środa, 18 kwietnia 2018

Konkurs: "Ktoś ci się przygląda"

Daawno nie organizowałam konkursu na stronie. Ale już się ogarniam i doprowadzam do pionu. Dziś nie zaproponuje Wam jednak żadnych wymagających zadań, tylko poproszę o zgłaszanie się pod poniższym postem. Jeśli więc jesteście ciekawi książki: "Ktoś ci się przygląda" Katarzyny Misiołek, to zapraszam do rozdania. :) A poniżej kilka słów o książce:



"Anna, radiowa dziennikarka, której nocny program „Randka w ciemno” jest bardzo popularny wśród słuchaczy, mieszka z pięcioletnim synem w starym domu na krakowskim Podgórzu. Jest kobietą jakich wiele – rozwiedzioną samotną matką, która godzi pracę zawodową z opieką nad dzieckiem. W jej życiu nie dzieje się nic niezwykłego, aż do dnia, w którym odkrywa, że ktoś się koło niej kręci. Ktoś, kto ma klucze do jej domu. Ktoś zupełnie obcy, a może bliski? Ktoś, kto nie waha się naruszyć pewnych granic i być może ma złe zamiary… Anna zaczyna się bać. Ten, kto ją osacza, wciąż pozostaje w ukryciu. Anna gubi się w domysłach, powoli przestaje ufać nawet swoim bliskim. Nęka ją nowy sąsiad? Syn gruzińskiej gosposi o ponurym spojrzeniu? Były student, z którym miała przelotny romans? Jak wiele wiemy o ludziach, których spotykamy na co dzień? I czy to możliwe, że Anna, która bardzo źle zniosła swój niedawny rozwód, wszystko to sobie wyobraziła? Pozostawiona samej sobie, osamotniona po odejściu męża, wpada w paranoję, czy może jednak ktoś na nią czyha?"

Zasady: Co trzeba zrobić, by wygrać książkę?
1. Należy zgłosić się w komentarzu pod tym postem (zgłoszenie musi zawierać adres e-mail).
2. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest pozostanie obserwatorem mojego bloga oraz jeśli macie ochotę, polubienie Antykwariatu na facebooku ( nie jest to warunek konieczny!)
3. Uczestnikami konkursu mogą być wyłącznie osoby mające adres zamieszkania w Polsce. Nie wysyłam nagrody za granicę. 
4. Konkurs trwa od 18.04.2018 - 25.04.2018 (do godz. 23:59).
5. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania.

 

sobota, 14 kwietnia 2018

Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer



Praca reportera kryminalnego to bardzo często we współczesnej codzienności przesuwanie granic dobrego smaku, patologiczne epatowanie ludzką tragedią, w końcu prezentowanie na wizji krwi i ludzkiego mięsa. Materiał ma bowiem szokować widza do tego stopnia, by ten odczuł niemal na własnej skórze ogrom strachu i dramatu. 

Eve Singer swego czasu specjalizowała się w tworzeniu mrożących krew  w żyłach reportaży, które w równym stopniu szokowały, co wywoływały odrazę i niesmak . Jednak ostatnio kariera dziennikarki stanęła w martwym punkcie. Brak świetnych, w kontekście dziennikarza śledczego czytaj: makabrycznych, reportaży i ujęć, przyczyniły się do swoistego marazmu w karierze Eve. Jakby tego mało, kobieta ma na głowie chorobę ojca, dla którego całkowicie poświęciła swój wolny czas.  A wszystko po to, by zapewnić schorowanemu najlepszą opiekę. 

Szansą na długo oczekiwany przełom w dziennikarskiej karierze stanowić może dla Eve seria brutalnych morderstw, które rozgrywają się w biały dzień na ulicach miasta. Seryjny morderca już na pierwszy rzut oka wykazuje obsesyjną fascynacje śmiercią. Jego śmiercionośne zagrania prezentowane są w zupełnie unikalny sposób. Morderca ma bowiem w zwyczaju reklamować swoje zbrodnie, chce, by świat wokół docenił piękno umierania. 

Gdy główna bohaterka angażuje się w tę makabryczną serię morderstw, dość szybko okazuje się, iż sam morderca ma jeszcze inny cel - cechuje go dziwaczna obsesja na punkcie samej Eve. Gdy zwyrodnialec kontaktuje się z dziennikarką, początkowo ta cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Pewne sprawy zaczną jednak niebezpiecznie szybko wymykać się spod kontroli…
„Martwa jesteś piękna” jak na pierwszorzędny thriller przystało, cechuje szybkie tempo prowadzenia akcji oraz zaskakujące i nieprzewidywalne zwroty w fabule, które wspólnie oddziałują na dość intensywny odbiór całej powieści. Czytelnik, któremu dostarczane są cyklicznie obrazy makabrycznych zbrodni, na przemian z obłąkanym portretem samego zbrodniarza, który wciąż na nowo knuje i ustala kolejne szaleńcze scenariusze morderstw, zagłębia się w lekturę jednym tchem, nie potrafiąc odłożyć książki na bok.  

Wyśmienita i emocjonująca to była lektura, która oprócz opisów typowo prowadzonego śledztwa i dość nieudolnych pościgów za zbrodniarzem, pochyla się również nad problemem etyki pracy dziennikarza. Czy za cenę sukcesu można w tak brutalny sposób obnażać tragedie innych ludzi? Gdzie kończy się cienka granica osiągania wyznaczonych statystyk, a rozpoczyna ślepa walka o sensację i uwagę widzów? 

Belinda Bauer oprócz ciekawie zakrojonej i niesamowicie wciągającej fabuły, wykreowała też wspaniałą postać głównej bohaterki. Eve oprócz widocznych na pierwszy rzut oka kłopotów na tle rodzinnym, posiada także szereg dylematów moralnych związanych z wykonywaną pracą. Jej odwaga i niezłomność charakteru zyskują szybko sympatię i przychylność czytelnika, który z rosnącym zainteresowaniem angażuje się w życie Eve. Warto jednak przy tym wspomnieć, iż kilka scen przedstawionych w książce jest dość mocna przerysowana, a przez to, niestety, naciągana i oderwana od rzeczywistości. Przykład? Finalna scena schwytania mordercy, która w mojej opinii jest na tyle widowiskowa, iż nie mogłaby mieć miejsca w świecie rzeczywistym.

Podsumowując, „Martwa jesteś piękna” to jeden z tych thrillerów, który oprócz dreszczyku emocji, gwarantuje szybkie tempo prowadzenia akcji, wciągającą i nieszablonową fabułę, a także znakomicie wykreowane postacie.
Ocena: 8/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

https://muza.com.pl/sensacja-kryminal/2892-martwa-jestes-piekna-9788328708501.html


czwartek, 12 kwietnia 2018

Recenzja przedpremierowa: Miłość i inne zadania na dziś - Kasie West [PATRONAT]



Premiera książki: 9 maja 2018 
Siedemnastoletnia Abby właśnie rozpoczęła  letnie wakacje. Przed dziewczyną roztacza się wspaniała wizja nieustannego słodkiego lenistwa oraz spania do późnych godzin porannych. Wszystko zapowiadałoby się wspaniale, gdyby nie fakt, iż z całej paczki jej przyjaciół pozostaje tylko Cooper, któremu Abby swego czasu wyznała miłość, a który jej uwagę o zakochaniu zbył niezręcznym żartem. 

Jakby tego było mało, ojciec dziewczyny, jako wojskowy, po raz kolejny jest nieobecny w rodzinnym domu, a mama Abby, pod jego nieobecność, coraz rzadziej wychodzi z domu, doszukując się kolejnych zagrożeń w najbliższym otoczeniu. Na szczęście nastolatka może jak zwykle liczyć na sarkastycznego dziadka, z którym łączy ją więź szczególna. 

Okres wakacji to też niesamowita okazja do zaprezentowania swoich malarskich dzieł podczas wystawy organizowanej przez miejscowe muzeum, w którym Abby dorywczo pracuje. Pasją bohaterki jest bowiem malarstwo i to ze sztuką dziewczyna wiąże swoją przyszłość. Niestety obrazy Abby zostają odrzucone, w opinii właściciela muzeum brak bowiem im odpowiedniej dojrzałości i artystycznej głębi.  

Dziewczyna, z typowym dla siebie uporem, nie poddaje się, tylko wyznacza sobie cel, który umożliwi jej zdobycie upragnionego miejsca podczas wystawy. Abby tworzy listę jedenastu zadań do wykonania w ciągu najbliższego miesiąca, która stanowić będzie dla niej lekcję ekspresowej dojrzałości, pozwoli bowiem wykonać te czynności, które w codziennym życiu starannie omijała.
W ten sposób dziewczyna doświadczy nie tylko zupełnie nowych przeżyć, ale przede wszystkim odkryje w sobie uczucia i emocje, o których wcześniej nie miała pojęcia. W końcu pokonywanie własnych ograniczeń i barier to najlepszy sposób, by zmienić samą siebie.

Świetna, wspaniała, znakomita, doskonała, wyśmienita, pierwszorzędna, rewelacyjna… I tak dalej, I tak dalej. Gdybym miała pokusić się o kilkuzdaniową recenzję, mniej więcej tak w skrócie brzmiałaby moja opinia. Kasie West stworzyła książkę tak uroczą i ciepłą, niesamowicie wiarygodną i pogodną, że nie sposób nie zakochać się w tej historii!

Jestem zachwycona tą wspaniałą młodzieżową historią, którą czytałam z gorącymi wypiekami na twarzy i z tak ogromnym zaangażowaniem, iż mogłabym siebie posądzić o niemal nastoletnie rozchwianie, a te już dosyć dawno przecież doświadczyłam. :) Z miejsca polubiłam świetnie zakrojone postacie: sarkastyczną, niesamowicie otwartą i wytrwałą Abby, a przede wszystkim jej zawsze obecną, wspaniałą i ciepłą rodzinę, z którą dziewczyna miała niesamowity kontakt i na którą mogła liczyć w niemal każdej sytuacji. 

Na uwagę zasługuje także, a może przede wszystkim, fenomenalnie sportretowana relacja łączącą Abby z Cooperem. Więź, która łączy bohaterów, jest tak niesamowicie urocza i prawdziwa, że czytelnik od pierwszej strony kibicuje Abby w zdobywaniu serca przyjaciela. Wzajemne docinki czy nieustanne żarty sugerują, iż ta dwójka zna się doskonale w niemal każdej sferze życia. 

„Miłość i inne zadania na dziś” to zdecydowanie mój faworyt spośród wszystkich książek Kasie West. Zresztą tytuł ten, który przeczytałam jednym tchem, totalnie mnie zauroczył i wprawił w doskonały i rozkoszny nastrój. Najnowsza powieść Kasie West jest jedną z LEPSZYCH książek młodzieżowych, które miałam okazję czytać w całym swoim życiu. Zdecydowanie i gorąco Wam polecam ten tytuł. Ja z pewnością wrócę do tej książki wielokrotnie i z ogromną przyjemnością.
Ocena: 10/10!
 
Za przedpremierowy egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję: 

http://wydawnictwofeeria.pl/pl/ksiazka/milosc-i-inne-zadania-na-dzis

wtorek, 10 kwietnia 2018

"Miłość i inne zadania na dziś" K. West [PATRONAT]

We wtorkowy poranek przychodzę do Was z niesamowicie fantastyczną wiadomością! :) Moja strona patronuje najnowszej książce Kasie West: "Miłość i inne zadania na dziś". Jako że uwielbiam twórczość autorki, moja radość jest tym większa. W okolicach premiery książki zorganizuję oczywiście konkurs, w którym do wygrania będą egzemplarze powieści. Kilka słów o książce poniżej:


Premiera: 9 maja 2018
Przed 17-letnią Abby Turner całe lato. I ta perspektywa byłaby najwspanialsza na świecie, gdyby nie to, że… z paczki jej przyjaciół w mieście zostaje tylko Cooper,  któremu kiedyś wyznała miłość, ale on zbył ją śmiechem, jej tata jest gdzieś daleko, a pod jego nieobecność mama już prawie nie wychodzi z domu i wszędzie szuka zagrożeń. Abby marzyła o wystawieniu swoich obrazów w miejscowym muzeum, ale jej prace zostały odrzucone – podobno brak im głębi i dojrzałości. 
 
W tej sytuacji Abby postanawia ekspresowo dojrzeć. Tylko jak to zrobić? Pomóc może stworzenie listy zadań, których wykonanie przyniesie doroślejsze spojrzenie na świat. Abby daje sobie miesiąc na zrealizowanie wszystkich jedenastu punktów ze swojej „Listy serca”. Wróć, dziesięciu, bo jedenasty punkt, „mieć złamane serce”, już zaliczyła.
 
Ale gdy ten miesiąc nieuchronnie mija, Abby zaczyna zdawać sobie sprawę, że aby zostać prawdziwą artystką, być może trzeba nie tylko wypełnić zaplanowane zadania, ale nawet… zmienić siebie. Czy poszukując prawdziwej siebie, znajdzie jednocześnie odwzajemnione uczucie?...
 
Zabawna i romantyczna historia w najlepszym, niepodrabialnym stylu Kasie West!

niedziela, 8 kwietnia 2018

Jej wysokość P. - Joanne MacGregor


Niby całkiem fajnie być wysoką osobą. Nie ma wówczas problemu z sięganiem po rzeczy umiejscowione na wyższych półkach, w tłumie ludzi podczas koncertu bez większego problemu można obserwować scenę. No i ciuchy wyglądają jakoś korzystniej na wyższych i smuklejszych osobach. Nastoletnia Peyton jest wysoka. Jest nawet bardzo, bardzo wysoka, bo jej wzrost sięga ponad 180 centymetrów. Dziewczyna nie potrafi jednak dostrzec w tym żadnych korzyści. Nikt bowiem nie szyje ładnych i modnych ciuchów dla osób nieprzeciętnie wysokich. Dlatego dziewczynie pozostaje szukać ubrań w dziale męskim, bądź kupować te mniej urokliwe w większych, niemal workowatych rozmiarach, które, szczerze mówiąc, wyglądają jakby zostały skradzione z szafy puszystej i wiekowej babci. 

W sytuacji, gdy codzienność zachęca raczej do nieśmiałego ukrycia się między innych, pokaźny wzrost wcale nie pomaga nastolatce. Peyton bowiem, oprócz nadprogramowych centymetrów, posiada również pewien niepokojący i wstydliwy sekret rodzinny. Do domu dziewczyna wchodzi przez specjalną opuszczaną drabinkę, wprost do swego pokoju, tak by ominąć pozostałą część domostwa i nieprzyjemną konfrontację z chorą matką. Peyton od wczesnego dzieciństwa zresztą nigdy nie zapraszała przyjaciół na domowe pogawędki czy nocne spotkania. Dziewczyna skrupulatnie ukrywa prawdę o swojej rodzinie i absolutnie nikogo nie dopuszcza do swoich sekretów. Z jednym wyjątkiem. Peyton ma na szczęście jedną wierną przyjaciółkę od serca, która oprócz dobrej rady, służy filiżanką zawsze świeżej herbaty. 

Pewnego dnia dziewczyna decyduje się na przyjęcie zakładu, którego nagrodą jest 800 dolarów. Zdeterminowana, aby zmienić swoje życie i wyjechać z rodzinnego miasta,  Peyton przyjmuje zakład i decyduje się umówić na randkę z chłopakami, którzy muszą spełniać jedno istotne kryterium: powinni być od niej wyżsi. Problem jest spory, bowiem na liście widnieje tylko kilka nazwisk. Ale harda i odważna dziewczyna, mimo wyraźnych żartów i docinek z jej wzrostu, z energią podchodzi do zadania – cel ma bowiem jasny, musi zdobyć pieniądze, których tak pilnie potrzebuje! 

„Jej wysokość P.” to fantastyczna i zabawna powieść dla młodzieży, która choć w istocie porusza kilka ważnych, dość ciężkich tematów, to wszystko przesycone jest jednak niesamowitą lekkością i humorem. Zakompleksiona Peyton, ofiara codziennych drwin i żartów, z godnym pozazdroszczenia dystansem znosi głupie zaczepki rówieśników. Dziewczyna nie osiągnęła jednak lekceważącej, niemal protekcjonalnej postawy z dnia na dzień, ale w wyniku wielu codziennych walk i utarczek. Czytelnik jest bowiem świadkiem wspaniałej przemiany, która ze strony na stronę jest coraz bardziej widoczna. I to nie tylko w zachowaniu i pozach głównej bohaterki, ale przede wszystkim w sposobie myślenia i podejściu do swojego życia. 

Bardzo przyjemnie się czytało tę książkę, bez pośpiechu, ale za to z dużym entuzjazmem. Autorka w sposób widoczny bawi się i żongluje piórem, wplatając w fabułę zabawne dialogi, które wprawiają czytelnika w dobry humor.  W powieści przewija się także ważny dla mnie wątek teatru, który dodatkowo wzbogaca całą historię. Dla odprężenia, dla relaksu – książka idealna! 
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję:

http://www.wydawnictwokobiece.pl/


środa, 4 kwietnia 2018

Stosy, stosiczki

Uwielbiam nowe książki! Widok kuriera czy listonoszki z kolejna paczką zawsze wywołuje ogromny uśmiech na twarzy, a nawet jest w stanie poprawić mi humor. Pewnie Wy, Książkoholicy, macie dokładnie tak samo. :D W ostatnim czasie otrzymałam całkiem sporą ilość nowych książek do recenzji. Zdjęcie prezentujące tytuły znajduje się poniżej: 



"Ułamek sekundy" zaczęłam czytać i jestem totalnie, totalnie zachwycona. A Was któryś tytuł zainteresował? A może macie jakąś książkę u siebie w biblioteczce? 


wtorek, 3 kwietnia 2018

Cykl: "Slammed" - Colleen Hoover



Ostatnio zauważyłam pewną prawidłowość: albo przestałam być maniakalną romantyczką, którą, delikatnie mówiąc, nie poruszają już tak bardzo historie o pięknej, dojrzewającej miłości, albo zwyczajnie zmieniły mi się literackie preferencje i wolę zaczytywać się w krwawych morderstwach i trudnych do rozwiązania śledztwach. Idealnym przykładem, które zobrazować może to zjawisko, jest trzytomowy cykl „Pułapka uczuć” autorstwa Colleen Hoover, który kilka lat temu oceniałam na maksymalne dziesięć punków w dziesięciostopniowej skali.

Całą serię miałam okazję czytać kilka lat wstecz. Wówczas to Grupa Wydawnicza Foksal po raz pierwszy wydała cały cykl na rynek księgarski w Polsce. Pamiętałam doskonale, z jakim zaangażowaniem poznawałam historię nastoletniej Layken: śmiałam się jak szalona poznając bliżej charakter głównej  bohaterki, połykałam łzy doświadczając bólu straty, czyli poznając na własnej skórze uczucia, które towarzyszyły Layken od pewnego czasu. Po kilku latach miałam niesamowitą okazję poznać ponownie cały cykl w odnowionej, cudownej szacie graficznej. Jakie wnioski wysnułam po lekturze? O tym poniżej. 

Osiemnastoletnia Layken Cohen kilka miesięcy temu doświadczyła najgorszej z możliwych strat: niespodziewanie zmarł ukochany ojciec dziewczyny. Wraz z matką i młodszym bratem Layken opuszcza rodzinny dom, pakuje wszystkie rzeczy i wyrusza do nowego domu w Michigan, gdzie matka Layken, dzięki protekcji przyjaciółki, otrzymała lepiej płatną pracę, umożliwiającą utrzymanie całej rodziny. 

Po przyjeździe na miejsce dość szybko okazuje się, iż nowy dom nie jest tak wystawny i ładny, jak poprzedni, a całe Michigan jest zimne i deszczowe, w porównaniu do słonecznego i ciepłego Teksasu. Jasnym promykiem na horyzoncie nowego życia staje się dla Layken sąsiedztwo sympatycznego, choć dość bezpośredniego przystojniaka Willa i jego młodszego brata. Już pierwszy kontakt z chłopakiem zwiastuje poważne zmiany w relacjach rodziny Layken. Dość szybko okaże się zresztą, iż bliskie sąsiedztwo tych dwóch rodzin nie jest przypadkowe, a jej członkowie staną się dla siebie wyjątkowym wsparciem w obliczu kolejnych tragedii. 

„Pułapka uczuć”, poznawana ponownie, smakuje już mniej słodyczą dojrzałego, choć wciąż nastoletniego uczucia. Tym razem odczułam mocniej gorycz straty i nieznośny ból, który musiał towarzyszyć bohaterom powieści. Will i Layken. Layken i Will. Dwoje młodych ludzi, których uczucie, zdawać by się mogło, połączyło w najmniej odpowiednim momencie. Z drugiej jednak strony, już po pierwszych rozdziałach, można wysnuć wniosek, iż jest to właśnie najbardziej odpowiedni czas, bowiem uczucie to stanowiło siłę napędową w obliczu tych wszystkich przykrości, które oboje musieli doświadczyć. 

Po kilku latach od napisania pierwszej recenzji wciąż mogę przyznać, iż „Pułapka uczuć” to książka niezapomniana, wzruszająca, mocna, oryginalna i zupełnie inna od książek z nurtu New Adult. Miłość znajduje się tu bowiem w bardzo bliskim sąsiedztwie straty i ludzkiej śmierci. To niejako zresztą śmierć połączyła oboje bohaterów. To ona zmieniła ich jako ludzi. To ona sprawiła, iż nie mamy do czynienia w tej książce ze zwykłymi nastoletnimi dylematami, a tym najtrudniejszymi, bo wymagającymi niesamowitej odwagi i siły charakteru.

Z perspektywy czasu nieco inaczej jednak odbieram zachowanie Layken, która mimo, iż została wykreowana na charakterną i silną bohaterkę, to bardzo często zachowywała się jak typowa, zakochana po uszy nastolatka. Dziewczyna zamiast skupić się na rodzinie i jej problemach, uciekała w uczucie, które w sposób jawny odrywało ją od tego, co faktycznie było ważne. 

„Point of retreat” – drugi tom cyklu, to kontynuacja przygód Will i Layken, tym razem przedstawiona z perspektywy męskiego oka. Ostatni rok przyniósł wiele zaskakujących zmian w życiu  Layken, Willa, Eddie, Gavina, Kela i Cauldera. Wszystko zaczyna się dość niefortunnie, bo z chwilą, gdy na scenę wkracza Vaughn, była dziewczyna Willa, która po latach próbuje ponownie go uwieść. To ona staje się zresztą głównym prowodyrem kryzysu w związku Willa i Layken. Uczucie bohaterów zostanie ponownie wystawione na ciężką próbę. Tym razem będzie musiało sprostać takim przeszkodom jak wzajemna zazdrość czy zdrada.

Drugi tom cyklu jest wciąż bardzo dobry, ale w zestawieniu z genialną „Pułapką uczuć” wypada o wiele, wiele bardziej naiwnie. Odnoszę bowiem wrażenie, iż kryzys w związku bohaterów został wpleciony w fabułę książki na siłę, a cały problem zazdrości rozdmuchano do granic możliwości. Para, która dotychczas cechowała się niesamowitą dojrzałością, w obliczu typowych dla związków problemów, nie potrafi przeprowadzić jednej poważnej rozmowy, która doprowadziłaby do szybkiego rozwiązania konfliktu. 

Głowni bohaterowie wykazali się w tym tomie ogromną niekonsekwencją w swoim postępowaniu. A jednak w „Point of retreat”, pomimo kilku wad i mankamentów, można doszukać się wielu fabularnych perełek. Colleen Hoover nie mogłaby być sobą, gdyby i w tej części nie naraziła czytelnika na nowe emocje, które po raz kolejny zmuszą go do pochylenia się nad istotą życia. Odbiorca, w trosce o dalsze losy bohaterów, nie będzie w stanie odłożyć książki na bok i z zapartym tchem będzie czytał ostatnie rozdziały, nawiasem mówiąc dodające niesamowitego charakteru całej książce, aż do momentu, gdy pozna finał całej historii.

„This girl” to ostatni, trzeci tom całego cyklu. Tym razem czytelnik towarzyszy bohaterom w upragnionym  miodowym miesiącu. Will i Layken, pomiędzy romantycznymi chwilami, snują opowieść o swojej miłości, pierwszym spotkaniu, pierwszej rozmowie, pierwszym pocałunku, wplatając w powstałe luki zupełnie nowe obrazy, które gwarantują pełniejszy odbiór całej historii. Jedynymi świadkami ich intymnej rozmowy są cztery ściany hotelowego pokoju. I to właśnie w tym miejscu czytelnik poznaje całą wyboistą drogę, którą musieli pokonać bohaterowie, by na mecie całej historii wziąć upragniony ślub. 

Trzeci tom cyklu, odnoszę wrażenie, prezentuje w dużym stopniu opowieść zaczerpnięta z „Pułapki uczuć”, ale przedstawioną po prostu z perspektywy Willa, wzbogaconą więc o najbardziej intymne wspomnienia i uczucia bohatera, których nie mogliśmy poznać w tomie pierwszym. W mojej ocenie nie jest to odrębna historia, a swoiste autorskie dopowiedzenie do całego cyklu.

Cała książka nie niesie ze sobą więc nowych wątków, ale ubogaca jedynie perspektywę odbioru serii. Osobiście nieco zawiodłam się na ostatnim tomie, bo poznawanie dokładnie tej samej historii, którą czytałam zaledwie kilka dni temu, momentami może zanudzić najbardziej wytrwałego fana cyklu. Na koniec swojej recenzji chciałabym jednak podkreślić, iż mimo, że moja opinia jest nieco chłodniejsza, niż ta pisana przed kilku laty, to wciąż pozostaje wierną fanką cyklu i gorąco zachęcam do poznania losów Layken i Willa.
Finalna ocena całego cyklu: 7,5/10

Za egzemplarze książki do recenzji serdecznie dziękuję: