki są piękne, a powieść o kobietach chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ pięknie opisałaś tę książkę. I nabrałam na nią ochoty, piękna okładka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może na kiedyś. Teraz mam mnóstwo nauki przed egzaminami, a z doświadczenia wiem, że jak na szybko czytam, to się mi takie książki wydają jakieś takie męczące...

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorka podjęła się naprawdę ciekawych tematach. Rozejrzę się za tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że się nie widziałyśmy na targach:( Książka ma śliczną okładkę i widziałam autorkę w Warszawie:) Mam na nią ogromną ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam nic przeciwko ciepłym książkom,które afirmują przyjaźń:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie akurat nie przeszkadza to, że dużo w tej książce szczęśliwych zbiegów okoliczności czy przystojnych mężczyzn :) Dlatego jak nadarzy się okazja to chętnie poznam tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie czytałam tej książki, nie przepadam, kiedy w treści jest zbyt wiele szczęśliwych zbiegów okoliczności, więc jeszcze się zastanowię nad jej lekturą ;)

    OdpowiedzUsuń

  15. Tamaryszek - przepiękne słowo, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego typu książek. :)
    ps. Byłam, na Targach i już udało mi się opisać.

    OdpowiedzUsuń
  16. lektura z tego co czytam nie dla mnie, ale już zapisuję tytuł i polecę siostrze, której powinna się spodobać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń