sobota, 12 kwietnia 2014

"URODZONA O PÓŁNOCY"

Skrzaty, elfy, czarownice, wampiry - można byłoby wymieniać w nieskończoność, bowiem świat magii jest przepełniony różnorodnością barwnych istot, których czarodziejskie umiejętności dopełniają tylko obraz niezwykłości. Od zawsze uwielbiałam zagłębiać się w historie, które dalekie były od naszej ziemskiej codzienności. Swoją odmiennością wręcz sprawiały, że często zatracałam się w odwiedzanym, magicznym świecie. Doskonały przykład - seria o Harrym Potterze, która tak nikczemnie zawładnęła umysłem kilkulatki, że codziennie rano, na wzór ulubionej bohaterki, machałam swoją własną drewnianą niby - różdżką , odprawiając, znane mi tylko, rytuały. 
Dziecięca pasja pozostała. Dlatego z ogromną chęcią sięgnęłam po książkę "Urodzona o północy" C.C. Hunter. 

Powieść opowiada historię szesnastoletniej Kylie - nastolatce, której życie, dotychczas nienaganne, w jednym krótkim momencie porządnie ją doświadcza. Śmierć ukochanej babci, zdrada chłopaka i niespodziewany rozwód rodziców - wydarzenia, które sprawiają, że dziewczyna w momencie gubi się we własnym życiu. Jakby tego było mało, Kylie codziennie prześladuje przerażająca postać mężczyzny, którego nikt, oprócz niej, zdaje się nie dostrzegać. Dziewczyna, z rozkazu swojej matki, zostaje wysłana na letni obóz dla trudnej młodzieży do Wodospadów Cienia, gdzie pod opieką komendantów, ma pracować nad własnym skomplikowanym charakterem. Jednak wszystko to tylko gra pozorów. Uczestnicy obozu bowiem, to nie zwykła zbuntowana młodzież z trudną przeszłością, tylko przedstawiciele najprawdziwszych nadnaturalnych istot. Spotykamy między innymi, barwną czarownicę, która w akcie zemsty, zamienia swojego nauczyciela w ropuchę, czy walczących przeciw sobie odwiecznych, ale jakże przystojnych wrogów - wilkołaka i wampira.
Tylko czy główna bohaterka książki, która oprócz swojej oczywistej niewiedzy i braku jakiejkolwiek umiejętności magicznej, nie chce w tą magię w ogóle wierzyć, prawidłowo jest przeznaczona do tego dziwnego miejsca? Czy Kylie odnajdzie, wśród tych tych wszystkich nadnaturalnych istot, swoje własne ja? Czy dziewczyna odkryje w sobie prawdziwe magiczne zdolności?

"Urodzona o północy" wciągnęła mnie od pierwszych stron. Historie Kylie, mimo że dość schematyczna, sprawia, że czytelnik nie potrafi przerwać lektury i tak, po prostu, odłożyć czytania na później. Oj nie. Tutaj akcja goni akcję, sami nie jesteśmy w stanie nawet zauważyć, kiedy dobrnęliśmy do końca powieści, kartki jakby same się przewracają. Chociaż kto wie, może magia wygląda również zza stron powieści:)
I mimo, że powieść pochłania w pełni uwagę czytelnika, to nietrudno odnaleźć w tej historii pewne niedociągnięcia.

Na pierwszy plan wysnuwa się temat magii, który w tej powieści miał mnie przecież pochłonąć, pozwolić odczuć prawdziwy dreszczyk emocji, a ja ledwie odczułam jego przyciągające działanie. Autorka w niewielu sytuacjach wykorzystała bowiem wątek magii. On jest, i owszem, ale nie w tak licznej odsłonie, jakbym tego chciała. Autorka skupiła się bardziej na wątku psychologicznym swoich postaci, problemach obozujących nastolatków, którzy niby są nadnaturalnymi istotami, ale prześladują ich problemy tej samej rangi co nas, zwykłych śmiertelników. Doświadczają miłosnych uniesień, popędliwych zachowań, ataków zazdrości, a nawet bezgranicznej furii. 

Autorka, skupiając się na zachowaniach swoich bohaterów, stworzyła bardziej historię istot nadnaturalnych z typowymi nastoletnimi rozterkami, a nie prawdziwą magiczną ucztę literacką, jak na to początkowo liczyłam.
Jaka jest moja ostateczna ocena? Historia wciąga i polecam ją każdemu, bo nie sposób się przy tej powieści nudzić, ale niewiele tu odkrywczych wątków, które swoją niezwykłą magicznością, sprawią, że czytelnik po przeczytaniu lektury, z szeroko rozwartymi oczami i przyspieszonym tętnem powie bezgłośnie "wow". 

Ocena 7/10. 

Książka bierze udział w wyzwaniu - Autor jeszcze nieczytany.



 

17 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie sięgnę, absolutnie nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to mnie zaskoczyłaś, ale i tak chcę ją przeczytać. Istnieje szansa, że w kontynuacji dostaniemy więcej magi :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za książkami fantasy, a już szczególnie nie za tymi, gdzie są wampiry itp. Nie mój klimat, więc raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie klimaty, więc koniecznie muszę dopisać tę książkę do listy do przeczytania! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mało magii? Szkoda, ale i tak chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę przeczytałam i mam o niej bardzo podobne zdanie :)
    Liczyłam na więcej, ale i ta forma nie jest zła ;)
    Jest lekka, więc czyta się ją szybko :)
    Czekam do 21 maja - na drugą część :D

    recenzje-ksiazek-i-wiecej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę z przyjemnością przeczytam, jak tylko wyjdą pozostałe cztery części.

    http://wonderlandof-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakoś mam nieszane uczucia, co do tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba wiekowo mi nie po drodze z tą lekturą, ale czemu nie. Czasami potrzebuję takiej rozrywki.

    OdpowiedzUsuń
  10. czasem lubie się zapomnieć w takiej książce :) wiec bede o niej pamietala

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedługo będę miała okazję przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. w sumie to nie wiem czy to moje klimaty... ale nie mówię nie, bo często jak powiem nie to później cos mnie zachwyca ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. A jest w tym trochę humoru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest ponura. Lekka, przyjemna, często się śmiałam, dlatego jeśli szukasz w tej historii również humoru, to polecam:)

      Usuń
  14. Ta książką oczywiście ląduje na mojej liście "Muszę przeczytać" :p
    Uwielbiam fantastykę i na pewno nie pominę tej książki!

    OdpowiedzUsuń