piątek, 7 lutego 2014

SŁODKO - GORZKI "SMAK PESTEK JABŁEK"

Spokojna i leniwa, momentami pełna magii i sekretów - taka jest najnowsza książka z serii: "Leniwa niedziela" Świata Książki.

 

Dom to przede wszystkim miejsce, gdzie w każdym zakurzonym kącie, w każdej najmniejszej wnęce drzemią prawdziwe wspomnienia. Z jednej strony wspomnienia ciepłe i przepełnione radością, jak zapach aromatycznego rosołu babci, wspólne rodzinne śniadania, szalone zabawy w chowanego czy smak ciasta drożdżowego mamy. Z drugiej strony, wspomnienia, gdzie ból i cierpienie wzajemnie się ze sobą przeplatają.

Rodzinny dom zawsze niesie ze sobą pewną dawkę egzaltacji i wzruszeń, niezależnie jak dobrą czy złą, nosimy w sercu pamięć.Ze wspomnieniami musi odważnie zmierzyć się bohaterka najnowszej powieści z serii "Leniwa niedziela". Młoda dziewczyna Iris dziedziczy w spadku po babci stary, rodzinny dom. Dom, w którym nie tylko wychowała się mama dziewczyny, ale również jej babcia. Kobieta, przybywa do rodzinnej miejscowości, by sfinalizować sprawy spadkowe. Wraz z wejściem do starego domiszcza, budzą się w dziewczynie wspomnienia: każdy pokój i znajdująca się tam rzecz to kolejna historia, która wspólnie tworzy jedną spójną całość, odkrywając tym samym prawdę o rodzinie Lunschen. I tak poznajemy całą paletę osobliwych i charakternych postaci: pana domu - apodyktycznego adwokata i nazistę Hinnerka, jego żonę - Berhę, kobietę, która na skutek choroby, z dnia na dzień traci stopniowo przechowywaną pamięć czy w końcu trzy dziewczynki: Mirę, Rosmarie i główną bohaterkę książki Iris. Historia rodziny to opowieść o 3 różnych pokoleniach, w których tak, jak w tytułowym słodko - gorzkim smaku pestek jabłek, radość występuje na przemian z bólem, a dziecinne przygody wieńczy prawdziwa rodzinna tragedia.

"Smak pestek jabłek" to opowieść, która nie oferuje czytelnikowi szybko zmieniającej się  i zaskakującej akcji. To książka, w której fabuła toczy się leniwie, bez pośpiechu. Niemal możemy wyczuć ciche bzyczenie osy, czy słodki zapach jabłek, który unosił się w sadzie rodziny Lusnchen.

Po przeczytaniu lektury, muszę z przykrością stwierdzić, że oczekiwałam czegoś więcej, niż dawkę całej palety wspomnień, którą dała mi ta książka. Akcja mimo, że wciągająca, momentami mnie jednak nużyła.  Mimo kilku niedociągnięć, książkę pragnę polecić. Jestem przekonana, że powieść znajdzie swoje grono czytelników, których w pełni usatysfakcjonuje opisana historia.

Moja ostateczna ocena to 4/6.

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że akcja momentami nuży. Zdecydowanie wolę bardziej wartkie, dynamiczne momenty niemniej jednak jak trafi w moje ręce ta książka, to z czystej ciekawości przeczytam, chociaż usilnie szukać jej nie będę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto do niej zajrzeć, pomimo mojej recenzji. Przecież różne są gusta, a nuż się spodoba:)

      Usuń
  2. Uświadomiłaś mi, że nie będę zadowolona z przygody z tą lekturą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować i ocenić moją recenzję jako niezgodną z własną opinią;)

      Usuń
  3. Ładnie tu u Ciebie ;)
    Książkę mam w planach i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Największy plus tej książki, który mnie w niej uwiódł, to niewątpliwie sposób pisania, taki oryginalny, a zarazem piękny. Ciekawa jestem Pani opinii na temat tej książki.

      Usuń
  4. Chyba jednak nie dla mnie. Jakoś tak nie przemawiają do mnie podobne historie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W tego typu książkach nie przeszkadza mi to, że się ciągną.
    Lubię czytać historie o wielopokoleniowych rodzinach, o tym jak decyzje jednych wpływają na losy innych, jak zdarzenia z przeszłości rzutują na teraźniejszość - bo bardzo często tak się właśnie dzieje, nie tylko w fikcji literackiej.

    OdpowiedzUsuń