poniedziałek, 7 kwietnia 2014

"KROK DO SZCZĘŚCIA"

Szczęście. Ulotna chwila, która złośliwie gra nam na nosie: niespodziewanie umyka gdzieś przez palce, zawsze w momencie, gdy człowiek w końcu ją dostrzeże i pragnie na dłużej zatrzymać przy sobie. Ale człowiek jest chytry - chce oszukać los. Zamyka swoje szczęście w drobnych rzeczach, które pozornie mają przynosić sukces: w znalezionym przepięknym kamieniu, malutkiej muszelce czy porcelanowym słoniku z podniesioną trąbą. Ale czy przekazując swoje szczęście na martwe przecież rzeczy, ono z powrotem do nas wróci? Czy nie wystarczy nam ta krótka chwila prawdziwej radości i spokoju, zamiast morza fałszywej pomyślności? Może powinniśmy cierpliwie stanąć w miejscu i przeczekać cierpienie, znieść chwilowe nieszczęście, po którym poczujemy się przecież silniejsi. A siła buduje. Pozwala zrobić zdecydowany i pewny krok do szczęścia! 

"Krok do szczęścia" to kontynuacja ciepłej i niezwykłej opowieści Anny Ficner-Ogonowskiej, w której ponownie jesteśmy świadkami niepewnej miłości Hani i Mikołaja. Główna bohaterka książki, w dalszym ciągu pielęgnuje w sobie stratę zmarłego męża, nie potrafiąc tym samym otworzyć się w pełni na nowe uczucie. Kobieta coraz częściej trafia do zakamarków swojej pamięci, która wcześniej szczelnie zamknięta, teraz powoli uchyla swoje drzwi do bolesnych, acz szczęśliwych wspomnień. Hania doskonale zdaje sobie sprawę, że rozrachunek z tragiczną przeszłością, to jedyna droga do nowego, szczęśliwego życia. Dziewczyna w radosnej atmosferze przygotowań do ślubu jej przyjaciółki Dominiki i budzącymi się pod ich wpływem własnymi wspomnieniami, musi w końcu pokonać raz na zawsze demony przeszłości. Czy dziewczyna wykaże się wystarczającą siłą, by odnaleźć w swych wspomnieniach nie tylko tragiczne nieszczęście, ale również cenne i wartościowe chwile ? Czy Mikołaj zniesie kolejną próbę czasu i z właściwą dla siebie stanowczością i cierpliwością, doczeka się w końcu pełnego uczucia ze strony ukochanej Hani?

"Krok do szczęścia" jest zdecydowanie jeszcze lepszą częścią od swojej książkowej poprzedniczki. Główna bohaterka książki nie epatuje biernością, tak jak to miało miejsce w pierwszym tomie, wręcz przeciwnie - dziewczyna zaczyna coraz odważniej walczyć o swoje uczucie. Hania ujawnia czytelnikowi swoją niezwykłą siłę charakteru, kryjącą się pod jej delikatnym, kruchym ciałem. Na światło dzienne wychodzi bowiem  rodzinna tajemnica, której dziewczyna będzie musiała bohatersko stawić czoła. 

Anna Ficner-Ogonowska w swojej kolejnej książce ponownie dostarcza czytelnikowi dużą porcję nadziei i niezwykłej życiowej mądrości, z której powinniśmy czerpać pełnymi rękami. Czytając lekturę, często sama przystawałam na moment, by móc zastanowić się nad kruchością naszego życia, nad nieodłączną stratą, która, wcześniej czy później, każdego z nas przecież boleśnie dotknie. Razem z Hanią, wracałam z radością do swoich przepięknych lat dzieciństwa, czując w powietrzu zapach przepysznego placka drożdżowego czy  ulubionego żurku, odczuwając jednocześnie bezgraniczny smutek i wzruszenie. 

"Alibi na szczęście" to książka, która w przepiękny sposób opowiada o ludzkich tragediach. To opowieść, która przekazuje wyśmienitą dawkę różnobarwnych emocji - od smutku, bólu i cierpienia, po rozkosz, radość i szczęście. 

Polecam każdemu - na lepszy dzień, na uśmiech! 

Ocena: 8/10








16 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu posta mam ochotę od razu zacząć ją czytać !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie sięgnąłbym po tą książkę choćby tylko po to, by móc jak Ty, wrócić do dzieciństwa ;) A książka brzmi bardzo refleksyjnie i melancholijnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie mogłam się przekonać do tej książki, obawiałam się ckliwości i naiwności tego dzieła, ale chyba niesłusznie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze przeczytać koniecznie tę pozycję. Być może mnie się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę zapoznać się z tą serią

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede mną dopiero pierwsza część, która czeka na półce od dobrych kilkunastu miesięcy... Ciągle obiecuję sobie, że przeczytam ją, jednak nieustannie w moje dłonie wpada jakaś inna powieść. Przeczytam na pewno... jednak nie obiecuję sobie kiedy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej serii, ale jakoś mnie nie pociąga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ci zazdroszczę tej książki, ponieważ od dłuższego czasu marzę o tym, aby poznać twórczość Pani Ficner-Ogonowskiej i mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniały blog. świetnie się go czyta bo masz dobry styl i gust. Pozwolisz że zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miła i przyjemna książka :)
    Coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam całą serię i również gorąco polecam. Ciągle mam w pamięci emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  12. ""Alibi na szczęście" jest zdecydowanie jeszcze lepszą częścią od swojej książkowej poprzedniczki." chyba tytuły pomyliłaś :)

    Ech, sprawiłaś, że mam ochotę powrócić do trylogii, a obecnie jest u kogoś innego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poprawkę, mnie się te tytuły bardzo mylą - jak zresztą widać:)

      Usuń
  13. Pochłonęłam całą serię w dwa dni, co mi rzadko się zdarza. Jasne, widziałam jakieś niedociągnięcia, ale mimo wszystko uważam, że naprawdę warto!

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna pragnę zapoznać się z twórczością tej pani, a po Twojej recenzji sądzę, że właśnie na tę pozycję się zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń