środa, 3 grudnia 2014

"Tutaj wszystko się zaczyna. Tutaj wszystko się kończy..."



Człowiek niemal do perfekcji opanował druzgocącą sztukę przepuszczania przez palce własnego życia. Zdominowany przez strach, ograniczony przez słabości, w końcu nieczuły na głos roznamiętnionego serca, żyje jedynie według sztywnego planu rozsądku. Iluzja, schowana pod maską spełnienia, dająca namiastkę prawdziwego szczęścia, w końcu ujawnia prawdziwe oblicze krętacza i kłamcy, złodzieja czasu, karmiącego się samotnością i poczuciem życiowej klęski, ale zwykle wtedy, gdy jest już zdecydowanie za późno. Za późno na wszelkie zmiany, które podkolorują naszą szaroburą codzienność. Za późno na przewartościowanie własnego życia, w którym prym wieść będą przede wszystkim nasze własne szaleństwa, młodzieńcze marzenie i najskrytsze potrzeby. Człowiek do perfekcji opanował sztukę doceniania własnego życia dopiero wówczas, gdy dotychczasowa jego rola jako niewzruszonej opoki zostaje zachwiana, a kolejny dzień jest jedynie śmiertelną walką o przetrwanie.

Łucja wiedzie na pozór idealne życie. Dwójka odchowanych, dorosłych już dzieci, mąż - znany lekarz transplantolog, całkowicie oddany swojej pracy oraz piękny dom z bujnym ogrodem za miastem - prawdziwa sielanka, która nieraz stanowi źródło nieprzychylnych plotek i prawdziwej ludzkiej zazdrości. Jednakże ta idealna, kryształowa rzeczywistość rodziny Kornatowskich, naznaczona jest charakterystycznymi rysami, na pierwszy rzut oka zupełnie niewidocznymi, które z innej perspektywy nabierają kształtu ostrych załamań, rzutujących w znacznym stopniu na małżeńskie pożycie bohaterów. Łucja bowiem od lat, całkowicie oddana rodzinie, zabarykadowana w czterech ścianach domu, zaprojektowanego wbrew jej artystycznym gustom, żyje jakby w letargu, według gotowego planu stworzonego przez męża, w którym nie uwzględniono jej własnych potrzeb, w którym brak też miejsca na doświadczanie szczerego uczucia miłości. Bohaterka pogodzona z życiem, zdaje się całkowicie wierzyć w stworzoną wokół siebie iluzję, w pozory idealnego i szczęśliwego życia. Przed laty studentka ASP z głową pełną szalonych pomysłów, dziś już stateczna żona, utemperowana przez prozę życia.

Jedna niespodziewana wiadomość, która spada z impetem na Łucję niczym grom z jasnego nieba, stawia pod znakiem zapytania świetlany obraz spokojnej i ułożonej przyszłości. Rak piersi brzmi dla Łucji jak wyrok, który niszczy nie tylko budowaną z ogromnym pietyzmem nienaganną codzienność, ale przede wszystkim wystawia na największą próbę jej własne małżeństwo, które przez lata istniało jedynie na nietrwałych fundamentach ułudy prawdziwej miłości, utrwalone jedynie troską o dobro dzieci. Pod wpływem doznanego szoku, kobieta dokonuje też smutnego bilansu własnego życia, w którym jej własne marzenia i potrzeby, zduszone w zarodku, zdominowane były jedynie przez nieustanne zobowiązaniami wobec męża. Czy śmiertelna diagnoza wybudzi kobietę z uśpienia i rozpali w niej dawną namiętność i szaleństwo, a przede wszystkim szczerą chęć do życia? Czy na doświadczanie uczucia spełnienia i szczęścia nie jest już aby za późno?

Lektura "Wiecznej wiosny" to przede wszystkim prawdziwy, niemal namacalny portret, pasożytującej w ciele człowieka, choroby, która bezwzględnie pustoszy organizm, mnożąc w nim złośliwe komórki. Naświetlania, chemia oraz następujący po nim uciążliwy proces rekonwalescencji poraża realizmem, momentami zmuszając czytelnika do chwilowego odłożenia czytanej powieści na półkę. Przecież przedstawiona w książce historia to nie tylko wymyślony przez autorkę opis zmagań  fikcyjnej bohaterki, ale to autentyczny obraz walki miliona ludzi, zmuszonych do zmierzenia się ze śmiertelną diagnozą. Scena przedstawiająca wyczerpaną Łucję tuż po zażyciu chemii, kiedy myjąc i szczotkując swoje piękne długie pukle, garściami wyciąga je ze swojej głowy, szokuje, obezwładnia, sprawia ból, w końcu rodzi pytania: "dlaczego?". 

"Wieczna wiosna", pomimo mrocznego widma choroby, niesie z sobą również rozgrzewający ładunek optymizmu i radości. Bowiem historia Łucji to również wzruszający portret skromnej kobiety, która w obliczu cierpienia, nie barykaduje się w niszczącym marazmie i otępieniu, ale pragnie przewartościować swoje życie, przeżyć je zupełnie na nowo, według nieograniczających je węzłów schematów. Powieść pani Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak tylko pozornie może sprawiać wrażenie historii mało oryginalnej, wykorzystującej doskonale znane w literaturze schematy. Ale niezwykły, niemal poetyczny język autorki, nienachalny w swym przekazie, wręcz przeciwnie - lekki i niewymuszony sprawia, że cała historia, pomimo grozy poruszanego w niej tematu, trafia do serca czytelnika, porusza zastane w nim struny, w końcu każe się zatrzymać w tym nieustannym, chorym biegu, jakim jest nasze współczesne życie.
Szczerze polecam!
Ocena: 9/10 

Za wzruszające chwile z książką bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia. 


34 komentarze:

  1. Brzmi dość ciekawie, jednak raczej się nie skuszę. Obyczajowe klimaty rzadko do mnie trafiają, a jeśli chodzi o naszych rodzimych autorów, to wolę książki pisane przez mężczyzn. Może to dyskryminacja, ale co zrobię, że na liście ulubionych Polskich autorów jest tylko jednak kobieta? xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Unikam opowieści o chorobach i cierpieniu, więc na pewno nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocna książka z dość pozytywnym wydźwiękiem. Miałam okazję już ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość smutno zapowiada się historia - rak piersi - cichy zabójca kobiet. Być może kiedyś uda mi się zdobyć tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudny temat, poszukam książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poznałam autorkę kilka dni temu na targach w Łodzi i mam ochotę zgłębić więcej jej książek. Tę mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię czytać o chorobach i tym podobnych tematach. W związku z czym po książkę raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo nie lubię czytać historii o chorobach, cierpieniu itp., ponieważ niezwykle emocjonalnie odbieram to wszystko, dlatego raczej nie sięgnę po powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za książkami obyczajowymi. I choć opisałaś historię Łucji dość ciekawie, to jednak nie mam zamiaru siegać po tę lekturę. c:
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej omijam książki poruszające tematykę chorób i im podobną, także, to raczej nie jest lektura dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już czytałam jedną książkę o bohaterce, która zachorowała na nieuleczalną chorobę. Była bardzo wzruszająca, pewnie tak samo jak ta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy ktokolwiek po twojej recenzji, byłby w stanie nie zwrócić uwagi na ten tytuł... A ja w tej chwili nie jestem wyjątkiem i choć nie znoszę książek o śmiertelnych chorobach i zmaganiu się z nimi, bo mnie za bardzo przytłaczają, to muszę przyznać, że tej dałabym szansę z największą radością...
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  13. Dosyć często czytam książki obyczajowe i staram się konfrontować z rożnorodną tematyką, nawet tą najcięższą, dlatego nie wykluczam sięgnięcia w przyszłości po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej nie dla mnie.
    zapraszam na nowego bloga - www.rozdzial5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Siostra bardzo lubi tę pisarkę, mamy kilka jej książek, w tym Wieczną wiosnę. Na razie jednak nie ciągnie mnie do takiej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi dość intrygująco, nawet, że na co dzień nie czytam takich książek to narobiłaś mi smak :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka wydaje się być niesamowita, czytałam już wiele jej pozytywnych recenzji, tym większą mam na nią chęć.

    OdpowiedzUsuń
  18. O jej, trudna książka, trudna tematyka, ale ja takie lubię. Widzę, że naprawdę warto ją przeczytać, już po Twojej recenzji wydaje się być wspaniała, dlatego z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio czytałam "Chce sie żyć" i na razie tematyki chorob mam dość, ze swoją się na co dzień zmagam. Ale książka warta przeczytania.
    Zapraszam do siebie na konkurs Daj się opętać!
    http://atramentowomi.blogspot.com/2014/11/opetany-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyhaczyłam tę książkę w bibliotece ;-) Rezerwuje... i zabieram się za czytanie :-) Myślę, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka ta czeka już na mojej półce na swą kolej. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciężki temat, wart poznania. Rozejrzę się za tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepraszam za prywatę, ale przeniosłam się na nową domenę i nie ma mnie w obserwowanych. Szczegóły tutaj: http://www.recenzje-kiti.pl/2014/12/juz-jest-nowa-domena-wwwrecenzje-kitipl.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam nadzieję, że książka trafi też do mojego serca, ale najpierw musi trafić na moją półkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam taką tematykę, nie wahałabym się sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdecydowanie jestem "anty" w stosunku do polskich autorów (oprócz fantastów), którzy piszą o rzeczywistości, która nas otacza, a tym samym mnie osobiście - przytłacza. Wolę wyimaginowany świat i nadnaturalnych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zapewne będzie to bardzo poruszająca książka. Mam ją w planach od dłuższego czasu, a po Twojej recenzji wiem że koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trudna, poruszająca i przygnębiająca tematyka, ale... lubię takie. Myślę, że by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Trudna tematyka, choroba - raczej nie sięgam po takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  30. Pokochałam autorkę za "Ty jesteś moje imię" i wiem, że książka, którą recenzujesz również wpadnie w moje ręce. Oby jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo wysoka ocena. Warto się przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń