niedziela, 18 maja 2014

SZALEŃCZY WYŚCIG Z CZASEM W KSIĄŻCE "LEPSZY BYŁBY MARTWY"

Motyw uprowadzenia dziecka niejednokrotnie przewijał się już w literaturze czy na dużym ekranie. Obraz pogrążonej w rozpacz rodziny, która w jednej krótkiej chwili nieuwagi, traci sens swojego życia - ukochane dziecko, serwowano już nam w niejednej opowieści. Za każdym razem, w poznawanej historii pojawia się bohater, który odważnie podejmuje się śledztwa i rozpoczyna szaleńczy wyścig z czasem, którego stawką jest życie niewinnego dziecka.
"Lepszy byłby martwy" to kolejna opowieść z tego gatunku, jednakże, warto zaznaczyć, że recenzowany tytuł z prostych przyczyn wymaga jednak większej uwagi, skupienia i zainteresowania czytelnika w zestawieniu z innymi tytułami. Dlaczego? Bo poznawana historia, już wraz z pierwszą stroną, dosłownie kipi od nadmiaru akcji, a w kolejnych rozdziałach nie ustaje ani na moment!

Simon Fisk to były pracownik agencji federalnej. Obecnie pracuje na własny rachunek, zajmując się odzyskiwaniem uprowadzonych dzieci, porwanych przez rozwiedzionych, bądź będących w separacji, rodziców. Mężczyzna  często podejmuje się ryzykownych zagrywek, nieraz przy tym łamiąc prawo, a nawet narażając własne życie. Jest odważny i niezwykle wytrwały. Mężczyzna nosi jednak w sobie bolesne i trudne wspomnienia, które po dziś dzień, trawią go dotkliwie od wewnątrz. Dziesięć lat temu, jego jedyna sześcioletnia córka została porwana, a podjęte śledztwo, po wielu nieudanych akcjach poszukiwawczych, zostało zamknięte. Dziewczynka nigdy nie została znaleziona. Mężczyzna, wraz z porwaniem córki, traci również ukochaną żonę, która w akcie desperacji, popełnia samobójstwo przedawkowując tabletki.
Simon ucieka w świat bezwzględnej pracy, którą zapełnia każdy swój samotny i szary dzień.

Akcja powieści rozpoczyna się w Paryżu, gdzie podczas rutynowej służbowej wyprawy, Simon Fisk zostaje zatrzymany przez paryską policję. Porucznik Davignon stawia mężczyźnie ultimatum: albo podejmie się śledztwa uprowadzonej niedawno z hotelu sześcioletniej dziewczynki Lindsay Sorkin, albo zostanie aresztowany za uprzednie przewinienia, których dopuścił się podczas ostatniego dochodzenia. Mężczyzna nie ma wyboru - podejmuje się śledztwa porwanej dziewczynki, tym samym rozdrapując dawne głębokie rany. Bohater wyrusza w szaleńczą pogoń za bezwzględnymi porywaczami, gdzie każda stracona minuta jest na wagę złota, bowiem decyduje o życiu niewinnego dziecka. Prowadzone śedztwo doprowadza głównego bohatera do takich państw jak Niemcy, Polska, Ukraina czy Białoruś. Nieraz przy tym, ujawniona jest w bezwzględny sposób, powszechna korupcja czy rozwinięta na skalę masową dziecięca pornografia. Autor umiejętnie i ciekawie połączył również wątek dochodzenia i śledztwa ze słynną mafią pruszkowską z Polski, przez co książka, zyskała niebywale na autentyczności.

"Lepszy byłby martwy" to mocny thriller, który oferuje czytelnikowi wizerunek pierwszorzędnego bohatera w postaci Simona Fiska. Mężczyzna, jako były agent federalny, charakteryzuje się niezwykłą odwagą oraz przede wszystkim siłą i umiejętnościami sprawnej analizy i wyciągania wniosków, które nieraz pozwoliły mu szybko podjąć kolejny krok, zbliżając go tym samym nieuchronnie do rozwiązania zagadki. Bohater walczy jak lew, gotowy zawsze oddać śmiertelny strzał w stronę wroga. Momentami, jego niezwykła siła i zdolność do pokonania kilku rosłych mężczyzn jednocześnie, zastanawia czytelnika. Nieraz bowiem podczas czytania książki zadawałam sobie pytanie, skąd bohater czerpał te niezmierzone podkłady energii, które umożliwiały mu szybkie zwycięstwo nad wrogiem. Kwestia tej potężnej i niczym niewytłumaczonej siły bohatera, pozostaje dla mnie jedynym minusem recenzowanej powieści.

Wracając do fabuły. Czym byłby dobry thriller, bez wątku miłosnego, który zawsze gotów jest nadać historii odpowiednią nutę romantyczności? Główny bohater poznaje w Polsce uroczą prawniczkę (a jakże!), która dołącza do Simona i razem z nim dzielnie dąży do rozwiązania zagadki porwanej dziewczynki. Postać wygadanej Any niewątpliwie dodaje uroku głównemu bohaterowi, ujmując mu  nieco z jego żelaznej i bezwzględnej maski, którą momentami przybierał.

