wtorek, 31 marca 2015

"Utrata" - Rachel Van Dyken


Czy na los człowieka oddziałuje bezpośrednio jego przeznaczenie? Czy bolesne doświadczenie jest tylko kolejnym ogniwem w dużej, samonapędzającej się machinie zwanej życiem, w której z góry nakreślono instrukcję działania? W końcu, czy doświadczany ból ma swoje własne uzasadnienie, które w efekcie prowadzi tylko do faktycznego celu naszej życiowej wędrówki?

Dla osiemnastoletniej Kiersten czas zatrzymał się miejscu, odkąd dwa lata temu jej życie napiętnowane zostało widmem największej straty – w tragicznym wypadku bowiem zginęli ukochani rodzice dziewczyny. Od tej pory Kiersten szczelnie okryła swoje serce nieprzepuszczalnym pancerzem, gotowym chronić ją przed kolejną niespodziewaną falą cierpienia, którą w każdej chwili może przynieść z sobą życie. Wszystko zmienia się w dniu, gdy dziewczyna pierwszego dnia w nowej szkole poznaje przystojnego Westona – opiekuna grupy, który jest nie tylko gwiazdą szkolnego footballu, ale przede wszystkim synem bogatego i wpływowego biznesmena. Chłopak zauroczony urodą Kiersten, pod którą kryje się niespotykana kruchość i delikatność, postanawia odkryć mroczne tajemnice dziewczyny i przepędzić z jej życia demony przeszłości, które dotychczas stanowiły skuteczne hamulce w doświadczaniu uroków życia.

Początkowa niechęć Kiersten szybko zostaje zastąpiona prawdziwą sympatią, która z dnia na dzień przeradza się w gorące uczucie miłości. Para nastolatków coraz bardziej się do siebie zbliża, zapominając jednak przy tym, że przeznaczenie ma już swój własny gotowy plan na ich życie, które niekoniecznie przystrojone jest w kolorowe barwy szczęścia i promiennej radości. Weston bowiem skrywa przed dziewczyną smutną prawdę, która bezwzględnie przekreśla jego każde myślenie „o jutrze”. Widmo śmiertelnej choroby, które ciąży nad chłopakiem niszcząc wszelkie jego marzenia i plany na przyszłość, w momencie zasmakowania uczucia miłości, wzrasta tylko o kolejne brzemię utrudniające pojednanie ze śmiercią. Weston odlicza dni do operacji, która może być zarówno jego początkiem, jak i bezwzględnym końcem nastoletniego życia. Jakie zakończenie zapisze się w historii tego związku? Czy gorące uczucie, które tak niespodziewanie połączyło Westona i Kiersten, zostanie przerwane wraz z niesprawiedliwą śmiercią chłopaka?

Schematy. Choć wyłaniają się bezpośrednio już z krótkiego zarysu fabuły, to nie one stanowią główną wadę recenzowanej powieści. Przede wszystkim dialogi i swoista sztuczność w zachowaniu postaci przeszkadzały mi pełnym odbiorze tragedii, która boleśnie doświadczyła bohaterów bestsellerowej „Utraty”. Jestem romantyczką w pełnym tego słowa znaczeniu, ale płomienne uczucie, które niespodziewanie spada na bohaterów niczym grom z jasnego nieba, jest dla mnie mało wiarygodne, tchnie sztucznością i naiwnością. Uczucie budowane na fundamentach wspólnych doświadczeń jest dla mnie synonim prawdziwej miłości, a nie te uruchomione pod wpływem chwili i pożądania. W przypadku relacji Westona i Kiersten zdecydowanie zabrakło mi właśnie tego stopniowo wyłaniającego się obrazu miłości, który często w sposób bezwzględny oddziałuje na czytelnika - tu wszystko było szybkie, nieprzemyślane, trochę naiwne.

Kolejnym niedociągnięciem, który rzutuje na całościowy odbiór powieści są dialogi - sentencjonalne, miejscami zbyt mądre, jak na dwójkę młodych bohaterów, którzy choć co prawda przeżyli w swoim młodym życiu wiele tragedii, to jednak w dalszym ciągu są tylko parą nastolatków. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby życiowe przemyślenia Westona równoważone by były odpowiednią ilością humoru i dowcipu, typowego przecież dla nastoletniego wieku. Niestety autorka przesadziła w drugą stronę, serwując czytelnikowi porcję egzystencjalnych refleksji. Mimo nadmienionych wyżej niedociągnięć, „Utrata” okazała się ciekawą, poruszającą temat śmiertelnej choroby książką, która mimo wagi poruszanego problemu, niesie z sobą swoisty morał, dający nadzieję w bólu i cierpieniu. I choć powieść nie dostarczyła mi oczekiwanej porcji emocji i wzruszeń, to z pewnością na kilka godzin przeniosła mnie do bezwzględnego świata choroby, w którym prym wiodą przyjmowane leki, a każde kolejne „jutro” jest tylko wielką niewiadomą, uzależnioną od naszego przeznaczenia.
Ocena: 6/10

Za egzemplarz książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young :) 



22 komentarze:

  1. Fabularnie dość ciekawie, ale nie do końca czuję się przekonana. Raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że pomimo wad zainteresowałaś mnie tą książką. Muszę przyjrzeć się jej bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nierealistyczne dialogi zbyt patetyczne, jak na wiek bohaterów chyba najbardziej irytują mnie w książkach. Na razie nie czuję potrzeby zapoznawania się z tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio głośno o tej książce, ale nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie osobiście ta książka zachwyciła. Ma w sobie jakąś nieuchwytny klimat i czar.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam takie same odczucia jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobne zarzuty, choć oceniłam na 7. Historia piękna, ale niemiłosiernie cukierkowa. I zakończenie nierealne, ale nie chcę spojlerować, w kwietniu na pewno napiszę recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takkk, zakończenie faktycznie oderwane od rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka bardzo mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam książki, ale recenzje są przeróżne. Może zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Te wady mnie zupełnie odstraszyły - zwłaszcza ta sztuczność. Sztuczność i jednowymiarowe postaci o niezbyt dobrze zarysowanych relacjach z innymi w książkach mnie po prostu przerażają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miłość spada na nastolatków jak grom z jasnego nieba... w tym wieku to normalne, szybko przyszło, szybko poszło. Fabuła przypomina mi pewien film, ale w nim to dziewczyna była śmiertelnie chora...

    OdpowiedzUsuń
  13. Arr nie cierpię takiej sztuczności w zachowaniu. Kurczę, a książka stoi na półce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Schematy i sztuczność strasznie mnie zniechęcają...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przekonują mnie bohaterowie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo chcę tę ksiązkę przeczytać!: )

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm. Muszę przyznać, że twoja opinia jest pierwszą, w której nie przelewają się zachwyty na tą książką i bardzo dobrze, bo sprowadziła mnie na ziemię. :) Nadal mam ochotę przystąpić do lektury, ale już nie mam takich oczekiwań względem niej, jak wcześniej. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  18. Może kiedyś przeczytam, chociaż sztucznie zapisane dialogi nieco mnie odpychają. Nie lubię tego. :C
    Mój nowy adres bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. absolutnie mam takie samo zdanie na temat książki.
    dla mnie przede wszystkim jest zbyt schematyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poluję na tę książkę od tak dawna, a ciągle mi umyka ;) nawet w Biedronkach dla mnie zabrakło, ale nie ustaję w poszukiwaniach.

    OdpowiedzUsuń