piątek, 13 marca 2015

"Łosoś norwesko-chiński" Michał Krupa

Twórczość Michała Krupy, którą miałam okazję poznać za sprawą autobiograficznej książki „Cześć, mam na imię Michał”, z miejsca ujęła mnie lekkim, wyrobionym językiem oraz powagą poruszanego w niej tematu hazardu. Nic więc dziwnego, że sięgając po kolejną książkę autora, nastawiłam się na dopracowaną w każdym szczególe ciekawą historię. Jednak w przypadku tej powieści, autor udowodnił, że jest nie tylko doskonałym obserwatorem życia, który z niespotykaną śmiałością zarysowuje typowe przywary Polaków, ale przede wszystkim z niezwykłą ironią bawi się słowem. Recenzowany „Łosoś norwesko-chiński” okazał się bowiem specyficzną, zabawną w swym przekazie opowieścią, doprawioną typowo męskim śmiałym żartem. Ale zacznijmy od początku.

Poznajcie Macieja Prusa – pozornie dojrzałego, doświadczonego w coraz to nowych podbojach miłosnych mężczyznę, który znudzony monotonią pracy w banku, pragnie rozliczyć się z własnego życia, w krótkiej książce pisanej... o samym sobie. Będzie to pikantna opowieść rasowego samca, który sam, ale nigdy nie samotnie, wędruje śmiało przez życie. Jak widać niebanalny pomysł na historię już jest, ale w procesie twórczym zatraciła się gdzieś niezbędna wena, która jest przecież buforem każdej nowej książki. Ale nasz nietuzinkowy bohater posiada wiernego przyjaciela od przysłowiowego kieliszka, który zawsze w zanadrzu ma ciekawy pomysł, gotowy zaprocentować w przyszłości. Tym razem Filip organizuje Maciejowi odpoczynek w zacisznej miejscowości o wdzięcznej nazwie Ruchanko Dolne, które to w zgodzie z własnym mieniem, staje się epicentrum przyspieszających bicie serca wydarzeń. Pobyt na wsi, w okazałym barokowym zameczku, zaowocuje bowiem nawiązaniem intrygującej znajomości z atrakcyjną agentką Agatą, która związana jest z międzynarodową aferą szpiegowską. Brzmi oryginalnie? To tylko początek porywającej akcji. Przygotujcie się na cały szereg zabawnych, często absurdalnych wydarzeń, które są zakrzywionym portretem naszych polskich realiów.

Absurd to z pewnością zabieg, który autor w swojej książce opanował niemal do perfekcji. Cała historia (nie)dojrzałego Macieja to bowiem migawka przejaskrawionych scen, przedstawiających perypetie czterdziestoletniego mężczyzny, który mimo upływu lat, widocznych w pooranej zmarszczkami twarzy, bynajmniej nie grzeszy dojrzałością w swoim codziennym postępowaniu. Przyjemności doczesne, zabawa i kolejne flirty przodują na liście jego własnych życiowych idei. Czarę życiowej farsy przelewa znajomość z agentką Agatą, dzięki której na malowniczą scenę Ruchana Dolnego wkraczają bezwzględne w swym postępowaniu tajne służby norweskie i niemieckie w opozycji do polskich chłopów, gotowych odważnie walczyć w imię narodowego patriotyzmu. Akcja narasta, pościgi przyspieszają, a alkohol i biały proszek przyćmiewają i tak już otumanione umysły bohaterów.

Jestem pod szczerym wrażeniem, jak autor bawi się słowem, układając proste wyrazy w dłuższe zabawne zdania, zapewniające przednią rozrywkę na kilka godzin. Dowcip i humor sytuacyjny bezsprzecznie dominuje w powieści. Dzięki autorowi miałam też jedyną i niepowtarzalną okazję wtargnąć w umysł typowego samca, który zamiast kierować się rozsądkiem i trzeźwością umysłu, bez skrępowania podąża głosem popędu i własnych seksualnych potrzeb. Michał Krupa nie oszczędza swoich bohaterów w swojej książce, momentami wyolbrzymiając i przejaskrawiając ich przywary, często posiadające znamiona lubieżności i zwykłej...głupoty. Groteskowe zachowania jego postaci to oczywisty, prześmiewczy komentarz do absurdów kierujących naszą współczesnością, które pod maską powagi i rozsądku, względnie staramy się przecież ukryć. Stereotypy są obligatoryjną częścią naszego świata i już na stałe zadomowiły się w ludzkich umysłach, budując nie tylko nasz światopogląd, ale przede wszystkim nas jako ludzi. Dlatego jeśli szukacie lekkiej, prześmiewczej lektury, stanowiącej swoistą dygresję dla naszych narodowych przywar, przeczytajcie „Łososia norwesko – chińskiego” - humor autora stanowi najlepsze remedium na przedwiosenne smutki i smuteczki, które w marcu często niepostrzeżenie wkradają się do naszych umysłów. 

Za egzemplarz książki do recenzji bardzo serdecznie dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Psychoskok :) 


24 komentarze:

  1. Obecnie mam inne plany czytelnicze, ale może za jakiś czas skuszę się na powyższą pozycję, lecz niczego nie obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się przy tej lekturze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak średnio mam ochotę na te książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autora kojarzę, ale jego twórczość jeszcze nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę mam od jakiegoś czasu na półce, ale wciąż ją omijam. Może spojrzę na nią przychylniejszym okiem dzięki tej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja własnie czytam drugą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie wybuchałabym śmiechem czytając tę powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również ją polecam. Wywołuje uśmiech na twarzy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałem już kilka recenzji tej książki. Mógłbym po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Absurd w książkach jak najbardziej lubię, więc jeśli tylko nadarzy się okazja to przeczytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam o książce już dawno. Ale dalej nie wiem, czy mam na nią ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tym autorze i mam w planach jego książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio chętnie sięgam po wesołe lektury, więc i tę będę miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ cieszę się, że wygrałam tą książkę! Mam ją na półce i nawet ostatnio coś mnie napadło, żeby do niej zerknąć i już po przeczytaniu pierwszej strony stwierdziłam, że to będzie coś naprawdę genialnego z tą masą ironii i absurdów. :) Nie mogę się doczekać aż będę mogła zaangażować się w czytanie i odkryję talent autora. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazwyczaj nie przepadam za absurdem, ale czemu nie? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Od jakiegoś czasu mam na nią ochotę, bo ostatnio o niej głośno :) Absurdy i groteskę lubię, więc na pewno mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ochotę na ta powieść, głownie ze względu na te absurdy i dobry humor ;) Potrzebuje takiej lektury ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. coś słyszałam o owym dziele, że jest absurdem pisana, ale jakoś nie mam nastroju na takowe:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Całkiem ciekawa książka :D
    Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Z chęcią w najbliższej przyszłości sięgnę po tą książkę. Wydaje się dla mnie wprost idealna :))
    Zapraszam do siebie
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Raczej nie mam ochoty na tą książkę...

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię humorystyczne lektury, ale ta nie jest chyba do końca dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku, jak dawno u Ciebie nie byłam. Tak bardzo Cię przepraszam!

    OdpowiedzUsuń