"Lepszy byłby martwy" to powieść, przy której nie sposób się nudzić. Akcja gna bezczelnie do przodu, nie pozostawiając nawet czasu czytelnikowi, na poskładanie w jedną całość kawałów czytanej historii, zaś przemoc i walka przebija się bezwzględnie przez większość stron. Przyznam, że momentami miałam wrażenie, że siedzę wygodnie rozpostarta przed ekranem telewizora i oglądam pierwszorzędne kino, bowiem cała fabuła jest tak ciekawie i plastycznie skonstruowana, że nie sposób wyobrażać sobie podczas czytania scen, które rozgrywały się w powieści.To jeden z lepszych thrillerów, które dotychczas miałam okazję poznać. Powieść polecam osobom, którym niestraszna jest przemoc i walka serwowana w dość dużej dawce. Ciekawa intryga oraz niebanalne charaktery z pewnością przypadną do gustu czytelnikom, którzy lubują się w takich historiach!
Ocena: 9/10. 

28 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że thriller jest tak dobry (właśnie takiego potrzebuję, po przeczytaniu książki "Cięcie" ;)) , wygrałam go w jednym z blogowych konkursów i czeka na półce na przeczytanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie moje klimaty, dlatego bardzo chętnie przeczytam :) Zaciekawił mnie polski wątek i jestem ciekawa jak autor go przedstawił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc nigdy nie czytałam książki z wątkiem porwanego dziecka. Po tej recenzji wiem, że muszę dorwać tę książkę, jak tylko skończę czytać tych parę książek, które sobie zaplanowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł bardzo intrygujący, a co do akcji - nie wiem czy chciałbym spotkać się z książką, która wręcz kipi od akcji. Z jednej strony musi niesamowicie wciągać, ale z drugiej - chyba trochę męczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, chętnie zapoznałabym się z tym kryminałem.Dawno już jakiegoś nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji czytać niczego podobnego, dlatego zaintrygowała mnie twoja recenzja. Wkurza mnie tylko utarty schemat gliny z problemami i współpracowniczki, która staje się jego kochanką. Czy autor, który potrafi wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń, naprawdę nie jest w stanie odejść od szablonu i stworzyć czegoś nieprzewidywalnego w każdym calu?
    No cóż, nie można mieć wszystkiego. Fabuła wydaje się być interesująca i to jest najważniejsze. W końcu życie każdego z nas może być ciekawe mimo, że w jakiejś mierze sprowadza się do schematu.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, chętnie rozglądnę się za książka, lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tylko jedną książkę z podobnym wątkiem, gdzie akcja toczy się wokół porwania dziecka, dlatego w wolnym czasie chętnie się rozejrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie preferuję inne książki tematycznie, ale z chęcią się skuszę, jak będę poszukiwała kryminału :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niby nie lubię książek, których temat jest oklepany, ale czasami i takie czytuję :) Podobnie jak zastanawiałaś się, nad tą siłą, ja nie mogłam dojść do tego, jak w Kodzie Leonarda da Vinci Langdon przez 3 czy 4 dni nie śpiąc był w stanie rozwiązywać dość skomplikowane zagadki, unikać policji i cudem nie być zastrzelonym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak! Po książkę sięgnę bardzo chętnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W Paryżu... na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  13. Thrillery to nadal nie moja bajka, ale przyjemnie czytało się Twoją recenzję; Widać, że Tobie się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam - zrobiła na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałabym, choć wcześniej nawet bym o tym nie pomyślała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zainteresowałaś mnie, z chęcią przeczytam, zwłaszcza że lubię wątek porwania.

    OdpowiedzUsuń
  17. O coś idealnie dla mnie :D Motyw porwanego dziecka rzeczywiście jest popularny w literaturze i nie tylko oczywiście, ja ostatnio czytałam właśnie książkę z tej tematyki, ale tamta to była bardziej obyczajówka niż kryminał :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Też uważam, że dobry thriller, bez wątku miłosnego, jest jak tort bez wisienki.Smaczny, ale nie wyśmienity :) Dlatego bardzo chętnie poznam powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się to co napisałaś. Będę pamiętać, bo lubię thrillery z romansem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. łał! jak Ty potrafisz zachęcić. chcę tę książkę - już! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jestem świeżo po lekturze innego kryminału/thrillera/horroru i łaknę kolejnych takich tytułów. ten wygląda obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  22. Taka ocena zobowiązuje! Chętnie przeczytam jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. pięknie opisujesz historie a słowa okładają się ładnie w całość. Myślałaś może kiedyś nad tym by sama pisać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło czytać takie słowa, ale ja do tworzenia historii od podstaw kompletnie się nie nadaję:)

      Usuń
  24. Brzmi zachęcająco:) Lubię taką literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przyznaję, że zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Lubię tego typu książki - w których akcja nie ustaje ani na chwilę. Tylko ten wątek miłosny, o którym wspomniałaś.. cóż. Nie przepadam za tym, ale jak przeczytam, to sama ocenię :)

    OdpowiedzUsuń