czwartek, 23 kwietnia 2015

Maślana - Czas pokoju [Patronat]


Niesnaski czy oszustwa, przybierające postać krwawych i bezwzględnych przestępstw spędzają Ci sen z powiek? Pora więc wyrównać porachunki i wynająć psychopatycznego i bezdusznego płatnego mordercę – jedynego w swoim fachu niezawodnego Maślanę!

Mężczyzna, wbrew najnowszym trendom w nieustannie rozwijającym się przemyśle zbrojeniowym, z niemal nabożną czcią wykorzystuje zwykłą białą broń, która w jego precyzyjnych rękach, staje się narzędziem do zadawania ostatecznego ciosu. Maślana bowiem posługuje się mieczem lepiej niż mową ojczystą, której użycie ograniczył w swoim życiu jedynie do zawierania krótkich transakcji ze swoim zleceniodawcą. Bezwzględny, zimny morderca, dla którego ludzkie życie nie ma żadnej wartości, a proces zabijania stanowi już swoisty rytuał. Maślana żyje od jednego zlecenia do drugiego, napędzany niczym bezduszny robot, adrenaliną czerpaną z każdego morderstwa. Bohater, choć umysłowo ograniczony, zawsze stara się z głową dobierać swoje zlecenia, tak aby nie tylko otrzymać godziwą zapłatę, ale przede wszystkim, by rozwijać swoje umiejętności płatnego zabójcy.

Jedno, z pozoru proste zlecenie, pociągnie za sobą lawinę niebezpieczeństw, które mają swoje źródło w pewnym nielegalnym, bardzo niebezpiecznym przedsięwzięciu grupy ludzi: groźnego mafiosa, ponętnej pani naukowiec i okrutnych Żydów. Od tej pory Maślana, oprócz mechanicznego zadawania ciosów, zacznie też analizować, rozważać, w końcu i szybko uciekać, trochę jakby wbrew własnym przyjętym zasadom. Wszystko to przedstawione jest w ponurej i krwawej, niemal barbarzyńskiej atmosferze grozy, w której perspektywa obcowania z prawdziwym zombie nabiera zupełnie nowego znaczenia.

„Maślana – Czas pokoju”, najnowsza książka Michała Krupy, to kolejny tytuł utrzymany w charakterystycznym już dla autora klimacie absurdu i komizmu. Choć trup ściele się gęsto, a krew bezwzględnie plami kolejne strony opowieści, to sposób kreacji bohatera zaprzecza już historii opowiedzianej w konwencji sensacji i mrożącego krew w żyłach thrillera. Ograniczony społecznie mężczyzna, w długim czarnym płaszczu, skrywającym pod nim cały arsenał białej broni, wzbudza w czytelniku przeróżne uczucia. Maślana, jak na rasowego samca przystało, stroni bowiem od codziennej higieny, w zamian delektując się własnoręcznie wykonanym specyfikiem alkoholowym, w którym dominuje charakterystyczny zapach spryskiwacza do szyb. Zimny, bezwzględny, bezlitosny – cechy, które budują osobowość Maślany, kreują go raczej na zwykłą maszynę, robota – mordercę, a nie człowieka zdolnego do okazywania uczuć. Krótki rys z dzieciństwa bohatera daje jednak nadzieję, że kreacja Maślany zostanie dopracowana, a jego pokrętny charakter znajdzie swoje uzasadnienie w niełatwej przeszłości mężczyzny.

Sam wątek substancji, gotowej przemieniać ludzi w bezwzględne kreatury jest fascynujący i przekonujący, choć według mnie, potraktowany trochę po macoszemu. Autor, zamiast skupić się w swojej książce na przerażającym i śmiercionośnym specyfiku, zdecydował się na przedstawienie mnogości krwawych opisów morderczych scen, które choć potwierdzają umiejętności Maślany, to przy okazji stają się nużące dla czytelnika. Pomimo nadmienionych niedociągnięć, książka okazała się być przednią rozrywką, w której ujął mnie przede wszystkim charakterystyczny, trochę prześmiewczy styl autora. Mam nadzieję, że na kontynuację przygód psychopatycznego Maślany, nie będę musiała długo czekać, bo przyznam szczerze, że stęskniłam się już za charakterystycznym zgrzytem jego śmiercionośnej broni! :) 
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki bardzo serdecznie dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Psychoskok :) 


P.S. Nadszedł w końcu moment na wytypowanie zwycięzcy w świątecznym konkursie, w którym to pisaliście o swoich ulubionych książkach:) Wiecie co...to nie był łatwy wybór. Tfu, chyba jeszcze nigdy nie potrafiłam się tak długo zdecydować na jedną odpowiedź, jak właśnie dzisiaj. Ale wybór musiał paść. I wybieram...Natalię P.! Gratuluję serdecznie! :))))))

16 komentarzy:

  1. Mam tę książkę na uwadze od jakiegoś czasu i chyba się wreszcie na nią skuszę, skoro oceniasz ją tak pozytywnie.
    Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam tę książkę czytać już jakiś czas temu, ale przerwałam, bo zupełnie nie tego się spodziewałam. Dam jej drugą szansę, niedługo, ale właśnie ten prześmiewczy ton mi wadzi. Zobaczymy, może się jeszcze rozkręci :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, ale może się skuszę - gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie książki. Chociaż szkoda, że autor nie rozwinął tego wątku.
    Gratuluję zwyciężczyni!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i też mam pewne zastrzeżenia. Michał na pewno w kolejnej części nadrobi braki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem za bardzo przekonana...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na książkę mogłabym się skusić, choć trochę odstraszają mnie te krwawe opisy ;) I przy okazji gratuluję patronatu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Patronat to naprawdę wielka sprawa, więc gratuluję sukcesu i dziękuję! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam projekt zbierania pieniędzy, aby autor mógł wydać książkę ;) Cieszę się, że mu się udało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Patronat niezła sprawa. Gratuluję sukcesu. Oraz gratuluje wygranej

    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam pióra autora, ale ciekawi mnie ten jego prześmiewczy styl. Musze się rozejrzeć za książkami pana Krupy. Tobie gratuluję patronatu, a Natalii wygranej w konkursie! Przy okazji zapraszam do swojego konkursu - Książka za lepieja

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka wydaje się bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, o autorze słyszałam już tyyyle, że choć mam awersję do polskich pisarzy, to po jego książki chętnie bym sięgnęła. Te krwawe sceny trochę mnie nie rajcują bo nie lubię takich widoków, ale sympatyczna, prześmiewcza treść kusi. :)
    Gratulacje!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka od dawna jest w moich planach :) Mam nadzieje, że wpadnie szybko w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie poznałam pióra tego pisarza, ale muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń