niedziela, 23 listopada 2014

"Piegowate niebo", czyli krótki pejzaż miłych wspomnień


Dzieciństwo i młodość to dla wielu synonim nie tylko słodkiej beztroski i szalonych zabaw, podyktowanych bogatą nastoletnią wyobraźnią, niemieszczącą się w ścisłych ramach rozsądku, ale również okres budowania szeregu smarkatych, acz żelaznych zasad, w znacznym stopniu decydujących o naszej pozycji wśród grupy kolegów. Pociągająca rola przywódcy niosła bowiem z sobą niegdyś sznur różnorodnych warunków, które należało uprzednio spełnić. Pierwsza najważniejsza zasada - należy posiadać! Nowe atrakcyjne urządzenia, których użytkowanie było szczytem marzeń dla rówieśników, to najszybsza droga do pretendowania do roli podwórkowego lidera. Który dzieciak bowiem, na widok najnowocześniejszego modelu telefonu, nie zechce doświadczyć na własnej skórze jego wspaniałości, zaprzyjaźniając się równocześnie z jego właścicielem? Wizja "obcowania" z atrakcyjną zabawką niepodważalnie wygrywa, punktując równocześnie na rzecz naszej popularności . Nic więc dziwnego, że posiadanie psa to dla Inki nie tylko obiecujący obraz wiernej międzygatunkowej przyjaźni na całe życie, ale również szansa na podbudowanie własnego wizerunku wśród klasowych kolegów.


Jednakże życie bywa przewrotne i z właściwą dla siebie swobodą i pomysłowością, przygotowuje dla Inki zupełnie inny plan niż ten, który dziewczyna stworzyła sobie wcześniej we własnej głowie . Rasowy pies, z którym Inka miała dzielić młodzieńcze troski, zostaje zastąpiony obecnością najprawdziwszego skrzydlatego bociana, którego udział w jej życiu  niejednokrotnie naznaczy się w postaci pasma zabawnych i nieprzewidywalnych zdarzeń. Oprócz tego, niedawna przeprowadzka na obrzeża miasta, zmusza dziewczynę do odnalezienia się w zupełnie nowym środowisku szkolnym, w końcu do dzielnego zmierzenia się z klasową grupką kolegów, z którymi od początku Inka ma na pieńku. A wszystko to poprzeplatane jest typowymi rozterkami modelowej nastolatki, która znajdując na granicy dziecięcej beztroski i powagi dorosłości, przeżywa każdą porażkę z maniakalną wręcz skrajnością. Jak potoczą się losy Inki, która doświadcza pierwszych nastoletnich miłości i romantycznych zawirowań?  Dlaczego rodzina Witkowskich przygarnęła do swojego domu nietypowego skrzydlatego przyjaciela? W końcu, czy prawdziwy bocian może stać się prawowitym członkiem niebanalnej rodziny? Przeczytajcie!

"Piegowate niebo" Doroty Suwalskiej to krótka i przyjemna opowieść, o wkraczającej w okres dojrzewania dziewczynie, która w swoim małym netbooku zdaje codzienną relacją z nastoletnich przeżyć, podyktowanych często wpływem buzujących hormonów. Inka z cichej i wyalienowanej dziewczynki stopniowo, pod wpływem nowych barwnych wydarzeń rozgrywających się w jej życiu, przybiera twarz odpowiedzialnej małej kobiety, która odkrywa, że ludzie to nie tylko źródło płynących doń przykrości, ale to również szansa na zawarcie nowych przyjaźni czy budujących znajomości. Główna bohaterka wielokrotnie bowiem doświadcza upokorzeń ze strony rówieśników, które w jej mniemaniu, rosną rangą do największych życiowych dramatów, w ostatecznym rozrachunku stając się jedynie błahym i wyolbrzymionym problemem. Autorka w swojej powieści, w niezwykle wiarygodny sposób odwzorowuje skomplikowaną psychikę nastolatka, przez którą przebija się dominujący głos buntu, szukający często na ślepo pełnej akceptacji i zrozumienia. 

"Piegowate niebo" to zabawne perypetie nie tylko nastoletniej Inki, ale również jej oryginalnej i nietypowej rodzinki: ciapowatego ojca - biologa z zamiłowania i zawodu, kochającej mamy - nauczycielki czy w końcu młodszej siostry Nisi, która dziecięcą naiwnością, wielokrotnie wzrusza i bawi czytelnika. Książka, choć docelowo skierowana przede wszystkim do młodszych czytelników, również dla mnie, dziewczyny, która swoje naście lat skończyła już dobrych kilka lat temu, stanowiła miłą odskocznię od powagi codziennych dorosłych problemów. Książka z niezwykłą dawką optymizmu przypomina o czasach szkolnej beztroski, w których prym wiodła przede wszystkim sprawa akceptacji we wszystkich sferach nastoletniego życia. Polecam Wam na jeden listopadowy wieczór opowieść o rodzinie Witkowskich, która składa się na krótki pejzaż miłych wspomnień!
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji bardzo serdecznie dziękuję:



26 komentarzy:

  1. Pomimo, że nastolatką już nie jestem, to czasem takie opowiastki lubię czytać, dla młodszych zapewne to bardzo dobra propozycja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lektura krótka i przyjemna - to dobra reklama :) czasami mi takich brakuje zeby się zrelaksować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka wydaje się być taka przyjemna...Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za krótkimi lekturami nie przepadam, z przyjemnymi oczywiście tak ;) ale tę sobie raczej odpuszczę.
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O szkolnej beztrosce chętnie bym sobie przypomniał, jednak po tą książkę nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. To na pewno nie jest coś co przeczytam, ale przyjemna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Często lektury dla młodzieży bywają bardzo wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama raczej spasuję, ale polecę tę książkę mojej nastoletniej bratanicy. Myślę, że będzie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Póki co, mam duży stos książek do przeczytania, ale może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tej książce i mam zamiar po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba nie jest to już książka dla mnie. Ale młodszym czytelnikom na pewno bardziej przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba się skusze - mam dorastającą córkę. Ciekawe jak spodoba mi się to co przedstawia autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z pewnością będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się ma naście lat tak wiele rzeczy jest dramatem! A teraz? Chciałoby się wrócić do takich dramatów;)

    OdpowiedzUsuń
  15. O jakie urocze. :) Nawet jeśli książka nie jest dla mnie - choć pewnie jest, biorąc pod uwagę fakt, z jak wielką uporczywością powracam wciąż i wciąż wspomnieniami do swojej młodszej młodości - to na pewno jest dla mojej siostry. Za parę lat. :) Chyba sprawię jej taki prezent. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  16. A chętnie przeczytam, lubię książki o nastolatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lata nastoletnie mam trochę za sobą, jednak mimo wszystko chętnie przeczytam tę książeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję, że moja córcia wyrośnie na molika książkowego, bo bardzo chciałabym jej podsuwać takie tytuły. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja swoje nastoletnie lata skończę w grudniu, więc w pewien sposób jeszcze pasuję w ten schemat, jednak daleko mi do wzoru tej nastolatki próbującej wbić do towarzystwa jakichś osób posiadających cudne cacko i tak dalej. Owszem, kiedyś tak miałam, ale zrozumiałam, że to liczy się charakter człowieka, a nie to, co dzierży w dłoni czy też na sobie.
    Książka mogłaby się nadać na przyjemną odskocznię od poważniejszych powieści, które aktualnie czytam. Wiem jednak, że aktualnie nie jestem w stanie tego przeczytać, bo nie mam za co kupić tej książki oraz moja biblioteka jej nie posiada. Pozostaje mi jedynie czekać na łut szczęścia. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się,'że to bardzo wartościowa książka. Może zakupię ją na prezent.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jestem pewna, czy to książka dla mnie, ale skoro tak zachwalasz... Jeśli sama nie przeczytam, to polecę młodszej siostrze :)
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że to będzie idealna pozycja do biblioteki szkolnej ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czasami sama sięgam po literaturę młodzieżową czy dziecięcą i nie tylko z racji zawodu.

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja mam kogoś komu ta lektura z pewnością przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. nie moja tematyka, ale już wiem komu ją polecę! Myślę, że znajdzie ze spokojem swoich odbiorców;)

    OdpowiedzUsuń