niedziela, 4 maja 2014

BEZGRANICZNE ZŁO PRZECIWKO NIESKALANEMU DOBRU W "ZAGINIONYM ŚWIECIE KONI"

Od zarania dziejów postać konia stanowiła prawdziwą fascynację przeciętnego człowieka. Użyteczność i praktyczne wykorzystanie w życiu codziennym sprawiło, że człowiek zaczął postrzegać go nie tylko w kategorii estetyki i piękna, ale również jako postać prawdziwego przyjaciela, który nie bacząc na niepogodę i złe warunki, gotowy był zawsze do dalekiej i uciążliwej podróży. Jego piękno, wrażliwość i mądrość stanowi swoisty archetyp. Jednak, wraz z rozwojem techniki, ten przepiękny i tajemniczy czworonożny przyjaciel, został wyparty przez wszelkie nowoczesne rozwiązania, stanowiąc jedynie źródło zaspokajania ludzkich potrzeb. Potrzeb rozwijania własnych pasji i zainteresowań. Niewątpliwie jednak, wizerunek konia od zawsze wzbudzał w człowieku niczym niewyjaśnione uczucie wzruszenia i pełen podziw dla jego ogromnej siły i prawdziwej wierności.

Wyobraźcie sobie zatem w świat, w którym rządy sprawują właśnie te zwierzęta: bezgranicznie dobre i ufne, nieskażone pierwiastkiem zła, które wiernie i niezmiennie od lat, swoimi czynami, przekazują świadectwo prawdziwej miłości wobec bliźniego.
Świat wykreowany przez konie, to planeta wszechobecnej zieleni, nieskalanej niszczycielską działalnością człowieka. To świat, w którym rządzi sprawiedliwość i prawość. W słowniku nieznane jest złowrogie słowo wojna. Praca to źródło prawdziwej przyjemności, a pojęcie odpoczynku nie ma nawet racji bytu. Świat stworzony przez  konie, to niewątpliwie świat idealny! 

Jednak, niezwykła i niespotykana ufność koni, zostaje w końcu nikczemnie wykorzystana. Bezwzględna rasa Kratów, stanowiąca prawdziwy synonim zła i podłości, pragnie wyprzeć konie z ich spokojnej planety, tworząc na jego miejscu, świat przepełniony okrucieństwem i śmiercią, świat pełen bólu i cierpienia. Konie, niedoświadczone w krwawej i bezlitosnej walce, zmuszone są do szybkiej ucieczki z ukochanej planety. Pod postacią ziemskich koni lądują na naszej planecie, gdzie szukają jedynego ratunku u niespełna trzynastoletniej dziewczynki - Mileny. Ona bowiem, z nieznanych nikomu przyczyn, może uchronić świat przez ostateczną zagładą i stanowi jedyne źródło nadziei na dalsze funkcjonowanie świata.

Brzmi trochę jak baśń? To nie pozory. Bowiem "Zaginiony świat koni" to pozycja, która uwodzi czytelnika bajkową wizją świata czworonożnych przyjaciół, gdzie dobro konfrontuje się w ostatecznej rozgrywce z bezwzględnością i okrucieństwem.

Rzeczywistość wykreowana przez autora jest nieco schematyczna. Dobro istnieje w nieskalanej postaci, zaś zło to symbol jednoznacznego bólu i cierpienia. Nie ma nic pomiędzy. Nie istnieją odcienia szarości. Wszystko jest czarno-białe. Od występujących w utworze postaci, po wizerunek stworzonych planet.
Z pewną trudnością przyszło mi też ocenić kategorię wiekową potencjalnych czytelników. Bowiem, trzynastoletnia dziewczynka jako główna bohaterka powieści, wraz z gromadą mówiących koni, nasuwa jednoznacznie myśl, iż jest to niewątpliwie powieść dla dzieci. Ale słownictwo, którym posługuje się autor, momentami wykorzystujące nazewnictwo techniczne, z pewnością nie byłoby dla wielu dzieci w pełni zrozumiałe. Zaś z drugiej strony, historia mówiących koni, nie ujmie też swoją naiwnością i bajkową niezwykłością dorosłych czytelników, którzy dość rzadko sięgają po tego typu literaturę. 

"Zaginiony świat koni" początkowo stanowił dla mnie historię niełatwą do przebrnięcia, bowiem każda strona powieści była, tylko i wyłącznie, potwierdzeniem kotłującej się we mnie nieustannie myśli, iż opisana historia jest naiwną bajką, opowiastką, w którą nie sposób uwierzyć. Jednakże, po przeczytania kilku pierwszych rozdziałów, opowieść o nastoletniej Milenie, mimo iż dość schematyczna, zgrabnie się rozwinęła, przez co historia dziewczynki, szybko mnie wciągnęła, wypierając jednoznacznie poczucie znużenia. Autor, poprzez wplecenie w swoją historię wątków przygodowych, w sposób umiejętny zainteresował czytelnika, mimo, że każda opisane zdarzenie nieprzyzwoicie szybko kończyło się w sposób zwycięski dla bohaterów.

"Zaginiony świat koni"  stanowić będzie zdecydowanie lepszą lekturę dla  młodszych czytelników. Dla dorosłych może być jedynie pewną odskocznią od typowych utworów.
Jest to powieść - bajka, traktującą o nieodłącznej walce dobra ze złem. Momentami ujmuje i chwyta za serce, czasem wzrusza, ale przede wszystkim, rozbudza w czytelniku wszystkie te dobre emocje, które żyją uśpione w każdym z nas. I mimo, że historia jest nieco naiwna i przewidywalna, to ma w sobie niesamowity urok, a przede wszystkim ogromną pasję, która przebija się z każdej strony.
Ocena: 6/10.

Za możliwość odbycia podróży na planetę naszych czworonożnych przyjaciół dziękuję serdecznie Wydawnictwu Novae Res.

 

16 komentarzy:

  1. Byłam ciekawa tej książki, lecz jak widać, nie jest dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak napisałaś idealna dla dzieci, ale nie widzę przeciwwskazań by przeczytać tę pozycję i zapoznać się z tym autorem. Aż mi wstyd, ale przyznaję, że nigdy wcześniej nie słyszałam o Tomaszu Jaroszu, dlatego jeszcze bardziej chciałabym przeczytać tę książkę. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może jestem inna, ale nigdy nie fascynowałam się końmi, więc raczej sama nie sięgnę po tę książkę, ale moja młodsza kuzynka zaczytuję się w pewnej serii o zwierzakach, więc polecę jej powieść tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Połączenie pasji autora i pasji jego córki, jego zawodu(co nadaje powieści autentyczności, przynajmniej jeśli chodzi o walkę dobra ze złem) i zamiłowanie do powieści fantasy. Całą treśc swojego życia przekazuje Tomek w jednym dziele, może być ciekawa. Zresztą nie można książki oceniać po powierzchownej ocenie bohaterów. Najpierw trzeba zgłębić, bo się może okazać, że to perła. Chyba się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam dotąd o tej książce. Jeśli będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę szkoda, że książka Cię nie urzekła. Miałam ochotę na nią ze względu na piękną (choć nieco infantylną) okładkę. Nie spodziewałam się jednak gadających koni, to rzeczywiście temat dla młodszych czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie dziwna książka, raczej nie sięgnę. Do tego taka kiczowata okładka....

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie również fabuła książki jakoś nie przekonuje. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przedama za bajkowymi powieściami, wyjątkiem jest dla mnie "Tajemniczy ogród" i "Opowieści z Narnii".
    Wątpie, abym zapoznała się z tą pozycją :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama raczej się nie skusze, chociaż lubię a'la baśniowe powieści, jednak uważam, że powyższa książka będzie bardziej w guście mojej prawie nastoletniej siostrzenicy i to jej polecę owe dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  11. http://www.zaginionyswiatkoni.pl/oautorze.html

    Pozwoliłem sobie zameścić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świat, w którym rządzą konie... To zdecydowanie nie dla mnie :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że chyba większość ludzi na świecie lubi konie, wielu kocha i w ogóle tak jak napisałaś na początku, jednak ja jakoś za nimi nie przepadam.
    Mimo, że mam 14 lat i wciąż zaliczam się do wieku dziecięcego, ta książka nie jest dla mnie. Czasem lubię sięgnąć po baś nie, czasem coś tego typu napiszę, kocham wracać do Narnii raz na rok lub 2 (również do części "KOŃ i jego chłopiec :) ), ale ta książka, o której napisałaś z pewnością nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świat w książce jest piękny, ale ja jednak nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem troszkę starszym czytelnikiem dlatego niestety jest to pozycja nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam konie <3 Ale magiczna okładka *.* Już za samo to, chcę tę książkę! Wydawnictwo się spisało ;]

    OdpowiedzUsuń